Google

Zarabianie na blogach - jak zbudować pasywny dochód

Blog przeniesiony. Zajrzyj na nowy blog o zarabianiu na blogach. :)

Subskrybuj RSS tego bloga i czytaj artykuły gdy tylko się pojawią!



piątek, 31 sierpnia 2007

Zarabiamy na...linkach

Jednym ze sposobów na zarabianie na blogu czy innej stronie jest sprzedawanie linków. To coś jak reklamy kontekstowe, czy bannerowe, ale...sprzedajesz sam link. Link jest na dziś lepszym nośnikiem reklamowym niż migający banner czy wielkie okienko popup, bo te dwa ostatnie nośniki są przez internautów znienawidzone. Mają też inną zaletę: wspomagają strony w pozycjonowaniu.

Zarabiać na linkach można na kilka sposobów. Możesz sprzedawać linki na własną rękę. O ile jesteś wystarczająco znany i/lub masz wystarczająco ciekawe strony, będą się do Ciebie zgłaszać ludzie z prośbą o wymianę linków. To zupełnie naturalne. Możesz się linkami wymieniać, ale możesz też wtedy też zaoferować sprzedaż linka.

Są też systemy sprzedaży takich linków. Na przykład Text Link Ads, z którym do czynienia miałem tyle, że widziałem na jednym blogu banner reklamowy. Z tego powodu o nim nie napiszę. W każdym razie działa to w taki sposób, że TLA prowadzi katalog stron sprzedających linki i pośredniczy w handlu nimi pobierając 50% prowizję.

W polskim internecie udało mi się odnaleźć kilka takich katalogów. Na przykład linkshop.pl czy licytacjalinkow.pl. Sporo linków pozycjonujących sprzedaje się również na Allegro... W zachodnim internecie odnalazłem kilka narzędzi szacujących wartość linka. Przykładowo miesięczna emisja linka na tym blogu powinna być warta 6$.

Skupię się tu jednak na zupełnie innym systemie: LinkLift. Dlatego, że udało mi się na nim już zarobić pierwsze pieniądze. Po założeniu konta, dodajesz do systemu swojego bloga (witryny innego rodzaju też można, ale nie o tym przecież tu mowa), określasz położenie i ilość miejsc na linki, itd. Później administracja akceptuje (bądź nie) Twoją stronę i możesz już zarabiać. Gdy trafi się reklamodawca, który będzie chciał zapłacić za linka na Twojej stronie, dostaniesz 70% wartości linka netto.

System ma też program partnerski. Dostaniesz pieniądze, gdy ktoś zarejestruje się z Twojego polecenia i wyda na linki reklamowe 120 PLN albo gdy się zapisze jako linkobiorca i udostępni do serwisu swoją witrynę na minimum miesiąc. Z tego właśnie względu będzie mi niezmiernie miło, gdy zapiszesz się do systemu z mojego polecenia, jako że nic na tym nie stracisz. Ponieważ ja już swoje na linku zarobiłem a wypłatę dostanę gdy skończy się miesiąc jego emisji, ktoś na pewno dostanie za mnie wynagrodzenie.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że te wszystkie narzędzia służą do wymiany linków pozycjonujących. Tymczasem link na tematycznym blogu to nie tylko narzędzie do pozycjonowania ale przede wszystkim narzędzie marketingowe. I faktycznie, link pozycjonujący na tym blogu wiele wart nie będzie, mam Page Rank tylko 2 i nieco ponad 2 000 linków przychodzących wg Yahoo!. Dla pozycjonera nie ma żadnego znaczenia, że mam (dziś) 63 subskrybentów kanału RSS i nieco ponad 100 unikalnych wizyt dziennie. Ale dla jakiegoś potencjalnego reklamodawcy to już może mieć znaczenie. Tylko że on w poszukiwaniu takich odnośników odwoła się do serwisu, który pozwala blogerom zarabiać na pisaniu postów.

Dobry blog tematyczny, najlepiej opiniotwórczy (np. z recenzjami aparatów cyfrowych) może w ten sposób zarobić wiele pieniędzy, polecając na przykład jakiś konkretny sklep internetowy z artykułami foto. W takiej sytuacji raczej bym umieścił na stronie odnośnik do jakiegoś sklepu posiadającego program partnerski i ewentualnemu konkurentowi odmówił. ;) Ale jeśli nie ma sklepów z PP to trzeba sobie radzić inaczej.

