Google

Zarabianie na blogach - jak zbudować pasywny dochód

Blog przeniesiony. Zajrzyj na nowy blog o zarabianiu na blogach. :)

Subskrybuj RSS tego bloga i czytaj artykuły gdy tylko się pojawią!



wtorek, 16 października 2007

Uwaga na reklamy CPM!

Dziś zablokowałem filtrem reklam konkurencyjnych reklamę, która osiągała astronomiczny, kilkudziesięcioprocentowy CTR. Ktoś mógłby powiedzieć, że strzelam sobie w stopę, ale ja to zrobiłem celowo i powtórzę w razie potrzeby!

Bo to nie CTR powinien być jak największy, tylko eCPM.

Zablokowałem bowiem reklamę CPM. To taka reklama, którą reklamodawca kieruje na poszczególne witryny. Płaci on nie za każde kliknięcie a za ilość wyświetleń. Więc mają na przykład 200 wyświetleń tej reklamy i powiedzmy 120 kliknięć, wcale nie zarobimy kokosów. Dostaniemy 2/10 stawki CPM, którą on ustawił. Na przykład 2/10 z 0,35$. Niedużo, prawda?

Rzuciłem okiem na wczorajsze statystyki jednego z moich blogów. Zobaczyłem, że jest na nim wyświetlana reklama skierowana na witrynę. Olbrzymi CTR, ale minimalny zarobek. Wszedłem więc na bloga, przyjrzałem się, która z reklam może być klikana najczęściej i zablokowałem ją filtrem reklam konkurencyjnych. :)

Jak sprawdzić, czy mamy takie reklamy? W edytorze zaawansowanych raportów zaznacz odpowiednie pola tak, jak na poniższym obrazku.



Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 15 października 2007

Jak zniechęcać do komentowania

Dziś piszę zainspirowany dniem wczorajszym. Jest sobie taki jeden ciekawy blog, który odwiedzam często i subskrybuję jego kanał RSS. Czasem zabieram głos w dyskusji, choć nieczęsto. I pewnie będę to robić jeszcze rzadziej. Blog odwiedziłem przedwczoraj i skomentowałem najnowszy wpis. Potem wczoraj kilkakrotnie odwiedzałem go, by sprawdzić, czy zapoczątkował jakąś dyskusję albo doczekał się odpowiedzi autora.

Nie tylko nie doczekał się odpowiedzi. On po prostu się nie ukazał, bo czekał na moderację! Jeśli więc chcesz zniechęcić gości do komentowania:

  • moderuj komentarze przed publikacją,
  • rób to powoli, nie spiesz się, oni mają czas,
  • nie odpowiadaj na komentarze pod swoimi wpisami,
  • nie pozwalaj śledzić odpowiedzi na komentarze przez kanał RSS albo powiadamianie mailem albo wręcz
  • zmuszaj do śledzenia wysyłając maila z powiadomieniem o nowych komentarzach.


Ja komentarzy nie moderuję w ogóle, kasuję tylko spam, bo komentarze świadczą o ich autorach a nie o autorze bloga. Staram się odpowiadać piszącym, niestety jestem świadom niedoskonałości Bloggera w zakresie obsługi komentarzy... Ale pracuję już nad tym. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 14 października 2007

Na blogasku też można...

Na blogasku też można zarobić... Kilka dolarów dziennie, przy naprawdę wysokim CTR. Tematyka jak dla każdego blogaska, reklamy nie są dobrze dopasowane, ani tematycznie, ani wyglądem. Ogólnie jest dla mnie tajemnicą, skąd tak wysokie zarobki.

Zresztą zobacz sam... Tutaj jest link do bloga i info o zarobkach. Jeśli masz jakiś pomysł na rozwiązanie zagadki DLACZEGO ten blog zarabia, wpisz proszę w komentarzu...


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 12 października 2007

Pomoc w optymalizacji AdSense

Sporo osób prosi mnie o pomoc w optymalizacji ich reklam AdSense na blogach i zwykłych stronach internetowych. Nauczony, że zdrowi na umyśle unikają pracy, przedstawię tu swoją ofertę. Nie chce mi się potem tego wszystkiego wklejać w odpowiedziach na maile czy wiadomości na forum PiO.

Jeśli więc i Ty chcesz, aby pomóc Ci w optymalizacji reklam, przeczytaj poniższe warunki.

  1. Z każdej takiej optymalizacji chcę zrobić studium przypadku. W tym celu potrzebuję:
    • zrzut ekranu sytuacji na stronie przed optymalizacją (robię sam),
    • informacji o CTR strony (*),
    • zrzutu ekranu po optymalizacji (też robię sam),
    • informacji o CTR stron po optymalizacji.
  2. Oprócz tego oczekuję umieszczenia na jednej z Twoich stron (niekoniecznie musi być to strona, którą optymalizujemy) w stopce lub w menu odnośnika do jednej z moich stron. Dobierzemy je tematycznie. :)
  3. W razie potrzeby poproszę Cię o jeszcze inną małą przysługę, która nie będzie Cię nic kosztować.
(*) Google w regulaminie napisało, że nie wolno podawać innym takich wskaźników jak CTR czy eCPM. I choć one mnie będą interesować (czysta zawodowa ciekawość), nie musisz mi ich podawać. Bardziej zależy mi na tym, żeby dostać od Ciebie informację, o ile CTR się poprawił. Przykładowo, jeśli masz na początku CTR 0,2% a po mojej pomocy będziesz mieć 1%, to wzrośnie Ci on pięciokrotnie i tylko taka informacja jest mi potrzebna do studium przypadku.

To w kwestii optymalizacji CTR. Można też próbować poprawiać eCPM albo CPC, wtedy będziemy porównywać te parametry.

Jeśli więc jesteś zainteresowany, napisz do mnie maila (adres jest w menu).


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 9 października 2007

Najgorsze jest pierwsze 10 000 postów

Darren sparafrazował dziś znany (ponoć, nie moja branża) cytat i wyszło mu, że najgorsze jest pierwsze 10 000 postów.

Z początku trochę się roześmiałem w duchu, gdy pomyślałem, że mi z tych 10 tysięcy brakuje jakiś 9 i pół.
Potem zajrzałem do statystyk blogów i wyszło mi, że od kiedy bloguję (a za początek swojego blogowania przyjmuję 20.09.2005) czyli przez dwa lata, napisałem 640 postów. W tym tempie prędzej skończy się tania ropa, niż ja zdążę wypracować te 10 000 postów. ;)

To stwierdzenie jest mocno przesadzone, ale sens ma.

Obserwuję to zwłaszcza po osobach, które blogują od niedawna. Często tacy ludzie mają wyniesiony ze szkoły wstręt do pisemnych wypowiedzi. Ja też wypracowań w szkole nie lubiłem i poszedłem na Politechnikę, gdzie nie są one nikomu potrzebne. Ale pisanie od dawna stron internetowych trochę mnie wyrobiło. Blogi pisane przez ludzi nieobytych z pisaniem są naprawdę trudne w odbiorze. Niekiedy wręcz odstraszające. Bo co myśleć o blogu pisanym przez dwudziestolatka, gdy jego styl jest zbliżony do onetowych blogów o Tokio Hotel, pisanych przez dwunastolatki? Brak interpunkcji, nieskładne zdania, czasem trzeba przeczytać kilka razy, żeby załapać. To zdecydowanie nie zachęci do bloga żadnych czytelników. No, ewentualnie jakichś masochistów językowych. ;) A z blogami jak ze sklepami: nie ma gości, nie ma kasy.

