Google

Zarabianie na blogach - jak zbudować pasywny dochód

Blog przeniesiony. Zajrzyj na nowy blog o zarabianiu na blogach. :)

Subskrybuj RSS tego bloga i czytaj artykuły gdy tylko się pojawią!



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarabianie w internecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarabianie w internecie. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2007

Zarobiłem na pierwszym linku

Pamiętasz, jak w zeszłym miesiącu pisałem o tym, że można zarabiać na linkach? Wczoraj udało mi się w ten sposób zarobić pierwsze pieniądze.

I to inaczej niż by to się mogło wydawać. We wspomnianym tekście nie napisałem bowiem o systemie LinkLift, na którym to właśnie zarobiłem. :]

Chyba ze dwa tygodnie temu dodałem tam jeden ze swoich blogów motoryzacyjnych. Jak się okazało, jest to jedyny blog zarejestrowany tam w dziale "motoryzacja". Pewnie dlatego miałem szansę cokolwiek zarobić.

W każdym razie tamten blog wyceniono na 15 PLN netto za miesiąc emisji linka. Miejsc na linki określiłem dwa, bez większych kłopotów dodałem skrypt PHP do bloga, choć nie jest on zbudowany na żadnym z popularnych skryptów. Poczekałem trochę i pierwsze zamówienie się trafiło.

Z tych 15 PLN dostanę 70%. Resztę bierze dla siebie LinkLift.

Więc publikuję tego posta i idę uaktualnić tamtego. A Ty, jeśli chcesz, sprzedaj reklamę w formie linku tekstowego.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 1 października 2007

Zarabianie na... postach

To jest artykuł komercyjny napisany przy pośrednictwie serwisu Krytycy.pl.

Dziś trafiłem na serwis, który pozwala na zarabianie na blogowaniu w dosłownym znaczeniu tego słowa. Można bowiem zarabiać na pisaniu postów na swojego bloga. Serwis ten to Krytycy.pl.

Jak to ma działać, ile można zarobić i czy warto? O tym w dalszej części wpisu.

Może na początek zacznę od wyjaśnienia, jak ma ten serwis działać. Otóż grupuje on reklamodawców i nas blogerów. Ci pierwsi płacą za pisanie o nich na naszych blogach. My z kolei możemy napisać na jakiś zadany przez reklamodawcę temat, spełniając określone warunki. Z taki post otrzymamy wynagrodzenie.

Najłatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie tego posta. Jak widzisz z linka na jego początku, jest to post komercyjny -- za jego napisanie dostanę pieniądze -- 21 PLN. Kupa kasy jak za twórczość, która (mam nadzieję) nie zajmie mi więcej niż pół godziny.

A więc zaczyna się od dodania Twojego bloga do tego serwisu. Administracja przegląda zgłoszenia i akceptuje te wartościowe. Gdy Twój blog spełnia wymagania postawione przez reklamodawcę (przynajmniej jedna kategoria tematyczna wspólna z kampanią reklamową), zgłaszasz go do udziału w kampanii. Następnie piszesz artykuł na dany temat, oznaczasz go obrazkiem lub linkiem (żeby było wiadomo, że to post płatny), jeśli zażyczy sobie tego reklamodawca, umieszczasz w nim link, słowo kluczowe, obrazek. Reklamodawca może też określić minimalną długość wpisu.

Skoro mowa na tym przykładzie, tu muszę umieścić tylko link do serwisu, co też zrobiłem w pierwszym akapicie.

Po napisaniu posta (na co masz określony czas od zgłoszenia, nie większy jednak, niż 72 godziny), zgłaszasz go do administracji. Post zostanie zweryfikowany i rozpocznie się odliczanie 30 dni. Po tych 30 dniach otrzymasz wynagrodzenie. Dlaczego tak późno? Trudno mi zgadywać, zapewne chodzi o to, by ten tekst wisiał na Twoim blogu odpowiednio długo.

Dodając bloga, określa się minimalną stawkę za tekst. Nie wiem jak się ma to do tego, co oferuje reklamodawca.

Czy warto się w to bawić? Warto na pewno dodać swoje blogi. Im więcej blogów, tym więcej reklamodawcy będą chcieli zostawić tam pieniędzy. Przy dużej liczbie blogów zrozumieją, że jest to medium, którym warto się zainteresować. Na razie blogów jest tam 13, z czego 3 moje. ;)

Czy można na tym zarobić? To na pewno będzie zależeć od liczby reklamodawców. Na razie nie jest ich zbyt wielu.

Na dzień dzisiejszy nie będę polecać Ci tego serwisu jako sposobu na zarobienie pieniędzy. Dlaczego? Bo nie mam z nim jeszcze żadnych doświadczeń, poza tym, że w ciągu kwadransa zaakceptowano mi moje blogi. Programu partnerskiego nie ma albo ja tylko nie zauważyłem? a nie muszę Ci tego serwisu polecić, by otrzymać wynagrodzenie. ;) Szczęśliwie serwis nie pozwala na ingerowanie w treść pisanych postów. Jest nadzieja, że taka reklama będzie obiektywna, mimo że jest reklamą...

P.S. Jak już na tym tekście zarobię, nie omieszkam się pochwalić. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 24 września 2007

Pierwsza prowizja w motoryzacyjna.pl

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu pisałem o PP dla blogów o samochodach. Ledwie trzy dni później zarejestrowane zostało pierwsze zamówienie z mojego linka partnerskiego.

4,11 PLN to być może nie za wielka prowizja, ale to prawie 1/10 minimalnego progu do wypłaty. :)


Tomek Urban do zarabiania na PP robi ministronki. Mnie się nie chce, ale w tym wypadku działanie moje było podobne. Na istniejącego bloga wrzuciłem reklamę tego PP. Jednorazowa czynność, pomijając założenie bloga. Dalej tej reklamy pilnować nie będę, będę jedynie publikować nowe wpisy na blogu gdy tylko będzie okazja. Więc jest to prawie pasywny dochód.


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 21 września 2007

Unikanie smart pricingu w AdSense

Kilka dni temu na forum.optymalizacja.com obiecałem napisanie artykułu tym, jak unikać smart pricingu. Hasło to jest głównym źródłem odwiedzin na tym blogu, zatem logiczne wydaje się dopisanie kolejnego artykułu na ten temat.

Poszukiwania zacząłem od źródła. Wysłałem długiego maila do polskojęzycznego supportu AdSense, nie dowiedziałem się niczego poza

W przypadku zmian dotyczących pricingu ciężko jest przewidzieć zmiany w dochodach. Podczas gdy jedni wydawcy odnotują drobne spadki dochodów w krótkim okresie inni z kolei odnotują wzrost. Zmiany pricingu w połączeniu z ulepszonym systemem kierowania reklam mają natomiast na celu zwiększenie dochodów wszystkich wydawców AdSense w długim okresie.
w drugim liście od Google,
głównym celem smart pricingu jest zapewnienie reklamodawcom maksymalnej satysfakcji oraz maksymalnej skuteczności ich reklam wyświetlanych na stronach zrzeszonych w programie AdSense. Z tego też względu smart pricing odnosi się do całego programu AdSense i nie może być rozpatrywany jako mechanizm, którego można uniknąć.
w trzecim oraz
W chwili obecnej nie możemy udzielić Państwu więcej informacji na temat pojęcia smart pricing.
w czwartym mailu od AdSense. Pierwszy i czwarty wyglądają na szablonowe odpowiedzi bota, dwa pozostałe na napisane przez kogoś, kto miał mało czasu i niedokładnie przeczytał mój list. ;)

Po otrzymaniu takich odpowiedzi napisałem to samo zapytanie do anglojęzycznego supportu. W oczekiwaniu na wyjaśnienia postanowiłem poszukać czegoś na własną rękę.