Zanim przyjdzie Ci do głowy oferować sprzedaż linków, zdobądź pozycję w internecie. Bez tego wrzucenie hasła "umieść tu swój link za 30 PLN miesięcznie" na blogu, który składa się ledwie z kilku postów i nikt go nie czyta będzie wyglądało śmiesznie. Moim zdaniem ten sposób zarabiania nie nadaje się do zastosowania od razu po uruchomieniu bloga, bo właśnie śmiesznie to wygląda...

Google nie popiera sprzedaży linków pozycjonujących. Pisali o tym jakiś czas temu na którymś ze swoich blogów. Ciekawe dlaczego? ;) W każdym razie jeśli link ma służyć tylko do celów reklamowych, dodaj do niego atrybut rel=nofollow.

Tak czy siak na dzień dzisiejszy nie zamierzam tu nigdzie pisać, że na moim blogu można umieścić płatny link reklamowy. Dlaczego? Bo nie przypuszczam, by ktoś zainteresowany tym by się znalazł. A jeśli się znajdzie, to sam się ze mną skontaktuje korzystając z adresu mailowego podanego po prawej stronie. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 30 sierpnia 2007

Jak w 3 miesiące stworzyć bloga, który zarobi dla Ciebie na wakacje?

autorem artykułu jest Adrian Kołodziej

Myślisz, że to nie możliwe? Powiem Ci coś. W XXI wieku blogi są częściej odwiedzane niż niektóre serwisy. Mój blog zarobił w przeciągu trzech miesięcy więcej niż moja strona www czy kursy mailowe. Zaczynałem od zera tworzenie bloga. Nie miałem zaplecza do pozycjonowania i nie wykupiłem, żadnych ekstra reklam czy mailingów. Do założenia zyskownego bloga potrzebujesz zero złotych i zero groszy... Mój blog ma dziennie nawet ponad 150 odwiedzin i liczba rośnie z dnia na dzień. Mam stałych czytelników, którzy uwielbiają czytać co piszę. W google blog stoi na drugim miejscu na frazy "uwodzenie, blog". Stworzyłem swój niepowtarzalny system promocji bloga. Jeśli chcesz zobaczyć mój blog zapraszam na Uwodzenie Blog gdzie pomagam facetom z ich problemami.

Załóż bloga na bezpłatnym serwerze. Liczy się czas!
Jasne, że umiem zainstalować wordpressa na swoim serwerze, ale korzystając z bezpłatnego serwera mam łatwiej przy pozycjonowaniu. Skorzystałem z bloga "google" www.blogspot.com. Przy wybieraniu darmowego miejsca na blog zobacz czy ma funkcje dodawania i edycji kodu. Blogspot ma.

Interesująca i niszowa tematyka
Widzisz, w sieci jest już sporo dużo starszych blogów niż mój. Dlaczego właśnie mój się wybił? Stworzyłem coś unikalnego. Mój blog www.uwodziciel.blogspot.com jest jedynym blogiem w sieci, gdzie użytkownicy mogą dostawać bezpłatne porady. Wystarczy, że napiszą do mnie emaila a ja odpisuję im na blogu. U profesjonalnych trenerów sporo takie akcje kosztują. Po za tym staram się codziennie dodać interesujący artykuł, poradę czy recenzję. Zachowuję anonimowość czytelników.

E-społeczność
Musisz stworzyć e-społeczność. Pisz ciekawie i mądrze, szybko zyskasz czytelników i staniesz się autorytetem. Jeśli ja mówię, że ta książka jest dobra, to rzeczywiście tak jest. Nie okłamuj czytelników. Jeśli coś Ci nie pasuje w jakieś publikacji, to napisz o tym. Załóż Shoutboxa na blogu. Chwila roboty, a zawsze jakiś użytkownik napisze. Po drugie odpowiadaj na komentarze. Niech czytelnicy mają z tobą kontakt. Zostaw maila dla czytelników. Niech piszą do ciebie, zachęcaj ich do tego.

Darmowy Biuletyn
Zostaw możliwość zapisania się na darmowy biuletyn, czy powiadomienie o nowościach na blogu. Aby zachęcić czytelników do zapisania się dodaj jakiś ciekawy gratis. Sprawdź jak ja to rozwiązałem na blogu www.uwodziciel.blogspot.com.