Wraz z naszym pisaniem, wyrabiamy sobie styl. Z czasem uczymy się dostosowywać nie tylko treść ale i formę do możliwości odbiorcy. Ja się niekiedy łapię na tym, że na jednym z moich blogów używam zbyt długich zdań i staram się je skracać. Tu z kolei od jakiegoś czasu pozwalam sobie na dygresje i komentarze. Uczymy się pisać sensowne zdania. Takie, które dają się zrozumieć. Jeśli jeszcze do tego dużo czytamy, nauczymy się pewnie poprawnej gramatyki i ortografii. W życiu to nam się na pewno przyda, na przykład przy pisaniu listu motywacyjnego.

Patrząc na posty sprzed tych dwóch lat widzę, jaki duży postęp zrobiłem. One akurat są na moim anglojęzycznym blogu "o mnie", który dość szybko sobie odpuściłem (nie rokował szans na zarobienie czegokolwiek ;) ). Po nich zwłaszcza widać, jak wielką trudność sprawiało mi wtedy pisanie po angielsku. Jak mały miałem zakres słownictwa.

Pozostaje mi chyba tylko cierpliwie pisać kolejne posty. Wciąż szukam metody, by moje wypowiedzi nie były nudne, co mi zostało zarzucone jakiś czas temu w komentarzu. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

Optymalizacja Instablogs

Na oficjalnym blogu Inside AdSense pojawił się wpis "Optimizing Instablogs", w którym opisano pokrótce poprawę skuteczności reklam AdSense w sieci Instablogs. Sieć ta liczy 136 blogów tematycznych, na których dziennie pojawia się w sumie około 200 postów.

Z tego krótkiego wpisu można wyciągnąć parę dobrych wniosków, choć zaskakujące one na pewno nie będą.

Po pierwsze, trzeba korzystać z kanałów spersonalizowanych. To pozwala określić CTR i inne wskaźniki pojedynczych reklam, schematów kolorystycznych, itd.
Po drugie, pierwsza jednostka wyświetlana na stronie powinna być pierwsza w kodzie HTML.
Po trzecie, nie ma uniwersalnego schematu położenia reklam, który sprawdzi się na każdej stronie, każdym blogu, każdym forum dyskusyjnym. Trzeba testować różne warianty. Na przykład, prowadząc testy równoległe.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 8 października 2007

spam w komentarzach

Darren na ProBloggerze napisał, że jego Akismet (wtyczka antyspamowa do WordPressa) skasował mu 2 000 000 spam-komentarzy.

Ja przyznam uczciwie, że nie mam takich doświadczeń ze spamem w komentarzach.

Moje blogi WordPressowe nie są na tyle popularne, żeby dostawać aż tak dużo spamu. Chyba mają za mały PageRank, żeby spammerom się opłacało marnować na nie czas.

Blogi na Bloggerze w ogóle spamu nie dostają. Raz jeden dostałem spam napisany ludzką ręką a nie publikowany przez maszynę... CAPTCHA na Bloggerze jest naprawdę skuteczne.

Początkującemu blogerowi kasowanie spamu kłopotu nie stwarza. W końcu nie będzie miał go wiele, więc usunięcie jego nie zajmie dużo czasu. Ale z czasem będzie go coraz więcej i więcej, właśnie wtedy, gdy czas będzie blogerowi potrzebny na dalszy rozwój bloga. Warto więc od razu się przed nim zabezpieczyć, na przykład wspomnianym Akismetem.

Darren policzył, że przez 18 miesięcy Akismet oszczędził mu 5 miesięcy codziennej pracy (7 dni w tygodniu) po 8 godzin. Tyle właśnie zajęłoby mu skasowanie tych dwóch milionów komentarzy, licząc tylko 2 sekundy na każdy z nich. Robi wrażenie, prawda?


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 7 października 2007

Tydzień bez nowego bloga...

...tygodniem straconym. Choć zmagam się ostatnio z kończeniem pracy magisterskiej (oddać muszę ją do dziekanatu do piątku), znalazłem czas na postawienie nowego bloga.

Po postawieniu kilku, każdy kolejny WordPress nie jest dla mnie wyzwaniem... Instalkę WP i potrzebnych wtyczek mam już na dysku, choć teraz pościągałem nowe wersje kompatybilne z 2.3. Założenie nowej poddomeny zajmuje mi chwilę, tak samo stworzenie nowej bazy danych i wrzucenie + skonfigurowanie WP. Najdłużej zawsze marnuję na wyszukiwanie jakiegoś szablonu. Tym razem sobie odpuściłem.

Po co mi tyle tych blogów?

Po pierwsze, WordPress jest na tyle uniwersalny, że można nim obsłużyć naprawdę wiele rodzajów witryn. Ta ostatnia nie będzie blogiem sensu stricte, będzie raczej serwisem ogłoszeniowym. WP z kategoriami i możliwością rejestracji dla innych użytkowników do tego się całkiem nieźle nadaje.

Po drugie, staram się nie mieszać tematów blogów. Jeśli mam lub wiem, że będę miał coś ciekawego do powiedzenia na nowy temat, zakładam bloga.

Po trzecie, łatwiej mi postawić bloga niż witrynę tematyczną innego rodzaju. Tu całość przygotowań zajmuje mi powiedzmy godzinę czy dwie a otrzymuję dzięki temu więcej czasu na rozwijanie treści. Moim zdaniem treść to podstawa sukcesu w internecie.

Po czwarte, strony pisane w formie bloga przyciągają regularnych czytelników. Pisałem o tym daaaaawno w artykule Dlaczego blog jest lepszy od zwykłej www?.

Będę chyba musiał zainwestować w inny, nowy hosting, żeby nie wszystkie blogi trzymać u tego samego providera...


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 3 października 2007

Zarobiłem na pierwszym linku

Pamiętasz, jak w zeszłym miesiącu pisałem o tym, że można zarabiać na linkach? Wczoraj udało mi się w ten sposób zarobić pierwsze pieniądze.

I to inaczej niż by to się mogło wydawać. We wspomnianym tekście nie napisałem bowiem o systemie LinkLift, na którym to właśnie zarobiłem. :]

Chyba ze dwa tygodnie temu dodałem tam jeden ze swoich blogów motoryzacyjnych. Jak się okazało, jest to jedyny blog zarejestrowany tam w dziale "motoryzacja". Pewnie dlatego miałem szansę cokolwiek zarobić.

W każdym razie tamten blog wyceniono na 15 PLN netto za miesiąc emisji linka. Miejsc na linki określiłem dwa, bez większych kłopotów dodałem skrypt PHP do bloga, choć nie jest on zbudowany na żadnym z popularnych skryptów. Poczekałem trochę i pierwsze zamówienie się trafiło.

Z tych 15 PLN dostanę 70%. Resztę bierze dla siebie LinkLift.

Więc publikuję tego posta i idę uaktualnić tamtego. A Ty, jeśli chcesz, sprzedaj reklamę w formie linku tekstowego.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 1 października 2007

Zarabianie na... postach

To jest artykuł komercyjny napisany przy pośrednictwie serwisu Krytycy.pl.

Dziś trafiłem na serwis, który pozwala na zarabianie na blogowaniu w dosłownym znaczeniu tego słowa. Można bowiem zarabiać na pisaniu postów na swojego bloga. Serwis ten to Krytycy.pl.

Jak to ma działać, ile można zarobić i czy warto? O tym w dalszej części wpisu.

Może na początek zacznę od wyjaśnienia, jak ma ten serwis działać. Otóż grupuje on reklamodawców i nas blogerów. Ci pierwsi płacą za pisanie o nich na naszych blogach. My z kolei możemy napisać na jakiś zadany przez reklamodawcę temat, spełniając określone warunki. Z taki post otrzymamy wynagrodzenie.

Najłatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie tego posta. Jak widzisz z linka na jego początku, jest to post komercyjny -- za jego napisanie dostanę pieniądze -- 21 PLN. Kupa kasy jak za twórczość, która (mam nadzieję) nie zajmie mi więcej niż pół godziny.