Nim napiszę co udało mi się dowiedzieć, krótkie przypomnienie na jakiej zasadzie działa smart pricing. Otóż jeśli reklamodawca w AdWords osiąga na danej reklamie klikanej w Twoim koncie AdSense kiepskie konwersje (np. mało zamówień), wtedy Twoje konto ma obniżane CPC przez smart pricing. Reklamodawcy monitorują konwersje przy użyciu specjalnego narzędzia w AdWords.

Smart pricing jest w zasadzie niezależny od osiąganego CTR! Jeśli masz kiepski CTR na swoich stronach, wcale nie musisz mieć włączonego smart pricingu. Smart pricing to sprawa konwersji po kliknięciu w reklamę. Ale jak się nad tym zastanowić, kiepski CTR może oznaczać kiepskie konwersje.

CTR zależy nie tylko od ułożenia reklam na stronie i ich dopasowania kolorystycznego To jest istotne, rzecz jasna, ale nie najważniejsze. Największy wpływ na CTR ma dopasowanie tematyczne. Przykładowo, jeśli prowadzisz stronę o nauce jazdy na nartach a reklamy masz o nauce jazdy samochodem, możesz spodziewać się niewielu kliknięć. W końcu skoro ludzie są u Ciebie na stronie, interesują ich narty a nie prawo jazdy. A skoro nie interesuje ich prawo jazdy, nawet po kliknięciu w reklamę niechętnie zrobią coś więcej. Na przykład niechętnie kupią kurs prawa jazdy. A przecież kupno kursu może być ustawione jako konwersja przez reklamodawcę!

Tyle generalnych przemyśleń. Teraz o wynikach poszukiwań.

Znalazłem na przykład listę reklamodawców, którzy zapewniają kiepskie konwersje. Pomysł jest taki, że należy odfiltrować reklamy miejsc, w których ciężko o konwersje. Logika nakazuje, by takie kiepskie reklamy nie były powodem smart pricingu. Wydaje mi się, że smart pricing jest włączany, gdy nasze konto ma znacznie gorszą konwersję dla danej reklamy niż średnia dla systemu AdSense. Jeśli jednak masz ochotę spróbować, listę tę znajdziesz tutaj.
Na tej samej stronie (to w zasadzie wątek na forum dyskusyjnym) znalazłem propozycję, by umieszczać na każdej podstronie naszych serwisów uczestniczących w AdSense trzy linki do: polityki prywatności, zasad korzystania z witryny i danych kontaktowych... Ciekawy pomysł, szkoda że mam za dużo stron by chciało mi się go przetestować...

Znalazłem też całkiem oczywisty pomysł. Aby ocenić, która ze stron ma kiepską konwersję, należy po kolei usuwać reklamy AdSense z naszych stron. Smart pricing jest rozliczany co tydzień, zatem trzeba odczekać kilka dni aby zobaczyć efekty. Może się więc okazać, że po miesiącu czy trzech będziemy dopiero wiedzieć, która z naszych witryn zarobiła nam na smart pricing.

Kilka dni później
Na list do anglojęzycznego supportu AdSense odpisał mi ten sam człowiek, bym zaglądał regularnie na blog Inside AdSense na którym będą się pojawiać informacje na temat unikania smart pricingu. Odpisał to po polsku. Miałem nadzieję, że list z racji języka, w którym był napisany, trafi do kogoś innego i otrzymam więcej informacji. Niestety tak się nie stało.

Pora więc kończyć na dziś ten artykuł o unikaniu smart pricingu, a koniec wymaga podsumowania.
  • Nim zaczniesz martwić się smart pricingiem, sprawdź, czy na Twoim koncie wyświetlane są reklamy skierowane na witrynę, rozliczane za wyświetlenia. Jeśli tak, to może być wyjaśnienie kiepskich zarobków przy jednocześnie bardzo dużej liczbie kliknięć.
  • Smart pricing obejmuje całe konto, włączany jest gdy jedna ze stron daje kiepską konwersję.
  • Kiepskie dopasowanie tematyczne reklam może prowadzić do kiepskich konwersji.
  • Smart pricing obliczany jest co tydzień.
  • Aby znaleźć stronę, która powoduje u Ciebie smart pricing, wyłączaj po kolei na swoich stronach AdSense i patrz, czy stawki CPC na pozostałych stronach w obrębie konta się zwiększają.
  • To może trwać bardzo długo, więc dlatego dogadaj się z jakimś znajomym wydawcą AdSense i przenoś po kolei swoje strony do niego. W momencie, w którym on zauważy pogorszenie stawek, będzie to oznaczać, że dana strona objęta jest smart pricingiem. Metoda lepsza niż powyższa, bo kilka stron może powodować włączenie tego mechanizmu dla jednego konta...
  • Prowadź wartościowy ruch do wartościowych stron. ;) To brzmi jak slogany Google'a, ale taka jest prawda. Ruch z mailingów GPTR jest bezwartościowy dla reklamodawcy AdWords, raczej dobrych konwersji nie osiągnie. Jednocześnie w kontekście smart pricingu lepiej jest emitować reklamy dopasowane do treści o niższym CPC niż reklamy na inny temat, lepiej płatne.
  • Dopasowuj reklamy do treści.


P.S. Jeśli znasz jakieś inne sposoby unikania smart pricingu, zachęcam do komentowania.
P.P.S. Nauczyłem się stosować znacznik <ABBR>, będę starał się wykorzystywać go do wyjaśniania skrótów używanych przeze mnie w artykułach...
P.P.P.S. Jeśli artykuł Ci się spodoba albo przyda, wykop go korzystając z linka pod treścią. :]

Dodane 22.09.
Znalazłem polskojęzyczny artykuł na temat smart pricingu. Teraz wiem już na pewno, że dostałem odpowiedź z szablonu. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 19 września 2007

PP dla blogów o samochodach

Dziś znalazłem doskonały program partnerski dla prowadzących blogi o samochodach. Jest to PP księgarni motoryzacyjnej.pl.

W końcu każdy posiadacz samochodu, który czyta blogi o swoim samochodzie, szuka na nich informacji. Informacji, które niekiedy może znaleźć właśnie w książkach. A książki te może kupić właśnie w tej księgarni. Za polecone zakupy dostaniesz 7%. :D

Wcześniej na moich motoblogach (a mam ich kilka, jeden o moim samochodzie, drugi o samochodzie mojej narzeczonej, trzeci o samochodzie, którym jeździłem kiedyś) promowałem książki Złotych Myśli albo Liderii. W tym pierwszym było tylko kilka pasujących książek (jak na przykład “Tania jazda samochodem”) i porządne prowizje, w drugim był większy wybór książek, ale prowizja tylko 5% i brak cookie.

W PP motoryzacyjnej.pl jest wyłącznie prowizja bezpośrednia, z poleceń bezpośrednich. Ale polecenia uznawane są za bezpośrednie, gdy dokonane są w ciągu 360 dni od kliknięcia w link partnerski! To wielka różnica w porównaniu z PP Liderii...

Aha, za polecanie nowych partnerów nie ma bonusów. Troszkę żałuję, ale nie dziwi mnie to, w takim biznesie trudniej o wygospodarowanie kolejnych procentów z marży.