Dodaj reklamy
Jeśli zapisałeś się do programu partnerskiego dodaj reklamy. Z boku strony/bloga. Reklamy przenigdy nie powinny być nachalne. Reklamując seksualny klucz wrzuciłem okładkę ebooka i opis "Z tego ebooka uczyłem się ja". To zachęca do kliknięcia i do kupienia pod warunkiem, że jesteś autorytetem i nie oszukujesz ludzi. Tak samo jak piszesz recenzję, przedstaw dobre i złe strony publikacji.

Miej swój styl pisania.
Według jednego czytelnika mam swój styl pisania: "masz na tyle 'swoją' wizję i styl pisania[....] fajnie łączysz ostre zwroty z łagodną tematyką i na odwrót, to przyciąga i jest dobre".

Pozycjonowanie
Google lubi blogi często aktualizowane, z dużą ilością artykułów i liczbą odwiedzin. Jeśli masz już bloga i kilka notek, reklamuj się na forach (za zgodą administratora), czy innych blogach. Ja napisałem kilka emaili do ludzi, którzy także mają blogi o podobnej tematyce. Żaden nie chciał się wymienić linkiem. Ich strata, google wyniosło mój blog ponad ich. Mogli na tym skorzystać. Jeśli będziesz miał czytelników pisz mądre artykuły i pozwalaj je przedrukować. Najlepiej dodaj ich do takich serwisów, które się tym zajmują. Podczas dyskusji na forum, czy innych blogach nie zapomnij zostawić adresu. Jeśli jesteś ekspertem w danej dziedzinie, bądź masz odpowiednie umiejętności czytelnicy sami będą ściągać i podawać twój adres innym. Im więcej czytelników tym więcej zarobisz.

Mój blog zarobił ostatnio więcej niż moja strona o podstawach E-Biznesu czy kursy, które kiedyś promowałem. Dziennie aktualizowanie bloga zajmuje mi 15minut. Więc myślę, że raczej się opłaca. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o zarabianiu na blogach wpadnij na moją stronę www.podstawyebiznesu.pl .

--
E-Biznes od Podstaw, Zarabianie na Blogach i stronach www.





Kilka słów ode mnie. Ktoś mi tu kiedyś napisał w komentarzach, że powinienem ograniczyć przedrukowywanie artykułów. Myślę jednak, że taki artykuł pasuje tu idealnie i musi się tu znaleźć. Musicie mi zatem wybaczyć. :)

Zgadzam się z autorem, że gdy liczy się czas a stawiasz pierwszego bloga, warto założyć go na darmowym serwerze. Tak samo polecam Bloggera/Blogspot, bo jest wygodny, daje duże możliwości konfiguracji, przyjazne wyszukiwarkom linki, itd. Z drugiej strony gdybym miał zakładać blog przewidziany na dłużej i nastawiony na czerpanie z niego pełnych korzyści, założyłbym go na własnym serwerze. Przykładowo, własny serwer i własny WordPress daje możliwości na przykład umieszczania na nim systemów wymiany linków.

Co do tego, czy da się zarobić w kwartał kilkaset złotych na blogu? Myślę, że tak. Autor artykułu przyjął inny model zarabiania niż ja. Ja staram się tworzyć blogi i zarabiać przy pomocy Google AdSense. Adrian z kolei promuje wyłącznie książki Złotych Myśli. To logiczne, jest tam sporo publikacji o odpowiedniej tematyce. Zwłaszcza wspomniany “Seksualny klucz do kobiecych emocji”. Nie wiem jednak czemu promowana jest tam książka o C++ i Delphi a książki “Psychologia wywierania wpływu i psychomanipulacji” już nie ma??? Reklam AdSense o takiej tematyce pewnie nie jest za dużo... Rozumiem więc, że nie zostały one wykorzystane do zarabiania.

Tyle mojego komentarza. Zapraszam do dyskusji na temat artykułu.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Złe przykłady (1)

Dziś inauguracyjny post zawierający złe przykłady blogów, których celem ma być zarabianie pieniędzy.

Mam nadzieję, że będzie to początek ciekawego cyklu, równowaga dla publikowanych już przeze mnie pozytywnych studiów przypadku. Studium na razie jest jedno, nie moja wina, pozostali jakoś nie kwapią się żeby podać mi dane do opisania ich stron na blogu. Jak mi się cierpliwość skończy to podam tu odnośniki do ich stron...

W pierwszym numerze dwa blogi.