A więc zaczyna się od dodania Twojego bloga do tego serwisu. Administracja przegląda zgłoszenia i akceptuje te wartościowe. Gdy Twój blog spełnia wymagania postawione przez reklamodawcę (przynajmniej jedna kategoria tematyczna wspólna z kampanią reklamową), zgłaszasz go do udziału w kampanii. Następnie piszesz artykuł na dany temat, oznaczasz go obrazkiem lub linkiem (żeby było wiadomo, że to post płatny), jeśli zażyczy sobie tego reklamodawca, umieszczasz w nim link, słowo kluczowe, obrazek. Reklamodawca może też określić minimalną długość wpisu.

Skoro mowa na tym przykładzie, tu muszę umieścić tylko link do serwisu, co też zrobiłem w pierwszym akapicie.

Po napisaniu posta (na co masz określony czas od zgłoszenia, nie większy jednak, niż 72 godziny), zgłaszasz go do administracji. Post zostanie zweryfikowany i rozpocznie się odliczanie 30 dni. Po tych 30 dniach otrzymasz wynagrodzenie. Dlaczego tak późno? Trudno mi zgadywać, zapewne chodzi o to, by ten tekst wisiał na Twoim blogu odpowiednio długo.

Dodając bloga, określa się minimalną stawkę za tekst. Nie wiem jak się ma to do tego, co oferuje reklamodawca.

Czy warto się w to bawić? Warto na pewno dodać swoje blogi. Im więcej blogów, tym więcej reklamodawcy będą chcieli zostawić tam pieniędzy. Przy dużej liczbie blogów zrozumieją, że jest to medium, którym warto się zainteresować. Na razie blogów jest tam 13, z czego 3 moje. ;)

Czy można na tym zarobić? To na pewno będzie zależeć od liczby reklamodawców. Na razie nie jest ich zbyt wielu.

Na dzień dzisiejszy nie będę polecać Ci tego serwisu jako sposobu na zarobienie pieniędzy. Dlaczego? Bo nie mam z nim jeszcze żadnych doświadczeń, poza tym, że w ciągu kwadransa zaakceptowano mi moje blogi. Programu partnerskiego nie ma albo ja tylko nie zauważyłem? a nie muszę Ci tego serwisu polecić, by otrzymać wynagrodzenie. ;) Szczęśliwie serwis nie pozwala na ingerowanie w treść pisanych postów. Jest nadzieja, że taka reklama będzie obiektywna, mimo że jest reklamą...

P.S. Jak już na tym tekście zarobię, nie omieszkam się pochwalić. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 28 września 2007

Krótkie czy pełne RSSy?

W dzisiejszym wpisie zastanowimy się, czy lepiej publikować pełne czy skrócone posty w kanale RSS. Gdy zaczynam pisać ten tekst, jest czwartek, 06.09.2007 i właśnie przed momentem zmieniłem ustawienia mojego bloga. Do tej pory wysyłałem w kanale RSS pełne wpisy. Teraz ustawiłem wysyłanie tylko początkowego fragmentu. Zobaczymy, jaki to będzie miało wpływ na ilość wizyt na blogu...

Na początek trochę teoretyzowania. Wpis opublikuję za kilka dni, gdy będę miał jakieś dane do porównania. Zatem na początek trochę teorii w sprawie: pełne vs skrócone.

Publikując pełne wpisy w RSSie ryzykujemy kopiowanie treści naszego bloga. Jeśli ich nie publikujemy w pełnej wersji a nawet nie publikujemy wcale, też ryzykujemy. W sieci jest sporo oprogramowania do ściągania treści z kanałów RSS i publikowania na ich podstawie wpisów na blogach. Pisał o tym między innymi Szymon na bogatypartner.pl w tekście o samotworzącym się zapleczu do pozycjonowania. Wtyczka do WordPressa czyta sobie kanały RSS i na ich podstawie tworzy wpisy na blogu. Jeśli powiadomienia RSS są pełne, wpisy na ich podstawie są wierną kopią naszych wpisów. Jeśli ten autoblog ma wyższe poważanie u Google niż nasz jakkolwiek to poważanie byłoby określane, mianem Page Ranku, czy jakiegokolwiek innego wskaźnika, którego nazwy nie jestem w stanie sobie przypomnieć, to wpisy u nas zostaną potraktowane jako duplicate content.

Poczytałem sobie artykuł na blogu o plagiatach opisujący zagadnienie krótkie vs pełne. Wad pełnych powiadomień przedstawiono kilka:

  • pełne wpisy RSS obciążają serwer (transfer) znacznie bardziej, niż wpisy krótkie -- to logiczne, w końcu sprawdzane są przez czytniki bardzo często, ale w przypadku darmowych serwisów blogowych jak choćby Blogger albo korzystania z FeedBurnera nie powinno nas to martwić;
  • zwiększają ryzyko kradzieży treści;
  • mogą zmniejszać liczbę wizyt i komentarzy na blogu.
Właśnie tego ostatniego zagadnienia najbardziej się obawiam. Dlatego celem testu zmieniłem zawartość kanałów, o czym wspomniałem na początku.

W kwestii mniejszej liczby odwiedzin sprawa wydaje się prosta. Publikuję pełne wpisy w RSSie, więc kto chce czytać mojego bloga, czyta go sobie w swoim czytniku. Skoro ma tam pełną wersję wpisu, z linkami, zdjęciami i wszystkim, co mu potrzebne, nie ma motywacji, by zajrzeć na mojego bloga. W końcu to wymaga czasu (trzeba otworzyć stronę w przeglądarce, musi się ona załadować, itd.). Wiadomo, internauci czasu nie mają.

Co do komentowania, sprawa wygląda podobnie. Skoro kanał RSS nie zachęca do odwiedzin, mało komu będzie się chciało skomentować tekst. Aby skomentować wpis przeczytany na czytniku, trzeba otworzyć przeglądarkę i odpowiedni adres. To zabiera czas. Więc czytelnik, jeśli nie uważa swojego komentarza za naprawdę ważny i warty poświęcenia kilku minut, odpuści sobie jego napisanie. Gdyby czytał wpis prosto na stronie, być może komentarz by napisał. Nie wiem czy takie zachowanie dotyczy wszystkich albo większości blogoczytelników, w każdym razie zauważyłem to u siebie samego...

Wspomniany artykuł na blogu proponuje wykorzystywanie skróconych RSSów, gdy na przykład:
  • artykuł zawiera informacje naprawdę wartościowe (napisane przez kogoś, kto wiele czasu i pieniędzy zainwestował w zdobycie wiedzy), bo takie wypowiedzi są najbardziej wartościowe z punktu widzenia potencjalnego złodzieja;
  • jeśli nie zezwalasz na kopiowanie treści bloga (możesz przecież udostępniać wszystkie wpisy na którejś z licencji Creative Commons);
  • treść Twojego bloga dotyczy tematyki lubianej przez spammerów (leki na literę V i inne powiększacze) nie piszę dokładnie o jakie słowa chodzi, bo przeczytałem ostatnio, że trzeba uważać o czym się pisze.
Okazuje się jednak, że kwestia wpływu długości powiadomienia RSS na ilość odwiedzin nie jest jednoznaczna. Do tych wniosków doszedłem podczas dalszej analizy tematu.