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 14 września 2007

Stawki za kliknięcie w AdSense

Na odwiedzanym przeze mnie często forum.optymalizacja.com jest sobie taki wątek o tytule jaką mieliście największą stawkę za klik?

Skoro ludzie o to pytają, ja się pochwalę bez pytania. Dziś zanotowałem na jednym z moich blogów w tej domenie kliknięcie warte ponad 2$! Dowód podklejam poniżej.



Zrzut ekranu zrobiłem kilkanaście minut temu. W AdSense doba kończy się o godzinie 9. czasu polskiego, stąd tylko jedno kliknięcie i łatwo zauważyć tak wysoką stawkę...

Oby takich CPC było więcej... :]


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 6 września 2007

Dlaczego Twój blog nie zarabia?

Dziś post-pytanie, z wielką prośbą o odpowiedzi. Dlaczego Twój blog nie zarabia?

Przyglądam się wynikom ankiety umieszczonej jakiś czas temu w bocznym pasku bloga. Wyniki wskazują, że 1/3 z czytelników ma już swojego bloga, który jeszcze nie zarabia dla nich pieniędzy. Rozumiem, że grupa ta szuka na moim blogu informacji, co zrobić, by zacząć zarabiać. I ja chętnie tych informacji dostarczę. :) Chciałbym jednak wiedzieć dokładniej, dlaczego Twój blog nie zarabia?

Mógłbym wrzucić tu kolejną ankietę, ale to się lepiej nadaje na pytanie otwarte. Zresztą nie wiedziałbym nawet jakie opcje odpowiedzi miałbym wpisać. Stąd prośba o odpowiedzi w komentarzach. Dlaczego Twój blog nie zarabia? Co Cię powstrzymuje przed zarabianiem? Nie wiesz jak umieścić reklamy kontekstowe? Nie wiesz który program partnerski wybrać? Odpowiedzi na te pytania pozwolą mi pisać ciekawsze artykuły. :)

Jeśli nie chcesz pisać otwarcie w komentarzu, po prawej stronie znajdziesz mój adres mailowy.

A może chcesz, abym Ci pomógł przekształcić blog w narzędzie do zarabiania pieniędzy i opisał go w studium przypadku?


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 31 sierpnia 2007

Zarabiamy na...linkach

Jednym ze sposobów na zarabianie na blogu czy innej stronie jest sprzedawanie linków. To coś jak reklamy kontekstowe, czy bannerowe, ale...sprzedajesz sam link. Link jest na dziś lepszym nośnikiem reklamowym niż migający banner czy wielkie okienko popup, bo te dwa ostatnie nośniki są przez internautów znienawidzone. Mają też inną zaletę: wspomagają strony w pozycjonowaniu.

Zarabiać na linkach można na kilka sposobów. Możesz sprzedawać linki na własną rękę. O ile jesteś wystarczająco znany i/lub masz wystarczająco ciekawe strony, będą się do Ciebie zgłaszać ludzie z prośbą o wymianę linków. To zupełnie naturalne. Możesz się linkami wymieniać, ale możesz też wtedy też zaoferować sprzedaż linka.

Są też systemy sprzedaży takich linków. Na przykład Text Link Ads, z którym do czynienia miałem tyle, że widziałem na jednym blogu banner reklamowy. Z tego powodu o nim nie napiszę. W każdym razie działa to w taki sposób, że TLA prowadzi katalog stron sprzedających linki i pośredniczy w handlu nimi pobierając 50% prowizję.

W polskim internecie udało mi się odnaleźć kilka takich katalogów. Na przykład linkshop.pl czy licytacjalinkow.pl. Sporo linków pozycjonujących sprzedaje się również na Allegro... W zachodnim internecie odnalazłem kilka narzędzi szacujących wartość linka. Przykładowo miesięczna emisja linka na tym blogu powinna być warta 6$.

Skupię się tu jednak na zupełnie innym systemie: LinkLift. Dlatego, że udało mi się na nim już zarobić pierwsze pieniądze. Po założeniu konta, dodajesz do systemu swojego bloga (witryny innego rodzaju też można, ale nie o tym przecież tu mowa), określasz położenie i ilość miejsc na linki, itd. Później administracja akceptuje (bądź nie) Twoją stronę i możesz już zarabiać. Gdy trafi się reklamodawca, który będzie chciał zapłacić za linka na Twojej stronie, dostaniesz 70% wartości linka netto.

System ma też program partnerski. Dostaniesz pieniądze, gdy ktoś zarejestruje się z Twojego polecenia i wyda na linki reklamowe 120 PLN albo gdy się zapisze jako linkobiorca i udostępni do serwisu swoją witrynę na minimum miesiąc. Z tego właśnie względu będzie mi niezmiernie miło, gdy zapiszesz się do systemu z mojego polecenia, jako że nic na tym nie stracisz. Ponieważ ja już swoje na linku zarobiłem a wypłatę dostanę gdy skończy się miesiąc jego emisji, ktoś na pewno dostanie za mnie wynagrodzenie.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że te wszystkie narzędzia służą do wymiany linków pozycjonujących. Tymczasem link na tematycznym blogu to nie tylko narzędzie do pozycjonowania ale przede wszystkim narzędzie marketingowe. I faktycznie, link pozycjonujący na tym blogu wiele wart nie będzie, mam Page Rank tylko 2 i nieco ponad 2 000 linków przychodzących wg Yahoo!. Dla pozycjonera nie ma żadnego znaczenia, że mam (dziś) 63 subskrybentów kanału RSS i nieco ponad 100 unikalnych wizyt dziennie. Ale dla jakiegoś potencjalnego reklamodawcy to już może mieć znaczenie. Tylko że on w poszukiwaniu takich odnośników odwoła się do serwisu, który pozwala blogerom zarabiać na pisaniu postów.

Dobry blog tematyczny, najlepiej opiniotwórczy (np. z recenzjami aparatów cyfrowych) może w ten sposób zarobić wiele pieniędzy, polecając na przykład jakiś konkretny sklep internetowy z artykułami foto. W takiej sytuacji raczej bym umieścił na stronie odnośnik do jakiegoś sklepu posiadającego program partnerski i ewentualnemu konkurentowi odmówił. ;) Ale jeśli nie ma sklepów z PP to trzeba sobie radzić inaczej.

Zanim przyjdzie Ci do głowy oferować sprzedaż linków, zdobądź pozycję w internecie. Bez tego wrzucenie hasła "umieść tu swój link za 30 PLN miesięcznie" na blogu, który składa się ledwie z kilku postów i nikt go nie czyta będzie wyglądało śmiesznie. Moim zdaniem ten sposób zarabiania nie nadaje się do zastosowania od razu po uruchomieniu bloga, bo właśnie śmiesznie to wygląda...

Google nie popiera sprzedaży linków pozycjonujących. Pisali o tym jakiś czas temu na którymś ze swoich blogów. Ciekawe dlaczego? ;) W każdym razie jeśli link ma służyć tylko do celów reklamowych, dodaj do niego atrybut rel=nofollow.

Tak czy siak na dzień dzisiejszy nie zamierzam tu nigdzie pisać, że na moim blogu można umieścić płatny link reklamowy. Dlaczego? Bo nie przypuszczam, by ktoś zainteresowany tym by się znalazł. A jeśli się znajdzie, to sam się ze mną skontaktuje korzystając z adresu mailowego podanego po prawej stronie. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 31 lipca 2007

Odpaliłem reklamy na nowym blogu

Po prawie miesiącu przygotowań od momentu założenia nowego bloga na WordPressie i kupienia nowej domeny, wczoraj wrzuciłem na stronkę reklamy AdSense.