Praca i zarabianie w domu - patronx.pl

Zaczęło się od blogu na blogspocie. Można jeszcze uznać, że taki blog ma sens. Niestety, nowe wpisy pokazywały się tam niewiele częściej niż raz w miesiącu.

Później blog został przeniesiony. Zmieniony został wystrój, częstotliwość wpisów się nie zmieniła. Za to kilka ostatnich wpisów już z daleka pachnie natarczywą reklamą.

Dlaczego w ostatnim poście pokazana jest taka brzydka lista kont bankowych? Dlaczego nie ma tam BZWBK, Kredyt Banku i wielu wielu innych banków? Dlaczego odnośniki mają w adresie fragment netwaluta.systempartnerski...? Czyżby była to tylko zwykła reklama?

Dlaczego w poprzednim poście autor zachwala konto w mBanku?

Czy potrzeba więcej "sygnałów", by włączył się odwiedzającemu syndrom “psa ogrodnika”?

Co tu jest źle?

  1. Posty publikowane są zbyt rzadko.
  2. Reklama jest zbyt nachalna.
  3. Za dużo odnośników do rejestracji w Adsense.
  4. Reklamy kontekstowe niespecjalnie dobrze dopasowane do wyglądu bloga.
  5. Adres ma niewiele wspólnego z treścią.
  6. Tytuł ma niewiele wspólnego z treścią, patrząc po kilku pierwszych postach. A na co innego ma patrzyć gość, który wchodzi na stronę główną? Zwłaszcza, gdy nowości publikowane są tak rzadko.
Zainwestuj w siebie! - e-blog-syzyff.blogspot.com

Zaczynało się rok temu, całkiem niewinnie. Ot, blog z odnośnikami do promowanych produktów. Jest jakaś autorska treść, reklam brak. Widać były to tylko początki. Później autorka bloga rozwinęła swoje skrzydła.

Teraz to, co widać na tym blogu, woła o pomstę do nieba. W rozdzielczości 1280x800 i Firefoksie muszę przewijać stronę ponad 50 razy, aby obejrzeć całość. Im niżej, tym gorzej.

Blog składa się z obcej treści i reklam. Znalazłem:
  • listę kont bankowych do wyboru,
  • listę programów partnerskich do zapisania się,
  • odnośniki do książek Złotych Myśli i tych dostępnych w Liderii i Mentis.pl (w innych księgarniach być może też, nie chciało mi się sprawdzać),
  • reklamy szkoleń Piotra Majewskiego i innych,
  • reklamy AdSense,
  • reklamy AdBid.pl,
  • inne reklamy.
Tych reklam jest tak dużo, że normalnie aż się chce wymiotować. Na stronie jest 119 wewnętrznych i 581 zewnętrznych odnośników!!

Gdyby ktoś mnie zapytał, co trzeba zmienić, bez wahania odpowiedziałbym, że wszystko! Gdybym się dłużej zastanowił, powiedziałbym, że w przypadku każdego zarabiającego przedsięwzięcia potrzebna jest specjalizacja. Ten blog jest od wszystkiego. Promuje chyba wszystkie PP jakie można znaleźć w polskim (i nie tylko) internecie. I dlatego jest do niczego.

Co jest źle?
  1. Za dużo reklam.
  2. Za dużo odnośników do kliknięcia, ludzie się gubią.
  3. Za dużo reklam.
  4. Brak unikalnej, autorskiej treści.
  5. Za dużo reklam.
  6. Za długa pierwsza strona. Autorka widocznie myśli, że na pierwszej stronie powinno się pojawić wszystko, na czym można zarobić. To w sumie słuszne założenie. Jestem głęboko przekonany, że żaden gość nie kliknie w żaden wewnętrzny odnośnik. I dlatego jeśli czegoś nie ma na stronie głównej, na pewno nikt tego nie zobaczy.
  7. Za dużo reklam.
  8. Adres nie ma nic wspólnego z treścią.
  9. Za dużo reklam.
  10. Tytuł strony ma za mało wspólnego z zawartością. Zbyt szeroki wachlarz tematów na tak sformułowany tytuł.
  11. Za dużo reklam.
  12. Brzydkie teksty, rozjeżdżają się akapity, itd.
  13. I na zakończenie: za mało reklam. ;)
Odnośniki wrzuciłem z "ref=nofollow", nie mam ochoty przekazywać mojej Mocy Page Rank na tak bezwartościowe blogi...