Trafiłem przykładowo na artykuł Why Full Text Feeds Actually Increase Page Views (...), czyli dlaczego pełne powiadomienia RSS jednak zwiększają ilość odwiedzin. Według autora artykułu udostępnianie pełnej treści notek w kanale RSS jest lepszym wyjściem. Zakłada on, że im więcej ludzi czyta pełne powiadomienia, tym więcej ludzi przekazuje odczytane w ten sposób treści w inny sposób (mailem, w czasie zwykłej rozmowy, itd.). Dlaczego? Bo czytając pełne powiadomienia łatwiej nam dotrzeć do treści posta. Z drugiej strony warto zauważyć dwa stwierdzenia wyrażone w artykule. Po pierwsze blog Techdirt ma model zarabiania niezależny od liczby wyświetleń strony czy reklam publikowanych na tych stronach. Po drugie, blog ten od zawsze publikuje tylko pełne posty w RSSie! Skoro publikuje tylko pełne i nigdy nie publikował skróconych, jak może się wypowiadać w takiej dyskusji?! To coś jakby właściciel malucha stwierdzał, że jest on najlepszy ze wszystkich samochodów, podczas gdy nigdy innym nie jeździł...

Szukam więc dalej...

Zmieniłem nieco hasło poszukiwania na Google i znalazłem: The latest Full vs Partial Feed Debate. Autor dzieli się następującymi spostrzeżeniami:
  • jeśli zarabiasz na blogu w sposób bezpośredni (reklamy), lepiej publikować powiadomienia skrócone, jeśli w sposób pośredni (np. budując nim swoją markę), lepiej pełne;
  • łatwiej jest czytać skrócone powiadomienia, gdy subskrybuje się wiele różnych blogów;
  • skrócone powiadomienia pomagają rozwiązać problem treści kopiowanej przez RSS bez zaznaczenia kto jest autorem czy skąd pochodzi treść.
Punkt widzenia kolejnego autora, jednego z pracowników serwisu FeedBurner: Rick's Ruminations: Full Feeds. Okazuje się, że nie ma różnicy w skuteczności zdobywania odwiedzin na blogu między pełnymi a skróconymi powiadomieniami. Jako że FeedBurner hostuje mnóstwo kanałów RSS, można oceniać tę wypowiedź jako wiarygodną.

15.09.2007

Od ponad tygodnia wysyłam tylko skrócone RSSy. Żadnych zmian nie zauważyłem. Z czasu subskrypcji serwisu czas na e-biznes nauczyłem się, że testy szeregowe nie są zbyt wiarygodne. Niestety, w tym przypadku nie mogę prowadzić testu równoległego. Nie mam jak wysyłać na zmianę dwa rodzaje RSSów i obserwować skuteczność tego działania. Poczekam jeszcze kilka dni i zobaczę, może coś się uda zauważyć?

16.09.2007

Wczoraj znalazłem dwa blogi podkradające mi wpisy. Ten i ten. Znacznie mi to ułatwi ewentualną decyzję. ;)

28.09.2007

Długo się już napatrzyłem na statystyki odwiedzalności mojego bloga w Google Analytics. Nic kompletnie się nie zmieniło po skróceniu RSSów. Skoro nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o ilość odwiedzin, a jest pod innymi względami lepiej, pozostawię to tak, jak jest teraz.


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 25 września 2007

Pierwsze pieniądze za polecanie AdSense

Polecanie AdSense w AdSense, należałoby napisać. Bo AdSense posiada funkcję skierowań, czyli polecania użytkownikom różnych produktów. Między innymi zachęcania internautów do zapisania się do AdSense. Do dziś nie przypuszczałem, że uda mi się na tym cokolwiek zarobić.

Wynagrodzenie za polecenie wydawcy AdSense jest takie:

  • 5$, gdy polecony wydawca zarobi pierwsze 5$,
  • 250$, gdy wydawca zarobi pierwsze 100$.
Obydwie premie dostaniesz, o ile wydawca zarobi te pieniądze w ciągu 180 dni od założenia konta.

Nie sądziłem, że cokolwiek zarobię. Na moim blogu nie ma informacji dla początkujących (sądząc po wynikach ankiety muszę to zmienić) a zarobić 100$ w pół roku można, ale na serwisie, który ma jakąkolwiek oglądalność. Wielu ludzi najpierw zakłada konta a potem szuka miejsc na umieszczenie reklam. Jeśli takich wydawców polecasz, zapewne drugiej, większej premii za nich nie dostaniesz.

Dziś wyświetliłem sobie statystyki poleceń w AdSense i wyszło, że zarobiłem niecałe 10$ przy czym 5$ premii za polecenie komuś programu AdSense na początku sierpnia.

Jak widać, da się. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 24 września 2007

Pierwsza prowizja w motoryzacyjna.pl

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu pisałem o PP dla blogów o samochodach. Ledwie trzy dni później zarejestrowane zostało pierwsze zamówienie z mojego linka partnerskiego.

4,11 PLN to być może nie za wielka prowizja, ale to prawie 1/10 minimalnego progu do wypłaty. :)


Tomek Urban do zarabiania na PP robi ministronki. Mnie się nie chce, ale w tym wypadku działanie moje było podobne. Na istniejącego bloga wrzuciłem reklamę tego PP. Jednorazowa czynność, pomijając założenie bloga. Dalej tej reklamy pilnować nie będę, będę jedynie publikować nowe wpisy na blogu gdy tylko będzie okazja. Więc jest to prawie pasywny dochód.


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 23 września 2007

Linki (3) - systemy wymiany linkow

Dziś o kolejnym sposobie na zdobywanie linków prowadzących do naszej strony. O systemach wymiany linków. Nie ma to nic wspólnego z jednym z moich ostatnich artykułów o zarabianiu na linkach. ;)

System wymiany linków jest rozszerzeniem pomysłu ręcznego dodawania linków do naszych stron i ręcznego umieszczania linków u innych. Za pomocą takiego narzędzia dodajemy nasz link do systemu i będzie się on konsekwentnie dodawać do stron uczestniczących w systemie. W systemach, z których korzystam, każdy link ma swoją wartość. Droższe są linki umieszczone na lepszych stronach, np. stronach głównych witryn. Tańsze na podstronach. Punkty, którymi opłaca się linki, zdobywa się... umieszczając linki na naszych stronach. Czyli dodając strony do systemu.

Są systemy wymiany linków stałych i linków losowych. Mnie się pomysł umieszczania linków losowych nie podoba. Żyję w przekonaniu, że Google patrzy dziwnym okiem na linki zmieniające się przy każdym odświeżeniu strony albo nawet co 24 godziny. Z drugiej strony nad linkami statycznymi mamy lepszą kontrolę. Wiemy bowiem (można to sprawdzić), na której stronie link się znajduje i można coś z tym zrobić. Na przykład można usunąć ten link, zgłosić administratorowi niezgodność stron z regulaminem, itd.

Opiszę dziś pokrótce dwa systemy wymiany linków stałych, z których korzystam: Link Vault i LinkMe. Oba linki partnerskie. Wszystkie kolejne też będą takie. Później wyjaśnię dlaczego.

Zaczniemy od LinkMe.

Jest to polski system wymiany linków stałych. System podwójny. Można nawet zaryzykować, że są to dwa równoległe systemy. Oba polegają na tym samym:

  1. dodajesz stronę do systemu, określasz jej kategorię, wybierasz ilość linków czy boksów linkowych,
  2. umieszczasz na niej kod odpowiedzialny za umieszczanie linków (dla każdej witryny inny),
  3. moderator akceptuje stronę, jeśli znajduje się w indeksie Google i spełnia warunki regulaminu,
  4. dostajesz punkty za stronę,
  5. wydajesz punkty na umieszczanie linków.
Analogicznie wygląda akceptowanie linków. Dodajesz link, administrator go akceptuje, zaczyna się wyświetlać.

Napisałem, że funkcjonują dwa systemy równoległe, bo... jest system elite dla stron wartościowych i system slim dla pozostałych (katalogi stron i inne równie szajsowate stronki).

Dzięki oddzieleniu ziarna (elite) od plew (slim), nasze linki będą bardziej wartościowe. Oczywiście dotyczy to linków w grupie elite. Trzeba jednak pamiętać, że system nie od początku miał podział na te dwie grupy. Z tego powodu trochę mało wartościowych stron jest w elite. O przynależności do danej grupy decyduje administrator systemu. Również linki są akceptowane przez moderatora. Dzięki temu mamy wartościowe, zgodne z regulaminem strony i zgodne z regulaminem linki na naszych witrynach.