Na początku lipca kupiłem sobie domenkę. Pisałem o tym, że dostałem z nią gratis masę linków. ;) Ten miesiąc przygotowań to przede wszystkim pisanie nowych artykułów. Ambitnym założeniem było pisanie codziennie jednego tekstu. Udawało mi się to do zeszłego tygodnia.

Strona w wynikach wyszukiwania się pojawia. Wcale nie jakoś wyjątkowo wysoko, bo główna fraza jest mocno konkurencyjna. Google zaindeksował 60 podstron bloga (pojedyncze artykuły, archiwa, kategorie). Gości na stronę wchodzi dziennie ok. dwudziestu, średni czas przebywania w witrynie to ponad 5 minut, w tym czasie średnio gość otwiera 2,8 podstrony. Te informacje mam dzięki Google Analytics.

eCPM i CTR dwucyfrowe, w ciągu jednego dnia zarobiłem półtora dolara. W tym tempie jeden dzień emisji reklam zarabiać mi będzie tyle, na ile wyceniam czas na napisanie posta.


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 27 lipca 2007

A ja dostałem zwrot...

A ja dziś dostałem przekazem zwrot. Z Urzędu Skarbowego. Wiecie, co to oznacza?

Po pierwsze, oznacza to, że nie warto pisać numeru konta na zeznaniu podatkowym, skoro i tak zwrot pieniędzy dostanie się przekazem pocztowym... :(

Po drugie, że poprawnie rozliczyłem dochody z AdSense za zeszły rok.

Mam nadzieję, że nie są to pochopne wnioski...


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 24 lipca 2007

Samozarabiający blog

Zdawałoby się, że zarabiający blog równa się wiele pracy przy jego pisaniu. Tymczasem możliwe jest stworzenie bloga, który sam będzie zarabiać. Takiego, który sam będzie zdobywać treść. Prawie perpetuum-mobile. Jak to zrobić?

Znam dwie metody.

Pierwsza to stworzenie tzw. katalogu presell. Umieszczanie linków w katalogach tego typu to najnowszy trend w pozycjonowaniu.
Katalog presell to katalog krótkich artykułów czy tekstów zawierających odnośniki do pozycjonowanych stron. Google i inne wyszukiwarki lubią linki umieszczone w tematycznym otoczeniu. Dlatego powoli dodawanie do zwykłych katalogów (wpisy składają się z podlinkowanego tytułu i opisu) przestaje być popularne. Zamiast tego dodaje się teksty na temat, którego dotyczy strona i wewnątrz dodaje linki.

Katalogi presell najczęściej budowane są na skrypcie WordPress, który jest systemem typowo blogowym. Dlatego wspominam o tym pomyśle na moim blogu. Zresztą właśnie o to chodzi, by taki katalog upodobnić do bloga. Należy spodziewać się, że w przyszłości linki pochodzące z blogów będą coraz cenniejsze. W końcu blog pisany jest przez człowieka, który poleca czytelnikom tylko wartościowe strony.

Pojawiają się blogokatalogi tematyczne i ogólne. Moderowane i nie. Tematyczne to takie, które dotyczą tylko ściśle określonej tematyki. Jasna sprawa. Z jednej strony linki z takiego katalogu zapewne będą bardziej wartościowe. Z drugiej strony będą mniej popularne wśród pozycjonerów. Dlaczego? Im węższy temat, tym mniej wpisów będzie się pojawiać. Łatwiej więc zbudować dużego bloga z katalogu wielotematycznego, bez ograniczeń.
Katalogi moderowane zapewniają wysoką jakość wpisów. Z drugiej strony ludzie będą mniej chętnie dodawać do nich wpisy.

Ja postawiłem sobie katalog tematyczny, moderowany, porządnie pilnowany. Po pierwsze pilnuję, by wpisy były związane z tematyką bloga. Mimo że katalog reklamowany był jako tematyczny, pojawiają się tam wpisy kompletnie nie na temat. Po drugie, pilnuję, by teksty były unikalne. Każdy wpuszczam do wyszukiwarki i sprawdzam, czy już gdzieś zostały opublikowane. Tym sposobem unikam kłopotów z duplicate contentem. Te dwa warunki powodują, że na razie w większości są tam moje wpisy. Takie życie...

Jak na takim blogokatalogu można zarabiać? Na reklamie kontekstowej rzecz jasna. To bym uznał za podstawowe źródło zarobku. Oprócz tego można dodać jakieś bannery czy odnośniki do programów partnerskich. Taki blog w pewnym momencie zacznie się pojawiać w wynikach wyszukiwania na jakieś hasła. Najpewniej będą to niszowe zapytania typu "pył kwarcowy w budownictwie". ;) Jakie by one nie były, ściągną nam na bloga darmowych gości. Darmowych, bo poza samym założeniem bloga wiele czasu się na niego nie poświęca. I to największa zaleta katalogów presell z punktu widzenia ich właściciela.

Na moim blogu nie zarobiłem wiele, marne kilka dolarów. Zdaje mi się, że po prostu niepotrzebnie zdecydowałem się na tak wąską kategorię.

Teraz czas na opisanie pokrótce drugiej metody. Będzie to automatyczny blog zbierający treść z kanałów RSS. O pomyśle przeczytałem na blogu bogatypartner.pl w artykule “Samotworzące się zaplecze”.

Jak to działa? Instalujemy WordPressa. Do niego dodajemy wtyczkę tworzącą nowe wpisy na podstawie wpisów z kanałów RSS. Szukamy interesujących nas kanałów RSS (przykładowo, jeśli tworzymy bloga z newsami, szukamy RSS z newsami, itd.). Kanały te podajemy wtyczce i cieszymy się przyrastającymi wpisami. Praktycznie bez żadnego naszego wysiłku! Wpisy to nie tylko treść (artykuły, posty z blogów) ale też obrazki i filmy z serwisów społecznościowych typu Flickr czy Metacafe. W ciągu doby taki blog może powiększyć się nawet o kilkadziesiąt czy kilkaset wpisów!

Autor artykułu wspomina o takiej "spamiarce" moim zdaniem jest to spamowanie, bo zaśmieca internet jako o metodzie na łatwe tworzenie zaplecza do pozycjonowania. Ale pisze również, że warto umieszczać na takim blogu reklamy AdSense. Taki blog ma być w pierwszej kolejności pożywką dla robotów indeksujących, ale ludzie też będą na niego trafiać. Skoro tak, niech klikną przy okazji w boksy reklamowe. ;)

Nie testowałem tego sposobu na zarabianie pieniędzy, więc nie wiem, czy i ile można na nim zarobić. Sądząc po podlinkowanym artykule na jego założenie należy poświęcić jedynie kilka chwil...


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 22 lipca 2007

Dobry czas na duże zakupy w Złotych Myślach

Jeśli kupiłeś (kupiłaś) kiedyś jakąś książkę w wydawnictwie Złote Myśli, zapewne wiesz już, że organizuje ono przeróżne dziwaczne promocje. Piszę "dziwaczne", bo takie promocje są rzadko spotykane w polskim internecie. I bardzo agresywne...

Teraz przykładowo trwa siódemkowa promocja Łukasza. Siódemkowa, bo rozpoczęta 07.07.2007. Łukasza, bo wymyślił ją Łukasz, jeden z pracowników wydawnictwa.