Przeczytaj resztę artykułu...

Blogger: uploadowanie wideo

Pisałem dziś wpis na jednego z moich bloggerowych blogów. Zauważyłem nową ikonkę obok tej służącej do dodawania obrazków. Jak można się domyślić po tytule posta, służy ona do dodawania plików wideo.

Jak to działa? Po kliknięciu na ikonkę pojawia się okienko do wpisania nazwy pliku, zaakceptowania regulaminu i oczywiście wskazania pliku. Nie może on mieć więcej niż 100 MB. Po kliknięciu "dodaj" zaczyna się ładnie wgrywać, pokazując na dole pod polem do pisania tekstu postęp przy przekazywaniu pliku.

Co ciekawe, w trakcie wgrywania pliku można pisać tekst posta, co jest przydatne zwłaszcza na wolniejszych łączach.

Być może to wina łącza, z którego korzystam, ale nie zadziałało mi to za bardzo...


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 22 sierpnia 2007

Blogger: AdSense pomiędzy postami

Dziś na blogu Inside AdSense pokazała się bardzo ciekawa informacja o nowej funkcji Bloggera.

Pisałem już jakiś czas temu, że Blogger umożliwia łatwe dodawanie reklam AdSense jako elementu bloga. Od teraz możliwe jest bardzo wygodne umieszczanie tych reklam... pomiędzy postami!

Do tej pory na moich blogach reklamy umieszczałem tylko na początku i gdzieś w bocznym menu. Coś w tym stylu, co było tu na blogu. Po prostu inaczej się tego zrobić nie dało.

Google podaje, że na blogu reklamy dobrze jest umieszczać pomiędzy postami. Dziś więc krótka instrukcja o tym, jak to zrobić. :)

Wchodzimy więc w edycję szablonu, klikając w zakładkę Szablon. Na schemacie naszego bloga odnajdujemy Posty w blogu i tam klikamy w prawym dolnym rogu odnośnik Edycja. W miejscu, które nam się pokaże zaznaczamy pole przy Show ads between posts. Tak, jak na poniższym obrazku.



Gdy już to mamy, możemy wybrać sobie dodatkowe parametry. Po pierwsze: co ile postów ma pokazywać się reklama. Dalej: jaki format ma mieć ta reklama (linki / boksy, jaki rozmiar), wybrać gotowy szablon kolorystyczny albo stworzyć własny, zobaczyć podgląd reklam i wprowadzić identyfikator wydawcy AdSense.

Warto pamiętać, że na stronie możesz mieć 3 jednostki linków i 3 boksy. Pamiętaj o tym, ustalając ile postów ma być wyświetlane na stronie głównej i co ile postów ma być reklama uwzględnij jednostki reklamowe w menu itd. :)

Niestety... Funkcja Bloggera dodająca reklamy AdSense nie pozwala na wprowadzenie ich do żadnego kanału spersonalizowanego. Zatem nie możemy się zorientować, która jednostka z tych pomiędzy postami zarabia najlepiej (pierwsza? a może ostatnia?). Dlatego trzeba dodać kanały spersonalizowane do pozostałych jednostek, przynajmniej w ten sposób będzie można się zorientować, ile kliknięć zanotowały jednostki między postami.


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 21 sierpnia 2007

Google Sitemaps i Blogger

Pisałem kiedyś (bardzo dawno temu!) o czymś, co nazywa się "narzędzia dla webmasterów". Jest to zestaw usług dla webmasterów, oferowany przez Google. Ma pomagać webmasterom w promowaniu serwisów w wyszukiwarce i wyszukiwarce w promowaniu serwisów. :)

W indeksowaniu serwisów przez wyszukiwarki pomagają zwłaszcza tzw. sitemaps. Jest to nic innego jak specjalnie spreparowana mapa witryny. Przygotowana dla robota indeksującego Google. Dzięki niej będzie mógł on odwiedzić każdą podstronę serwisu. Dowie się też o nich wcześniej, bo wkrótce po uaktualnieniu sitemapy. Jak więc wykorzystać to narzędzie korzystając z Bloggera?

W podlinkowanym na początku poście pisałem o tym, jak skorzystać z narzędzi dla webmasterów. Nie będę się więc powtarzać. Dziś tylko napiszę, jak wykonać sitemapę dla Bloggera.