Warto wspomnieć, że niekiedy administratorzy się mylą. To naturalne, w końcu są to ludzie. Mnie zdarzyło się, że jeden z moich blogów, pisany od ponad roku, z unikalną treścią, całkiem nieźle zaindeksowany przez Google wylądował w grupie slim. Trzeba też koniecznie powiedzieć, że kontakt z administratorami jest całkiem dobry. Chociażby przez forum. I to jest jedna z wielkich zalet tego serwisu.

Na sumę punktów otrzymanych przez daną witrynę wpływ mają między innymi: Page Rank strony (np. PR=3 -> 700 punktów, PR=4 -> 1 000 pkt), zaindeksowane przez Google podstrony serwisu, ilość miejsc do umieszczania linków (5 -> 300, 15 -> 500) lub boksów (5 -> 500, 15 -> 700), ilość linków przychodzących i wychodzących.

System ma też program partnerski. Polecając użytkownika otrzymamy dodatkowe 20% jego punktów. On oczywiście na tym nie traci. Punkty dostaniemy jeśli w ciągu 30 dni od zarejestrowania w programie administracja zatwierdzi jakąś stronę danego użytkownika. Dlatego właśnie używam w tym artykule linków partnerskich. :)

Ciekawe funkcje ma narzędzie do dodawania linków. Linki mogą być publikowane jako linki lub jako boksy (link + tekst + adres, za umieszczanie boksów dostajemy więcej punktów). Jednocześnie obok każdego linka w boksie możemy zlecić umieszczanie losowego tekstu, który sami definiujemy.

Ostatnio wprowadzono ciekawostkę, mianowicie możliwość sprzedawania innym uzyskanych punktów. Niestety dotyczy to wyłącznie punktów uzyskanych w ramach programu partnerskiego. Dlaczego tak, nie jestem w stanie powiedzieć. Sam się zastanawiam.

Ile można tu uzyskać punktów? Blog o moim Volkswagenie T3 wart jest według systemu ponad 1 700 punktów w systemie elite.

Aby zapisać się do LinkMe, kliknij tutaj. :)

Teraz pora na Link Vault.

Link Vault to zagraniczny system wymiany linków. Obsługuje również polskie strony i jako jeden z języków do wyboru jest język polski. Z jednej strony więc otrzymujemy sieć o olbrzymim, międzynarodowym zasięgu, do promowania naszych stron w obcych językach. Z drugiej strony możemy wybrać język polski, więc nasze linki będą na stronach w odpowiednim języku.

Jednocześnie autorzy serwisu mają dość ścisłą politykę odnośnie dodawania witryn do systemu.
  • Witryna musi być odpowiednia dla czytelników w dowolnym wieku.
  • Nie może być kopią DMOZa albo dowolnej innej strony, zawierać spamu, nie może być katalogiem stron.
  • Nie może zawierać pornografii, materiałów dotyczących hazardu, broni, leków.
  • Musi być widziana w głównych wyszukiwarkach.
Te same warunki dotyczą zarówno witryn jak i odnośników. Procedura rejestracji i dodawania witryn i linków w serwisie jest praktycznie taka sama jak w LinkMe. Dodajemy od jednego do trzech anchor tekstów i określamy jak często mają się one wyświetlać. Określamy ile linków ma być publikowanych dziennie, do jakiej kategorii należy strona i w jakim jest języku.

System tak samo posiada program partnerski.

Jest tu jedno ograniczenie dotyczące oglądania witryn, na których znajdują się nasze linki. W ciągu miesiąca w darmowej wersji systemu można takich zapytań wysłać 500. Spokojnie to wystarcza na potrzeby pozycjonerów posiadających kilka witryn.

Mam wrażenie, że linki tu są sporo tańsze niż w LinkMe. O ile w LinkMe jeden link kosztuje kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt punktów, tu można mieć np. 80 linków za 40 punktów. Z tego powodu mam na koncie za dużo punktów i nie mam co z nimi zrobić. Jednocześnie warto wspomnieć, że niestety sporo spamu się między palcami administracji przesypuje. Trudno się dziwić, jak anglojęzyczny moderator ma wyłuskać z systemu polskojęzyczny spam taki jak ten?

Jest jeszcze jedna istotna wada systemu. Nie działają w nim polskie litery! Polskie litery w linkach zostają zamieniane w jakieś krzaki. Aby tego uniknąć, do opisu linków (anchor tekstu) należy używać wyłącznie liter bez ogonków. Jest to niekiedy bardzo trudne i jeśli nie będziesz mieć takiej możliwości, daruj sobie ten system...

Na potrzeby pisania tego artykułu przejrzałem sobie, na jakich witrynach umieszczane były moje linki. Generalnie nie jestem zadowolony. Zdecydowanie ten system potrzebuje lepszej moderacji i pilnowania treści polskich stron. Cóż z tego, że administrator przegląda stron, skoro język polski jest mu chyba obcy. W przeciwnym wypadku spam nie miałby swojego miejsca w systemie. Jeśli jednak masz strony anglojęzyczne, z pewnością będzie Ci łatwiej je wypromować tu a nie w LinkMe.

Jeśli jednak chcesz zarejestrować się w Link Vault, kliknij tutaj.

Podsumowanie

Gdyby ktoś zapytał mnie, który system wymiany linków wybrać, postawiłbym na LinkMe. Dlaczego?
  • Support w języku polskim.
  • Dwie kategorie stron, zatem linki są bardziej wartościowe.
  • Można handlować punktami.
  • Działają polskie litery.


Jeśli dopiero po przeczytaniu tego artykułu zamierzasz zapisać się do Link Vault albo LinkMe, skorzystaj z umieszczonych tu linków partnerskich. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 21 września 2007

Unikanie smart pricingu w AdSense

Kilka dni temu na forum.optymalizacja.com obiecałem napisanie artykułu tym, jak unikać smart pricingu. Hasło to jest głównym źródłem odwiedzin na tym blogu, zatem logiczne wydaje się dopisanie kolejnego artykułu na ten temat.

Poszukiwania zacząłem od źródła. Wysłałem długiego maila do polskojęzycznego supportu AdSense, nie dowiedziałem się niczego poza

W przypadku zmian dotyczących pricingu ciężko jest przewidzieć zmiany w dochodach. Podczas gdy jedni wydawcy odnotują drobne spadki dochodów w krótkim okresie inni z kolei odnotują wzrost. Zmiany pricingu w połączeniu z ulepszonym systemem kierowania reklam mają natomiast na celu zwiększenie dochodów wszystkich wydawców AdSense w długim okresie.
w drugim liście od Google,
głównym celem smart pricingu jest zapewnienie reklamodawcom maksymalnej satysfakcji oraz maksymalnej skuteczności ich reklam wyświetlanych na stronach zrzeszonych w programie AdSense. Z tego też względu smart pricing odnosi się do całego programu AdSense i nie może być rozpatrywany jako mechanizm, którego można uniknąć.
w trzecim oraz
W chwili obecnej nie możemy udzielić Państwu więcej informacji na temat pojęcia smart pricing.
w czwartym mailu od AdSense. Pierwszy i czwarty wyglądają na szablonowe odpowiedzi bota, dwa pozostałe na napisane przez kogoś, kto miał mało czasu i niedokładnie przeczytał mój list. ;)

Po otrzymaniu takich odpowiedzi napisałem to samo zapytanie do anglojęzycznego supportu. W oczekiwaniu na wyjaśnienia postanowiłem poszukać czegoś na własną rękę.