Na czym ona polega? Jeśli kupisz książek za minimum 70 PLN, otrzymasz do nich kupon zniżkowy na 70 PLN. Tak więc za książki zapłacisz praktycznie 2x mniej.

Niestety, pakiet “zarabianie w internecie” kosztuje tylko 69 PLN. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

sobota, 7 lipca 2007

"Kasa w sieci", artykuł w KŚE

Od czasu do czasu kupuję miesięcznik Komputer Świat Ekspert. Zazwyczaj wtedy, gdy na dołączonej do niego płycie znajduje się mój ulubiony program pocztowy The Bat!. Wczoraj jednak było inaczej.

Wczoraj mój wzrok przykuł napis na okładce: Kasa z sieci. Postanowiłem zainwestować 9,9 PLN i zobaczyć, co też w artykule napisano.

Artykuł sprowadza się do prezentacji kilku sposobów zarabiania w internecie. Od tak oczywistych jak reklama kontekstowa przez zarabianie w kasynach, sprzedaż na Allegro i prowadzenie własnego sklepu internetowego. Kilka ciekawostek, ale temat potraktowany nieuważnie...

Przykłady? W przypadku reklamy kontekstowej podano adres www witryny, która jest reklamą podręcznika zarabiania w AdSense. Napisano o tym, że można pisać ebooki. Tu podano odnośnik do wydawnictwa Złote Myśli i serwisu artelis.pl, który z ebookami nie ma nic wspólnego a jedynie zajmuje się publikacją artykułów do przedruku... Jako metodę na zarabianie podano też inwestowanie w fundusze inwestycyjne i inne papiery wartościowe. Ciekawe jak ktoś ma zacząć takie zarabianie bez kapitału początkowego? Wspomniano o zarabianiu w kasynach, ale tylko przez zwyczajną grę. Ale o tym, że można grać i wygrywać systemem, np. progresją albo bezpieczną i bardzo zyskowną metodą cover w zakładach bukmacherskich nikt nie wspomniał...

Za plus artykułu należy potraktować opisanie przede wszystkim porządnych sposobów. Czyli handlu na Allegro lub we własnym sklepie, sprzedawaniu baz danych, szablonów, skryptów PHP czy przedmiotów z gier online.

Obawiam się jednak, że po lekturze artykułu ludzie zaczną się zapisywać przede wszystkim do GPTRów i innego szajsu, bo to najłatwiejsze...


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 5 lipca 2007

Najłatwiejszy sposób na bloga po angielsku

Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto próbować pisać bloga po angielsku. Temat uważałem za wyczerpany aż do wczoraj. Wczoraj trafiłem na blog jednego z czytelników tej strony, na którym przeczytałem artykuł “10 Reasons Why To Blog Only In Mighty English”. I zainspirowany jego lekturą założyłem kolejnego bloga. Po angielsku.

Zakładam, że ten blog nie będzie wymagać ode mnie wiele wysiłku. I dziś zamierzam napisać dlaczego. Czyli... jak bez wielkiego wysiłku założyć anglojęzycznego bloga.

Załóżmy optymistycznie, że już prowadzisz jakiegoś bloga. Na przykład bloga o swojej żaglówce. Piszesz tam o wycieczkach, naprawach, zakupach, i tak dalej. Co tydzień coś piszesz, poświęcasz godzinę by coś ciekawego znaleźć w internecie, albo opisujesz swoje wycieczki. Kadrujesz zdjęcia, umieszczasz je na swoim lub innym serwerze i tak dalej. To wszystko wymaga sporo pracy.

A gdyby tę pracę wykorzystać po raz drugi? Gdyby ten włożony raz wysiłek zarobił dla Ciebie pieniądze po raz drugi?

Załóż anglojęzycznego bloga o swojej żaglówce. Wklejaj tam tłumaczenia swoich wypowiedzi, które piszesz na polskiego bloga. Łatwiej jest przetłumaczyć gotowy tekst, niż pisać od razu po angielsku (przynajmniej mnie jest łatwiej). Mając obrobione obrazki i przygotowany tekst, pójdzie Ci to znacznie szybciej, niż pisanie czegoś od początku. Myślę, że przetłumaczenie tekstu zajmie Ci nie więcej niż połowę czasu na napisanie oryginalnego posta.

Ja wczoraj założyłem właśnie takiego bloga. Mam teraz sto postów do przetłumaczenia. :)


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 14 czerwca 2007

Jak zarabia się w Internecie?

autorką artykułu jest Kira F.

Już od ładnych kilku lat panuje prawdziwa mania pt. "masz Internet - będziesz milionerem". Oczywiście, 90% ludzi, którzy się na ten slogan łapią, więcej wyda i się nadenerwuje, niż w efekcie zarobi.
Zdarzają się jednak i tacy, którzy rzeczywiście w Internecie zarabiają. I to zarabiają porządnie; na tyle, że przestają szybko potrzebować jakiegokolwiek innego, pozasieciowego zajęcia.
Pytanie nurtujące wszystkich brzmi: JAK?

Zasadniczo osoby, którym udało się zrobić z Internetu źródło zarobku, czy to regularnego czy na zasadzie "złotego strzału", dzielą się na trzy kategorie.
Pierwsza, to ci, którzy od początku ukierunkowani byli na zarobek, wymyślili w jaki sposób to zrealizować - i zrealizowali.
Drudzy niekoniecznie zamierzali w Internecie zarabiać, ale poprzez różnego rodzaju zbiegi okoliczności, sytuacje, znajomości - zarabiać zaczęli.
Trzecia grupa to po prostu farciarze: nie zamierzali zarabiać, nie mieli bladego pojęcia jak to zrobić, ale w odpowiednim miejscu i czasie trafili fuksa.

Najliczniejsza niewątpliwie i niezaprzeczalnie jest grupa druga. Ma to zresztą sens: częściej trafiamy na coś przypadkiem, niż mamy totalnego farta - a już na pewno niż chce nam się rzetelnie pracować ;)

Farciarze mają to do siebie, że zwykle chcieli zrobić coś zupełnie innego i wyszło im znacznie lepiej i całkiem inaczej. Akurat mamy w tej chwili świetny przykład klasycznego farta: 3 lata temu firma Ideo z Rzeszowa zarejestrowała sobie za ok. 100zł domenę www.euro2012.pl - "Wykupiliśmy domenę bez względu na to, gdzie będą organizowane mistrzostwa, z zamiarem tworzenia serwisu o tym wydarzeniu." - sami przyznają. W zeszłym tygodniu natomiast, po gruchnięciu informacji że Euro 2012 mamy u siebie - Ideo zostało dosłownie zasypane ofertami kupna domeny, z których najwyższa wyniosła aż 100 000 zł.
Ten farciarz jednak nie zamierza akurat połakomić się na 100 000 - i słusznie, bo porządnie zrobiony pod tą domeną serwis zarobi znacznie, znacznie więcej.
Tak czy inaczej: klasyczny przykład farta.

Odmienna z kolei o 180° kategoria to typowi biznesmeni. Mają pomysł, robią konkretny plan, znajdują ekipę - i konsekwentnie realizują. Tu też przykład mamy z naszego lokalnego podwórka: na tej właśnie zasadzie funkcjonuje serwis GoldenLine. Działając od niedawna, dzięki skutecznemu marketingowi w tej chwili posiada około 100 000 użytkowników i stanowi potężną bazę możliwości skutecznego zarobku.
Do tej kategorii jednak dołączyć jest względnie ciężko: o ile część start-upów nie wymaga jakichś horrendalnych nakładów finansowych, o tyle strategia musi być bardzo dokładnie przeanalizowana, a samo wykonanie wymaga wielu godzin ciężkiej pracy całego zespołu.