Z Bloggerem jest taki kłopot, że (domyślnie) nie można dodawać na serwer z blogiem żadnych plików. Ani skryptów. Więc nie ma jak przygotować ręcznie pliku z mapą. Nie ma też jak dodać jakiegoś skryptu, który tę sitemapę przygotuje. Pozostaje nam jedynie skorzystać z czegoś, co już jest gotowe.

Szukałem długo, w końcu znalazłem. Jako sitemapę można wykorzystać... kanał RSS naszego bloga. Raczej nie spełnia on formalnych wymagań sitemapy. Posiada jednak odnośniki do nowych postów na blogu. Spełnia więc funkcję, o jaką nam chodzi: informuje Google o nowych wpisach na blogu. :) Tu sprawdza się jedno z praw Murphy'ego: jeśli coś jest głupie i działa, nie jest głupie.

Instalujemy więc sitemapę w narzędziach dla webmaterów. Na zakładce Mapy witryn klikamy na dodaj mapę witryny i następnie wybieramy typ: dodaj mapę ogólnej witryny internetowej. W pole, które się pokaże, wpisujemy adres naszego kanału RSS.

W Bloggerze kanały RSS są dwa: atom.xml i rss.xml. Ten pierwszy jest "reklamowany" przez domyślny szablon bloga (link do niego jest na dole). Skorzystałem więc z niego.

Później, przeniosłem kanał RSS na feedburnera. Wywołanie adresu /atom.xml kierowało więc na zewnętrzną stronę. I spowodowało błąd sitemapy. Bo kanał zawiera linki kierujące pod adresy na serwerze feedburner. Zamieniłem więc adres sitemapy na /rss.xml i wszystko zaczęło pięknie działać. :)

Podsumowując, wpisz jako adres witryny plik /rss.xml, nawet jeśli nie masz licznika subskrybentów RSS. Może kiedyś w przyszłości go założysz, wtedy się sitemapa rozsypie...


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 19 sierpnia 2007

Blogger: polskie literki w tytułach

Jeśli prowadzisz bloga na Bloggerze i użyłeś (użyłaś) polskiej literki w tytule wpisu, zapewne zauważyłeś, że adres wpisu się "popsuł". Blogger nie zamienia Ł na L w adresach wpisów, więc potem można obserwować takie kadłubki jak "czy-internet-pogbia-podziay.html"...

Nie znam opcji, która powalałaby ręcznie ustalać adres, pod jakim ma się ukazać wpis. To nie WordPress, tu nie ma takiej funkcji. Ale można to obejść. ;)

Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś zmienić tytuł opublikowanego posta, zauważyłeś zapewne, że jego adres się nie zmienia. I tu jest klucz do rozwiązania problemu.

Otóż w pierwszej kolejności należy opublikować wpis z "polskawym" tytułem. Czyli bez polskich ogonków. Blogger wyciągnie z tego tytułu adres wpisu z L zamiast Ł itd. Potem w drugim kroku należy zmienić tytuł wpisu, uzupełniając o polskie ogonki. I pozamiatane.

Jest to istotne z tego względu, że ludzie czasami wpisują w wyszukiwarki hasła bez pl-literek. Google po otrzymaniu takiego hasła wyciągnie też wyniki z pl-literkami. Wiadomo też, że adres strony ma spory wpływ na jej pozycję w wynikach. :) Szkoda, że nie znałem tej sztuczki od razu... :(


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 17 sierpnia 2007

Ankieta w Bloggerze

Kurczę, już biegnie druga połowa miesiąca, a na tym blogu nie opublikowałem od dawna żadnego wpisu. Musicie mi wybaczyć, od zeszłego piątku mam urlop, wyjechałem w miejsce, gdzie internet jest tylko przez GPRS i z niego nie korzystałem. Dziś wróciłem, z masą nowych pomysłów na wpisy na blogach. :-) Mam też 31 tekstów do przeczytania w czytniku RSS, będzie więc o czym pisać w najbliższym czasie.

Jeśli masz bloga w serwisie Blogger/Blogspot, możesz łatwo umieszczać w nim ankiety. Robi się to naprawdę prosto, wystarczy tylko... edytować szablon.