Nim napiszę co udało mi się dowiedzieć, krótkie przypomnienie na jakiej zasadzie działa smart pricing. Otóż jeśli reklamodawca w AdWords osiąga na danej reklamie klikanej w Twoim koncie AdSense kiepskie konwersje (np. mało zamówień), wtedy Twoje konto ma obniżane CPC przez smart pricing. Reklamodawcy monitorują konwersje przy użyciu specjalnego narzędzia w AdWords.

Smart pricing jest w zasadzie niezależny od osiąganego CTR! Jeśli masz kiepski CTR na swoich stronach, wcale nie musisz mieć włączonego smart pricingu. Smart pricing to sprawa konwersji po kliknięciu w reklamę. Ale jak się nad tym zastanowić, kiepski CTR może oznaczać kiepskie konwersje.

CTR zależy nie tylko od ułożenia reklam na stronie i ich dopasowania kolorystycznego To jest istotne, rzecz jasna, ale nie najważniejsze. Największy wpływ na CTR ma dopasowanie tematyczne. Przykładowo, jeśli prowadzisz stronę o nauce jazdy na nartach a reklamy masz o nauce jazdy samochodem, możesz spodziewać się niewielu kliknięć. W końcu skoro ludzie są u Ciebie na stronie, interesują ich narty a nie prawo jazdy. A skoro nie interesuje ich prawo jazdy, nawet po kliknięciu w reklamę niechętnie zrobią coś więcej. Na przykład niechętnie kupią kurs prawa jazdy. A przecież kupno kursu może być ustawione jako konwersja przez reklamodawcę!

Tyle generalnych przemyśleń. Teraz o wynikach poszukiwań.

Znalazłem na przykład listę reklamodawców, którzy zapewniają kiepskie konwersje. Pomysł jest taki, że należy odfiltrować reklamy miejsc, w których ciężko o konwersje. Logika nakazuje, by takie kiepskie reklamy nie były powodem smart pricingu. Wydaje mi się, że smart pricing jest włączany, gdy nasze konto ma znacznie gorszą konwersję dla danej reklamy niż średnia dla systemu AdSense. Jeśli jednak masz ochotę spróbować, listę tę znajdziesz tutaj.
Na tej samej stronie (to w zasadzie wątek na forum dyskusyjnym) znalazłem propozycję, by umieszczać na każdej podstronie naszych serwisów uczestniczących w AdSense trzy linki do: polityki prywatności, zasad korzystania z witryny i danych kontaktowych... Ciekawy pomysł, szkoda że mam za dużo stron by chciało mi się go przetestować...

Znalazłem też całkiem oczywisty pomysł. Aby ocenić, która ze stron ma kiepską konwersję, należy po kolei usuwać reklamy AdSense z naszych stron. Smart pricing jest rozliczany co tydzień, zatem trzeba odczekać kilka dni aby zobaczyć efekty. Może się więc okazać, że po miesiącu czy trzech będziemy dopiero wiedzieć, która z naszych witryn zarobiła nam na smart pricing.

Kilka dni później
Na list do anglojęzycznego supportu AdSense odpisał mi ten sam człowiek, bym zaglądał regularnie na blog Inside AdSense na którym będą się pojawiać informacje na temat unikania smart pricingu. Odpisał to po polsku. Miałem nadzieję, że list z racji języka, w którym był napisany, trafi do kogoś innego i otrzymam więcej informacji. Niestety tak się nie stało.

Pora więc kończyć na dziś ten artykuł o unikaniu smart pricingu, a koniec wymaga podsumowania.
  • Nim zaczniesz martwić się smart pricingiem, sprawdź, czy na Twoim koncie wyświetlane są reklamy skierowane na witrynę, rozliczane za wyświetlenia. Jeśli tak, to może być wyjaśnienie kiepskich zarobków przy jednocześnie bardzo dużej liczbie kliknięć.
  • Smart pricing obejmuje całe konto, włączany jest gdy jedna ze stron daje kiepską konwersję.
  • Kiepskie dopasowanie tematyczne reklam może prowadzić do kiepskich konwersji.
  • Smart pricing obliczany jest co tydzień.
  • Aby znaleźć stronę, która powoduje u Ciebie smart pricing, wyłączaj po kolei na swoich stronach AdSense i patrz, czy stawki CPC na pozostałych stronach w obrębie konta się zwiększają.
  • To może trwać bardzo długo, więc dlatego dogadaj się z jakimś znajomym wydawcą AdSense i przenoś po kolei swoje strony do niego. W momencie, w którym on zauważy pogorszenie stawek, będzie to oznaczać, że dana strona objęta jest smart pricingiem. Metoda lepsza niż powyższa, bo kilka stron może powodować włączenie tego mechanizmu dla jednego konta...
  • Prowadź wartościowy ruch do wartościowych stron. ;) To brzmi jak slogany Google'a, ale taka jest prawda. Ruch z mailingów GPTR jest bezwartościowy dla reklamodawcy AdWords, raczej dobrych konwersji nie osiągnie. Jednocześnie w kontekście smart pricingu lepiej jest emitować reklamy dopasowane do treści o niższym CPC niż reklamy na inny temat, lepiej płatne.
  • Dopasowuj reklamy do treści.


P.S. Jeśli znasz jakieś inne sposoby unikania smart pricingu, zachęcam do komentowania.
P.P.S. Nauczyłem się stosować znacznik <ABBR>, będę starał się wykorzystywać go do wyjaśniania skrótów używanych przeze mnie w artykułach...
P.P.P.S. Jeśli artykuł Ci się spodoba albo przyda, wykop go korzystając z linka pod treścią. :]

Dodane 22.09.
Znalazłem polskojęzyczny artykuł na temat smart pricingu. Teraz wiem już na pewno, że dostałem odpowiedź z szablonu. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 19 września 2007

PP dla blogów o samochodach

Dziś znalazłem doskonały program partnerski dla prowadzących blogi o samochodach. Jest to PP księgarni motoryzacyjnej.pl.

W końcu każdy posiadacz samochodu, który czyta blogi o swoim samochodzie, szuka na nich informacji. Informacji, które niekiedy może znaleźć właśnie w książkach. A książki te może kupić właśnie w tej księgarni. Za polecone zakupy dostaniesz 7%. :D

Wcześniej na moich motoblogach (a mam ich kilka, jeden o moim samochodzie, drugi o samochodzie mojej narzeczonej, trzeci o samochodzie, którym jeździłem kiedyś) promowałem książki Złotych Myśli albo Liderii. W tym pierwszym było tylko kilka pasujących książek (jak na przykład “Tania jazda samochodem”) i porządne prowizje, w drugim był większy wybór książek, ale prowizja tylko 5% i brak cookie.

W PP motoryzacyjnej.pl jest wyłącznie prowizja bezpośrednia, z poleceń bezpośrednich. Ale polecenia uznawane są za bezpośrednie, gdy dokonane są w ciągu 360 dni od kliknięcia w link partnerski! To wielka różnica w porównaniu z PP Liderii...

Aha, za polecanie nowych partnerów nie ma bonusów. Troszkę żałuję, ale nie dziwi mnie to, w takim biznesie trudniej o wygospodarowanie kolejnych procentów z marży.


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 18 września 2007

Spis tresci: AdSense

Wiem, że nawigacja na tym blogu nie jest łatwa. I to pomimo wyposażenia go w etykiety tematyczne. Pełna lista jest na samym dole strony i chyba nikt do niej nie zagląda, więc pewnie kiedyś przeniosę ją wyżej. Na razie postanowiłem zrobić spisy treści najważniejszych kategorii.

Na pierwszy rzut: AdSense. Oto lista artykułów, w których pisałem o tej tematyce. Posegregowanych tematycznie. Zwróć proszę uwagę, że poszczególne wpisy mogą pojawiać się w kilku kategoriach tematycznych i jest to działanie jak najbardziej celowe.

Jak skutecznie zarabiać na AdSense?