Najbliższa większości internautów grupa to 'przypadkowi'. Tutaj mieszczą się zarówno freelancerzy, jak i cały szereg właścicieli mniej czy bardziej popularnych blogów i stron internetowych dorabiających na reklamach, programach partnerskich, sklepach internetowych. Zyski w tej kategorii są raczej przeciętne, efekty działań mało spektakularne - ale spokojnie pozwalają zwykle na dorobienie, a często nawet zarobienie na swoje utrzymanie. Wymieniać przykładów nie ma sensu, jako że absolutna większość stron, na które codziennie trafiamy, należy właśnie do tej kategorii.

Wbrew powszechnej opinii, Internet sam z siebie nie stanowi więc maszynki do zarabiania pieniędzy. Dobry pomysł, jego konsekwentna realizacja i szybkie reagowanie na zmieniające się ciągle trendy sieciowe może jednak w taką maszynkę go zmienić.
Bo, rzecz jasna, ciężko całe życie robić dziwne rzeczy czekając na farta... ;)

--
Autorka: Kira®
Więcej moich tekstów znajdziesz tutaj: http://cyber-girl.net





Jak poprzednio, również tym razem tekst opatrzę komentarzem. W sumie to chyba powinno stać się regułą na tym blogu. Choćby z tego powodu, że Google nie lubi duplicate content.

Ja należę oczywiście do tej drugiej grupy. Jakiś czas temu znalazłem książkę, którą przetłumaczyłem i zacząłem sprzedawać. Wydana została przez Złote Myśli. Do celów jej sprzedaży i promocji powstała moja strona. Umieściłem na niej reklamy AdSense. Nauczyłem się, co robić, by zarabiać na nich więcej. Dużo czytałem, dużo eksperymentowałem. Promowałem ZPP i inne programy partnerskie. Tworzyłem kolejne strony, blogi, ministrony. Pisałem o tym, co mnie interesuje i o tym, na czym można zarobić. Teraz piszę tu o tym, jak zarobić na tym, co autora interesuje. Jak połączyć przyjemne z pożytecznym.

Na szukanie farta w stylu tej domeny nie mam odwagi. Bo to się jednak wiąże z inwestycjami, które trzeba poczynić, licząc na łut szczęścia. Co odważniejsi (głupsi?) porejestrowali wszystkie domeny na euro na wiele lat w przód. Jeśli mają pieniądze i czas, czemu nie. :D

Od jakiegoś czasu, wszystkie projekty, które realizuję, mają na celu zarabianie. Taka prawda. Nie mam prywatnego bloga i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić, choć mi tego trochę brakuje. Zakładając nową stronę robię to tak, by z niej skorzystać w wymierny sposób. Studia mnie nauczyły, że zdrowy na umyśle unika pracy.

Korzystaj z mojej strony i daj się zakwalifikować do tej trzeciej kategorii. :D


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 18 maja 2007

Jak płacę podatki

Kilka dni temu napisałem, dlaczego warto płacić podatki. W komentarzu zostałem poproszony o to, bym napisał, jak płacę podatki (rozumiem, że za AdSense i programy partnerskie). No to piszę. :]

Podatki a AdSense
Do książki “Google AdSense...” w ramach gratisu dodawana jest opinia doradcy podatkowego o tym, jak należy płacić podatek za AdSense. I w dużej mierze opierałem się właśnie na tym opracowaniu + informacjach znalezionych na forum Pozycjonowanie i Optymalizacja.

W roku 2006 co miesiąc wysyłałem PIT-53 z informacją o osiągniętych w poprzednim miesiącu przychodach i wpłacałem zaliczkę na podatek. Przykładowo, z dochodów ze stycznia rozliczałem się w lutym, tj. do 20.02 obliczałem podatek, wypełniałem PIT i płaciłem zaliczkę. Jako koszt uzyskania przychodu brałem 20% przychodu. Przychód obliczałem biorąc średni kurs USD z dnia otrzymania czeku albo kwotę przelewu z konta. Wyjątkiem był grudzień, w styczniu nie wysyłałem tego PITa.

W rocznym zeznaniu podsumowałem wszystkie przychody, dochody, zaliczki, należne zaliczki i wpisałem na PIT-36, po czym wysłałem go do US.

W tym roku postępuję analogicznie jak w zeszłym, z tym wyjątkiem, że nie wysyłam PIT-53 co miesiąc, bo z tego co wyczytałem na forum, nie ma takiego obowiązku.

Podatki z Programów Partnerskich

Tu sprawa jest znacznie prostsza. Wszelkie kłopoty załatwia za mnie (i za Ciebie też będzie załatwiać) operator PP. Podpisujesz umowę a później wystawiasz rachunek, na którym wpisujesz przychód, dochód, koszty, zgodnie z instrukcją otrzymaną od operatora. On płaci zaliczki na podatek i przesyła Ci kwit z zestawieniem dochodów i zapłaconych zaliczek. Potem trzeba tylko dodać go do ewentualnych innych dochodów na zeznaniu podatkowym i pozamiatane.

Dodam dla jasności, że rozliczam się jako osoba fizyczna, bo nie prowadzę Działalności Gospodarczej.


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 9 maja 2007

50 pomysłów na zarabiającego bloga

Dziś efekt moich przemyśleń z ostatnich kilku dni: 50 pomysłów na blog, na którym można zarobić. Czyli jaką tematykę bloga wybrać, by na nim zarabiać.

To tylko moje luźne przemyślenia na temat tego, o czym możesz pisać. Nie wspominam tu o metodach zarabiania na takiej treści. Ogólnie w większości tych tematyk spieniężyć swoją pracę możesz z pomocą reklamy kontekstowej i programów partnerskich.

Na zarabiającym blogu możesz opisywać między innymi poniższe tematy...

1. Podróże, które odbywasz, miejsca, które odwiedzasz. Niekoniecznie musisz pisać o podróży dookoła świata ale np. o ciekawych zakątkach, które znajdziesz w swoim mieście.

2. Sport, który uprawiasz. Gdzie jeździsz na rowerze / rolkach, gdzie pływasz żaglówką, gdzie się wspinasz. Jakiego sprzętu używasz.

3. Internet -- ciekawe strony, które odwiedziłeś. Ciekawe artykuły, które czytałeś. Ciekawe darmowe usługi, z których można skorzystać.

4. Książki -- recenzje przeczytanych przez Ciebie książek, nowości wydawnicze, zapowiedzi, relacje z targów książki, i tak dalej...

5. Filmy, kino -- jak wyżej.

6. Plotki z wielkiego świata, sportu, muzyki, filmu.

7. Wydarzenia sportowe. Mecze, które obejrzałeś w telewizji lub na stadionie. Artykuły z prasy sportowej. Transfery, kontuzje, wypadki w rajdach. Co obstawiasz u bukmacherów i z jakimi skutkami.

8. O samochodzie, którym jeździsz. Tankowania, naprawy, modyfikacje, wycieczki. Czy jesteś z niego zadowolony?

9. Blog fotograficzny ze zdjęciami.

10. Blog fotograficzny o tym, jak robić zdjęcia. Artykuły o komponowaniu scen, wykorzystywaniu ustawień w aparacie (sorry, nie znam się na tym, nie wiem co tu jeszcze za przykłady podać)...