Od jakiegoś czasu szczerze powiedziawszy, nie wiem od jak długo, jakiś czas temu to po prostu zauważyłem można jako jeden z elementów wystroju bloga dodać ankietę. Można zdefiniować ją jako ankietę wielokrotnego lub jednokrotnego (radiobutton) wyboru. Można dodać kilka opcji do wyboru. Ile, nie wiem, mnie wystarczyło te kilka, które widzisz. Można ustalić termin zakończenia ankiety. A w zasadzie nie tyle można, ile trzeba. Jest to dla mnie cokolwiek zastanawiające, bo wyobrażam sobie chęć posiadania ankiety ciągłej. Ustawiłem więc koniec na koniec roku, termin wystarczająco odległy i abstrakcyjny. :)

Na blogu tym umieściłem ankietę, bo ciekawi mnie, ile zarabia Twój blog. Albo, ile zarabiają wszystkie Twoje blogi. W przyszłości pewnie zapytam o coś innego, gdy już ta ankieta się skończy. Po co mi taka informacja? Przede wszystkim po to, bym mógł lepiej dopasować treść moich artykułów do oczekiwań Twoich i innych czytelników bloga. W końcu blog bez czytelników jest porównywalny z pisaniem listów do szuflady. Czyli jest pozbawiony sensu.

Jeśli potrzebne Ci są bardziej szczegółowe informacje o tym, jak umieścić ankietę na blogu bloggerowym, daj znać w komentarzu.

Obiecuję się w poprawić i co najmniej do końca września publikować posty z dotychczasową regularnością.



Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 2 sierpnia 2007

Czy internet pogłębia podziały?

Przeczytałem dziś artykuł “Dlaczego Internet nie wyrównuje szans społecznych?”. Wypowiada się w nim doktor socjologii z UW, Dominik Batorski. Twierdzi on, że internet przyczynia się do podziału społeczeństwa na część biedną i bogatą. I linia podziału wcale nie przebiega tam, gdzie kończy się dostęp do internetu...

Dr B. uważa, że rozwarstwienie pojawia się również w grupie ludzi mających dostęp do internetu. Dlaczego?

Wychodzi na to, że część ludzi po prostu nie umie korzystać z internetu. Nie mam tu na myśli samego używania internetu, raczej czerpanie z niego korzyści. I ci ludzie, którzy korzystają z internetu konstruktywnie, kreatywnie, mają z tego korzyści. Reszta, która gra w gry i czyta plotki wcale nie nadrabia zaległości.

Nie sposób się z tym nie zgodzić. W końcu internet jest prawie jak telewizja. Można oglądać wiadomości o gospodarce na TVN 24, można oglądać “Uwagę” i inne programy łowców sensacji. Można oglądać “1 z 10” i zapamiętać mnóstwo niepotrzebnych do szczęścia dat, nazwisk i faktów, można oglądać “Jaka to melodia?” i zapamiętać jeszcze mniej potrzebne tytuły piosenek.

Dr B. mówi, że ludzie, którzy z internetu korzystają tylko dla rozrywki, nie osiągają żadnych dodatkowych materialnych korzyści.

Dla osób, które są w lepszej sytuacji materialnej i są lepiej wykształcone, internet jest przede wszystkim narzędziem pracy i nauki. Dzięki sieci ci ludzie jeszcze szybciej się uczą i szybciej bogacą.

Dla tych w gorszej sytuacji życiowej internet to przede wszystkim źródło rozrywki. Np. połowa rolników odpowiada, że używa komputera głównie dla rozrywki. Podobnie jest z bezrobotnymi. To na pewno nie poprawia ich sytuacji.
Dalej pojawia się wzmianka o tym, o czym kiedyś pisałem:
80 proc. internautów chwali się, że korzysta z wyszukiwarek, a tymczasem potrafią tylko włączyć wyszukiwarkę i wpisać jakieś słowo.
Bądźmy szczerzy, na tym kończy się umiejętność korzystania z internetu sporej części jego użytkowników. Dostają oni do ręki adres strony, więc wpisują go w wyszukiwarce. Pół biedy, jeśli będzie to Google, gorzej jeśli inne, mniej skuteczne wyszukiwarki. Zwłaszcza te portalowe.

Ale jest też jedna bardzo pocieszająca wiadomość:
14 proc. osób twierdzi, że umie zrobić stronę internetową - wielu z nich chodzi po prostu o blog, gdzie w gotowy szablon wkłada się teksty, zdjęcia i filmy.
Wychodziłoby na to, że moim blogiem powinno być zainteresowane miliony osób! Powinno, bo część z nich na pewno nie zdaje sobie sprawy, że na blogu można zarobić!


Przeczytaj resztę artykułu...