Google AdSense: podręcznik zarabiania

"Google AdSense - Poznaj sekrety Google. Dowiedz się jak zarabiać kilkadziesiąt dolarów dziennie!" - książka, z której naprawdę wiele się nauczyłem, wydana przez Złote Myśli.

Recenzja: "Google AdSense", T. Topa

Recenzja drugiej książki o AdSense sprzedawanej przez Złote Myśli.

Samozarabiający blog

Jak z pomocą WordPressa i AdSense stworzyć zarobkowe perpetuum mobile?

Testy równoległe jednostek

Jak wykorzystać kanały spersonalizowane i inne funkcje AdSense do prowadzenia równoległego testu jednostek reklamowych. Po co test? Oczywiście po to, by zarabiać więcej (lepiej).

Google eliminuje niektóre konta AdSense

Czym jest arbitraż i czy warto używać go do zwiększania zarobków w AdSense?

Reklamy AdSense i grafika - oficjalne stanowisko

Jednostki reklamowe można umieszczać obok obrazków, co podnosi klikalność w reklamy. Niestety, nie każde takie działanie jest dozwolone przez regulamin.

Skąd brać dochodowe reklamy?

Jak znaleźć reklamy z wysokimi stawkami za kliknięcie (CPC). Który temat do pisania bloga wybrać? Którym zagadnieniom poświęcić więcej uwagi?

Intensywne promowanie Firefoksa

Jak intensywniej i skuteczniej promować tę przeglądarkę by otrzymywać wyższe wynagrodzenie od AdSense?

Kolejność reklam AdSense

Jak kolejność reklam na stronie wpływa na zarobki?

Blogger: AdSense pomiędzy postami

Jak umieścić jednostki reklamowe pomiędzy postami w blogach Blogspot/Blogger?

Poprawa dopasowania treści reklam

Jak pomóc robotowi AdSense w dopasowaniu reklam do treści naszej witryny?

AdSense: dopasowanie reklam do strony

Jak dopasować wygląd reklam do wyglądu strony by zwiększyć CTR?

Optymalizacja reklam AdSense

Jak dopasować położenie reklam na stronie aby zarabiać jeszcze więcej?

Zarabianie po angielsku

Czy możliwe jest zarabianie na stronach w języku angielskim? Oczywiście. Czy opłacalne? Bardzo. Czy trudne? Trudniejsze niż na stronach w języku polskim.

Wypłaty, podatki za AdSense, itd.

Jak płacę podatki

Kilka słów na temat tego, jak ja płacę podatki za AdSense i zarobki z Programów Partnerskich.

A ja dostałem zwrot...

Dostałem zwrot podatku z Urzędu Skarbowego. Ergo: zeznanie podatkowe za zeszły rok (uwzględniające zarobki w AdSense i PP) wypełniłem poprawnie...

Jak zrealizować czek

Artykuł Damiana Daszkiewicza na temat tego, jak można realizować czeki, którymi Google płaci za uczestnictwo w AdSense.

Zasady programu AdSense

Dlaczego nie warto zachęcać do klikania?

Zasady AdSense zabraniają zachęcania do klikania. Oprócz zawieszenia konta może mieć to inne, nie mniej przykre konsekwencje. Jakie? O tym w artykule...

Nowości w AdSense, czerwiec 2007

Zasady AdSense się zmieniły: teraz wolno wyświetlać aż trzy jednostki linków na jednej podstronie serwisu!

AdSense: unikać przypadkowych kliknięć

Gdzie nie należy umieszczać reklam aby nie ryzykować przypadkowych kliknięć?

AdSense: przypadkowe kliknięcia

Kilka kolejnych słów na temat oficjalnego stanowiska Google na temat konstruowania stron tak, by unikać przypadkowych kliknięć.

AdSense: przypadkowe kliknięcia III

W tej odsłonie wątku o oficjalnej informacji Google, by nie zgłaszać niepotrzebnie własnych przypadkowych kliknięć.

Reklamy AdSense i grafika - oficjalne stanowisko

Co Google oficjalnie myśli na temat umieszczania obrazków w bezpośrednim sąsiedztwie jednostek reklamowych. Sprawa ciekawa choćby z tego względu, że podane są obrazki z przykładami działań niedozwolonych.

Funkcje programu AdSense

AdSense: skierowania

AdSense to nie tylko reklamy kontekstowe ale również możliwość promowania konkretnych produktów/usług.

AdSense: nowe produkty do polecania

Opis produktów dostępnych w funkcji Referrals 2.0 i czym ogólnie to jest.

Nowe skierowania AdSense: Google Pack i Checkout

Kilka słów o nowych produktach, które można polecać w AdSense.

Kanały spersonalizowane w AdSense

Kanały spersonalizowane to narzędzie do dokładnego badania skuteczności pojedynczych reklam, grup reklam, schematów kolorystycznych itd.

Testy równoległe jednostek

Jak wykorzystać kanały spersonalizowane i inne funkcje AdSense do prowadzenia równoległego testu jednostek reklamowych.

Kanały URL w AdSense

Czym są i do czego służą kanały URL? Jak z nich korzystać?

Raporty w Google AdSense

Podstawowe narzędzie pracy każdego wydawcy AdSense, czyli raporty.

Section targeting w Google AdSense

Narzędzie, które pozwala zwracać robotowi AdSense uwagę na jedne fragmenty strony a inne fragmenty pomijać. Istotne przy kłopotach z dopasowaniem treści reklam.

Smart pricing w AdSense

Kilka słów na temat mechanizmu smart pricing, który obniża zarobki wielu wydawcom AdSense.

Nowości w AdSense, czerwiec 2007

Jak reklamy Google AdSense mogą być wyświetlane na stronach, do których jest dostęp na hasło? Od jakiegoś czasu jest to całkiem łatwe. Jest też kilka słów na temat tego, ile jednostek linków wolno wyświetlać na stronach.

Filtrowanie reklam AdSense

Czym jest filtr reklam konkurencyjnych. Do czego służy i jak go skutecznie wykorzystywać?

Eliminujemy reklamy konkurencyjne

Kilka słów na temat tego, dlaczego reklamy CPM (kierowane na witrynę) nie zawsze są źródłem dochodu i jak radzić sobie z tym kłopotem?

Dozwolone witryny w Adsense

Funkcja, która pozwala wyświetlać nasze reklamy na ściśle określonych witrynach. Zabezpieczenie przed nadużyciami ze strony innych webmasterów.

Case studies, czyli studia przypadków

Studium przypadku (AS): migajek.com

Jak autor witryny migajek.com umieścił na swojej stronie reklamy AdSense i o ile pomogłem mu poprawić klikalność reklam?

Odpaliłem reklamy na nowym blogu

O tym jak po miesiącu istnienia mojego bloga tematycznego umieściłem na nim reklamy kontekstowe AdSense i co z tego wynikło?


Przeczytaj resztę artykułu...

sobota, 15 września 2007

Studium: Fotka Pe El

Jeśli korzystasz z fotki.pl być może kojarzysz bloga Fotka Pe El. Jeśli nie, dziś się z nim bliżej zapoznasz. ;) Dziś bowiem kolejny wpis z cyklu studiów przypadku.

Blog ten zbiera ciekawe zdjęcia niewiast z serwisu fotka.pl. Ciekawe z różnych względów, niekiedy przesadnie rozebrane, innym razem kretyńsko ubrane, czasem na beznadziejnym tle. Trzeba zobaczyć, by zrozumieć.

Autor bloga, Billy the Fish, założył go w marcu zeszłego roku, czyli mniej więcej 18 miesięcy temu. Przez ten czas zdobył stałą rzeszę czytelników. Codziennie notuje około tysiąca odwiedzin. Dopisywał nowe treści regularnie, bo od tamtego czasu napisał 1 000 postów!