11. Informacje dla webmasterów. Jakie darmowe usługi wbudować w stronę? Jak pozycjonować stronę. Jak na niej zarobić? Co nowego w świecie WWW? Konkursy na strony WWW, programy do edycji kodu i obrazków.

12. Elektroniczne gadżety, którymi się bawisz.

13. Programy na Twoją komórkę. Gdzie je znaleźć i jak używać.

14. Gadżety na komórkę -- loga, dzwonki. Najlepiej darmowe. Gdzie i skąd można je ściągnąć.

15. Opowiadania / wiersze, które piszesz.

16. O sztukach teatralnych, które widziałeś (widziałaś) i na które warto (lub nie) pójść.

17. Testy domowych środków czystości, których używasz w domu.

18. Dobre miejsca, w których można smacznie i tanio zjeść na mieście. Nie tylko restauracje, ale też budy z kebabem czy dostawcy kanapek, pizzy, chińszczyzny.

19. Ciekawe aukcje na Allegro, tak jak blog Aaaby sprzedać... dodaj fotkę.

20. Śmieszne zdjęcia znalezione w serwisie randkowym, vide Fotka Pe El.

21. Co ciekawego udało Ci się ugotować. Co smacznego udało się ugotować. Jak zjeść obiad za 2 złote gotując go samemu. I tak dalej. Piszę to zainspirowany blogiem Studenckie gotowanie.

22. Informacje o Twojej pracy. Jakie ciekawe pytania zadają petenci w Twoim urzędzie. Jakie samochody naprawiałeś dziś w warsztacie. Jakie dyskusje zasłyszałeś wśród stojących w kolejce do okienka na poczcie.

23. Jakie ciekawe sukienki / buty udało Ci się kupić. W którym sklepie warto się zaopatrywać. Jak potraktowano Twoją gwarancję z odklejonym obcasem. Gdzie są najlepsze przeceny. Co ciekawego w świecie mody?

24. Blog z dowcipami. Usłyszane w autobusie ale i znalezione w sieci.

25. Blog dla programistów. Blog programisty. Literatura. Triki, kompilatory, fragmenty kodu do wklejenia, rozwiązania zagadnień, przykłady programów.

26. Prywatne informacje z życia. Tu z zarabianiem może być kłopot, bo zapewne niewielu ludzi może interesować, kogo widziałeś (widziałaś) dziś w autobusie i o ile spóźniłeś się do szkoły. Spróbować można... Zwłaszcza, gdy napiszesz to w obcym języku. A nuż kogoś z USA będzie interesować codzienne życie Polaka albo Polki?

27. Majsterkowanie. Ciekawe projekty DIY (Do It Yourself, czyli zrób to sam) widziane w sieci, co udało Ci się zbudować. Co warto zrobić samemu a co lepiej kupić.

28. Blog o walce z chorobą. I o walce ze służbą zdrowia. Tematy medyczne są zawsze chętnie czytane, reklamy kontekstowe też powinny być dobrze dopasowane.

29. Życie kulturalne w Twoim mieście. Imprezy, koncerty, premiery, warte odnotowania zdarzenia.

30. Fanblog o Twoim ulubionym celebrity. Plotki z życia gwiazdy / piłkarza / zespołu muzycznego, i tak dalej. Uwaga! Blogi o Tokio Hotel raczej do zarabiania się nie nadają, bo czytają go tylko dzieci, które w reklamy nie klikają!

31. Darmowe oprogramowanie. Co ciekawego ostatnio wyszło i czy warto rezygnować z płatnych (albo pirackich) programów na rzecz wolnego softu?

32. Linux. Przejścia z instalacją, używana dystrybucja, nowości ze świata. Stosowany soft. Jak uruchamiać programy i gry spod Windowsa w tymże systemie. Dlaczego warto się przesiąść?

33. Inwestowanie pieniędzy w teorii i praktyce. Oszczędzanie pieniędzy.

34. Blog o sprzęcie. Na przykład korzystanie z funkcji aparatu cyfrowego (porady, sztuczki, tutorial) albo akcesoria, które można dokupić do Ipoda.

35. Rozwój duchowy i personalny. Samodoskonalenie, wewnętrzne i zawodowe.

36. Diety. Jakie diety próbowałeś, jakie były ich efekty. No i czy dało się te diety przeżyć bez wyrzeczeń?

37. Ćwiczenia fizyczne, fitness, kulturystyka.

38. Informacje kolekcjonerskie. Dobre punkty skupu / sprzedaży monet i znaczków. Zloty fanów militariów. Gdzie można tanio kupić wykrywacze metali.

39. Oprogramowanie dla Twojego systemu operacyjnego. Poprawa jego działania, istotne zwłaszcza w Windowsach. Nowe antywirusy i firewalle.

40. Budowa domu. Od zakupu projektu i działki , przez poszukiwanie wykonawców i najtańszego dostawcy materiałów budowlanych aż po urządzanie pokoi.

41. Remont i modernizacja domu. Analogicznie, choć tu więcej informacji można napisać o stanie faktycznym.

42. Ebiznes -- porady dla prowadzących sklep internetowy czy inne dowolne przedsięwzięcie ebiznesowe. Jak organizować promocje. Jak się reklamować w internecie i poza nim.

43. Reklamowanie w systemach reklamy kontekstowej (AdWords, Onet Boksy, itd.). Skuteczność kampanii, co robić by reklamować się taniej i lepiej.

44. Nauka języka obcego. Co ciekawego zdarzyło się na lekcji w Twojej szkole językowej. Bzdury wyczytane w podręczniku.

45. Produkty i usługi Google. Jest ich coraz więcej a najczęściej instrukcje do nich są po angielsku. Jak je wykorzystywać i czy warto instalować Firefoksa z paskiem narzędzi Google?

46. Hostingi -- test darmowych i płatnych kont www.

47. Pozycjonowanie i optymalizacja witryn internetowych. Porady, nowości ze świata wyszukiwarek.

48. MP3 do słuchania. Filmy do ściągania. Oczywiście tylko i wyłącznie legalne, darmowe...

49. Ciekawe wydarzenia astronomiczne do pooglądania na niebie. Mapki nieba. Dobre miejsca do obserwacji.

50. Wszelkie ciekawostki na dany temat. Najlepiej na temat techniczny lub związany z nowymi technologiami. Co znajdziesz w internecie, co sam przetestujesz, co Ci przyjdzie do głowy.

Miłej zabawy przy tworzeniu zarabiających blogów. :]


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 6 maja 2007

Chcesz zapisać się do Złotego Programu Partnerskiego?

Już wkrótce zapisując się do ZPP otrzymasz prezent. Zajrzyj na mojego bloga po 15.05 (albo subskrybuj kanał RSS) a dowiesz się o co chodzi. :)

Informacja jest w pełni wiarygodna, bo otrzymałem ją w newsletterze dla partnerów. Szczegółów więcej nie mogę podać, zapraszam do odwiedzenia bloga za niecałe 10 dni.

Oczywiście gorąco zachęcam do odwiedzania go również w międzyczasie. :)


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 30 kwietnia 2007

Jak zostałem VIP-em w programie partnerskim

autorem artykułu jest Krzysztof Klonowicz

Moda na uczestnictwo w programach partnerskich w końcu znacząco zagościła w naszym kraju. Można śmiało powiedzieć, że wielki “boom” właśnie się rozpoczął. Doszło do tego, że niektóre firmy w zamian za polecanie ich produktu oddają partnerom prawie połowę swoich zysków. Nic dziwnego, że uczestnictwo w programach partnerskich stało się wielu internautów jednym z lepszych sposobów na "dorobienia" sobie do pensji.

Kiedy po raz pierwszy postanowiłem poważnie potraktować swoje uczestnictwo w programie partnerskim wiedziałem, że aby zacząć zarabiać, muszę trochę popracować. Przynajmniej na początku. O tym wie chyba każdy uczestnik programu. Nie wszyscy jednak wiedzą jak to robić. Dlatego przedstawię tu jeden bardzo prosty sposób, który w moim przypadku sprawił, że w ciągu kilku miesięcy znalazłem się w gronie najlepszych partnerów.

Było to dokładnie rok temu. Pracowałem wtedy nad rozwojem swojej strony w internecie, związanej z nauką języka angielskiego. Wprowadzanie coraz to nowszych i bardziej skutecznych rozwiązań do nauki słówek powodowało, że strona z dnia na dzień zaczęła cieszyć się coraz większym zainteresowaniem. Zacząłem wtedy szukać sposobu na zdobycie jakichś funduszy na dalszą rozbudowę serwisu. I szybko znalazłem.

Przystąpiłem do programu partnerskiego Złotych Myśli. Okazało się, że wydawnictwo zawiera całkiem sporą liczbę ebooków, związanych właśnie z nauką języka angielskiego. Od razu umieściłem na swojej stronie pierwsze banery reklamowe, na początku w formie tekstowej, potem w formie graficznej, co przy okazji dodało mojej bladej stronie trochę życia.

Liczba unikalnych wejść na stronę była wtedy jeszcze dość niska. Strona z powodu dużej konkurencji na słowa kluczowe była słabo wypozycjonowana w wyszukiwarkach, a wiadomości o niej roznosiły się głównie pocztą pantoflową. Wiedziałem z opinii użytkowników, że mam dobry produkt. Nie widziałem jednak, jak trafić z nim do potencjalnych odbiorców.

I wtedy zaczęła się moja prawdziwa przygoda z wydawnictwem Złote Myśli, które zgodziły się promować mój nowy produkt, jako darmowy bonus do sprzedaży swoich produktów, związanych z językiem angielskim. Jednocześnie okazało się, że promowane ebooki stały się dla "moich uczniów" bardzo cennym dodatkiem do nauki.

Pierwsze kilkadziesiąt złotych zarobionej prowizji zachęciło mnie jeszcze bardziej do promowania materiałów nie tylko związanych z językiem angielskim, ale również z szybką nauką i motywacją, co jest także niezbędne w nauce języka.

To jednak było jeszcze za mało, aby stać się VIP-em. Wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł. A wszystko za sprawą oburzenia z powodu wielkości prowizji, jakie pobiera operator komórkowy za płatności SMS.

Osoby, które kiedykolwiek wdrażały w na swoich stronach ten rodzaj płatności wiedzą doskonale, że ok. 60% kwoty SMS-a trzeba oddać pośrednikom. Za wysłanie SMS-a aktywującego abonament w moim serwisie użytkownik płacił kwotę 10,98 PLN brutto. Od tej kwoty ja otrzymywałem zaledwie 3,46 PLN. W tym samym czasie sprzedaż ebooka w wartości 9,99 PLN dawała mi prowizję w wysokości 3,27 PLN.

Ponieważ zawsze zależało mi na dodatkowych bonusach dla moich klientów, po krótkiej analizie zrobiłem promocję, która trwa zresztą do dziś:

Klient zamiast płacić SMS-em za 1 miesiąc dostępu do mojego serwisu, może przeznaczyć te pieniądze na zakup dowolnego ebooka z praktyczną wiedzą (oczywiście poprzez moja stronę).

W ten sposób otrzymuje on zarówno dostęp do wszystkich lekcji z serwisu jak i wartościową wiedzę, która tę naukę uzupełnia. Czasem zarabia na tym jeszcze ponad złotówkę. Ja natomiast kwotowo wychodzę zwykle na zero. Ale, co najważniejsze - zyskuję nowego klienta, który na swoim komputerze ma zapisany mój numer ID_partnera. A ile to jest warte, to chyba każdy partner już wie.

Na tej całej promocji ktoś oczywiście musi stracić, ale to już zostawiam bez komentarza.

Wszystkie te obliczenia udostępniam oczywiście na stronie swoim użytkownikom. Oni również są w większości zgodni co do tego, że nie warto płacić daniny operatorom komórkowym i chętnie korzystają z promocji. A oprócz tego od czasu do czasu dokonują nowych zakupów w Złotych Myślach, na które ja nie mam już wpływu, a za które ciągle otrzymuję prowizję.

Jeśli sprzedajesz jakiś produkt na swojej stronie zastanów się, czy nie warto czasem zainwestować małej części swoich zysków w program partnerski, który po kilku miesiącach odda Ci to z dużą nawiązką. To prosty, sprawdzony sposób, który rzeczywiście działa i dzięki któremu ciągle utrzymuję się w czołówce najlepszych partnerów.

--
Krzysztof Klonowicz, uczestnik i twórca programów partnerskich, właściciel serwisu http://www.slownictwo.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Przeczytaj resztę artykułu...

sobota, 21 kwietnia 2007

Recenzja: "Google AdSense", T. Topa


To druga książka o Google AdSense wydana przez Złote Myśli (o pierwszej napisanej przez Andrzeja Herzberga pisałem w lutym). Obie dotyczą tego samego -- systemu reklam kontekstowych Google AdSense.

Czy warto więc kupować drugą książkę na ten sam temat? Ja zaryzykowałem i kupiłem...

Przyznam, że książki się od siebie znacznie różnią. Można powiedzieć, że opisywana dziś publikacja kierowana jest do czytelników, którzy karierę w Google AdSense zaczynają lub wcale jej jeszcze nie zaczęli. Ponad połowę treści spisanej na 94 stronach stanowi przegląd funkcji AdSense (jednostki reklamowe, linki, skierowania, kanały, raporty, filtr reklam konkurencyjnych, itd.) i dlatego jest to dobra lektura dla osób, które nie zapoznały się jeszcze ze wszystkimi funkcjami programu.

Warto wspomnieć, że w książce pojawia się sporo ilustracji wziętych z życia (czyt. ze stron internetowych emitujących reklamy AdSense) i wypowiedzi z forów dyskusyjnych na ten temat. To istotna sprawa, bo daje szerszy pogląd na zagadnienie, nie ogranicza treści książki do wiedzy i doświadczeń autora.

Książka pokazuje metodę na śledzenie kliknięć w AdSense z pomocą Google Analytics i sporo ciekawych przykładów umieszczenia reklam. Oprócz tego znajdziesz w niej garść porad na temat optymalizacji dopasowania reklam do strony i odwrotnie.

Jedna istotna sprawa -- czytając książkę natrafiłem na dwie nieścisłości. Po pierwsze autor podaje w niej przykłady umieszczania reklam w pobliżu obrazków, na co Google ostatnio nie patrzy życzliwym okiem (napiszę o tym wkrótce). Po drugie zmieniła się nieco sytuacja dotycząca emitowania jednocześnie reklam Google i innych systemów reklamy kontekstowej, w stosunku do tego, co napisane jest w książce.

Książkę można kupić za cenę 23,70 PLN, więc znacznie taniej, niż książkę Andrzeja Herzberga. Na stronie ofertowej nie ma jeszcze opinii na jej temat, więc nie przytaczam ich tutaj.

Podsumowując, książkę warto kupić, jeśli dopiero zaczynasz pracę przy programie Google AdSense.


Przeczytaj resztę artykułu...