Blog ten to dla mnie idealny przykład dobrze stworzonego bloga!

  • Autor publikuje niekiedy kontrowersyjne treści, dzięki czemu każdy wpis obsypywany jest burzą komentarzy.
  • Autor uczestniczy w dyskusjach, zachęcając do komentowania. Jednocześnie nie kasuje obraźliwych komentarzy.
  • Autor ma jasną politykę nieumieszczania linków do profili, z których czerpie zdjęcia. Zdjęcia są zamazywane, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek naruszaniu czyjejś godności. Zresztą te panienki same naruszają swoją godność publikując niektóre zdjęcia... Gdy ktoś w komentarzu podaje linka, autor go kasuje.
  • Treść jest na tyle ciekawa, kontrowersyjna i dowcipna, że z pewnością wielokrotnie jest przesyłana wirusowo.
  • Technorati naliczyło 82 reakcje na tego bloga i nadało mu authority 55. Linków zwrotnych do bloga jest (wg MSN) prawie 2 000. Wspomnieć należy, że są to przede wszystkim naturalne linki z innych blogów.
  • Dość szeroka grupa docelowa: młodzież każdej płci, starsi niż młodzież też. Zainteresowania nieistotne. Wykształcenie też. Po prostu strona do pooglądania dla rozrywki.
  • Duża regularność i częstotliwość publikowania wpisów i oznacza dużą regularność odwiedzin stałych bywalców. :)
I teraz wyobraź sobie, że ten utalentowany autor bloga postanowił go... zamknąć!

Trudno mi powiedzieć dlaczego. Autor pisze, że zajmuje mu to zdecydowanie za dużo czasu, bo rzędu dwóch godzin dziennie. W sumie się nie dziwię. Przy takiej ilości opublikowanych zdjęć i wpisów, trzeba się naprawdę długo naszukać, by znaleźć coś ciekawego, czego do tej pory nie było. Z drugiej strony autor nie robi nic, by na tym blogu...zarobić. A dwie godziny dziennie darmowej pracy to nie jest coś, na co wielu z nas się zgodzi na dłuższą metę. ;)

W każdym razie, rzucone hasło o zamknięciu bloga w ciągu 10 dni zebrało prawie 800 komentarzy. To chyba najlepiej świadczy o tym, jak wierną grupę czytelników blog posiada.

Gdyby to był mój blog to... Sam nie wiem. Na pierwszy rzut oka nie przychodzi mi do głowy wiele pomysłów na zarabianie. Reklamy kontekstowe oczywiście. Będąc jednak na fotce.pl z pewnością zauważyłeś (zauważyłaś), że AdSense na stronach tego serwisu nie dopasowują się najlepiej. Tu zapewne byłoby podobnie. Można byłoby ewentualnie pokombinować z section targetingiem, ale nie wiem jakie mogłoby to przynieść rezultaty. Programów partnerskich też za bardzo nie ma. Można próbować reklamować jakieś książki o odpowiedniej tematyce (jak poderwać dziewczynę, która rozbierze się do zdjęcia tak jak ta pokazana obok ;) ), albo inne sklepy internetowe, analogicznie dopasowane.

W każdym razie posiadanie takiego bloga i znalezienie dobrego pomysłu na zarobienie na nim pieniędzy byłoby wielkim wyzwaniem. :D Szkoda, że go już nie będzie.

P.S. Ja na fotka.pl mam dwa profile ze zdjęciem, ale chyba nie jest to odpowiednie miejsce by się tym chwalić. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 14 września 2007

Stawki za kliknięcie w AdSense

Na odwiedzanym przeze mnie często forum.optymalizacja.com jest sobie taki wątek o tytule jaką mieliście największą stawkę za klik?

Skoro ludzie o to pytają, ja się pochwalę bez pytania. Dziś zanotowałem na jednym z moich blogów w tej domenie kliknięcie warte ponad 2$! Dowód podklejam poniżej.



Zrzut ekranu zrobiłem kilkanaście minut temu. W AdSense doba kończy się o godzinie 9. czasu polskiego, stąd tylko jedno kliknięcie i łatwo zauważyć tak wysoką stawkę...

Oby takich CPC było więcej... :]


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 13 września 2007

Wysyłamy trackbacki w Bloggerze

Blogger/Blogspot sam z siebie nie potrafi wysyłać sygnałów trackback. Dziś nauczymy się to robić ręcznie.

Z początku kilka słów na temat tego czym są trackbacki. Otóż trackback to mechanizm pozwalający na śledzenie odniesień do naszej wypowiedzi na innych blogach. Załóżmy, że piszę jakąś ciekawą treść, którą ktoś komentuje na swoim blogu. Jego system blogowy wysyła do mojego sygnał trackback, dzięki czemu mój blog wie, że u niego jest komentarz do mojego posta. Nowoczesne silniki blogowe (takie jak na przykład WordPress) potrafią wyświetlać listę wpisów dotyczących naszego. Blogger/Blogspot tego nie potrafi. Blogger jest w tej kwestii w ogóle upośledzony. Nie potrafi odbierać ani wysyłać sygnałów trackback. Trzeba robić to ręcznie.

Po co w ogóle trackbacki? Z punktu widzenia autora wysyłającego trackback, jest to okazja do zdobycia linka na innym (być może znacznie częściej czytanym) blogu. Dlatego na Bloggerze nie warto rezygnować z tego narzędzia, choć nie jest wygodne w użyciu. O samym mechaniźmie możesz poczytać więcej na PolskimBloggerze. :)

Przedwczoraj pisałem o nowym PP, który pojawił się w internecie. W tekst wkleiłem linkitrackbacków (o tym czym są i jak je znaleźć za chwilę) do wielu blogów. Myślałem, że wystarczy kliknięcie gościa mojego bloga, by sygnał trackback został wysłany i bym doczekał się linka zwrotnego. Niestety...

Skorzystałem więc z serwisu HaloScan. Jedną z jego funkcji jest ręczne wysyłanie trackbacków. Skoro ma to być tutorial jak wysyłać trackbacki w Bloggerze, będzie to też tutorial, jak wysyłać trackbacki HaloScanem. :) Czyli: HaloScan trackback tutorial. ;)

W pierwszej kolejności trzeba się zarejestrować w serwisie, klikamy w link register for free.


Wpisujemy dane rejestracyjne:
1 - login,
2 - hasło i powtórka hasła,
3 - tytuł naszego bloga,
4 - adres bloga,
5 - adres mailowy.


Po wypełnieniu tego formularza od razu można się zalogować. W tym momencie jesteśmy już zarejestrowanymi użytkownikami serwisu.

Aby wysłać sygnał trackback, w pierwszej kolejności trzeba napisać post, do którego chcemy mieć linki. Czyli sygnały trackback do tego posta będę rozsyłać dopiero, gdy go napiszę i opublikuję. Dlaczego? Bo haloscan potrzebuje adresu posta, aby mógł ten adres umieścić w sygnale.

Po zalogowaniu klikamy w Manage Trackback a potem Send a Trackback Ping. Zobaczymy wtedy poniższy obraz i tam wpisujemy:
6 - adres (permalink) do opublikowanego posta,
7 - tytuł wpisu, najlepiej przekleić,
8 - skrót albo początek wpisu, też przekleić,
9 - adresy URL do pingowania, które wcześniej w tekście określiłem jako linki trackbacków.


Teraz kilka słów, skąd brać takie linki. Przykładowo, w tym wpisie podałem Ci odnośnik do artykułu Trackback czy ping. Gdy udasz się do tego artykułu, szukamy linku oznaczonego jako trackback albo ślad albo w inny podobny sposób. W tym przypadku jest on umieszczony po prawej stronie w menu. Jeśli się to nam nie uda, otwieramy źródło strony a następnie w źródle strony szukamy adresu URL zawierającego trackback albo oznaczonego w ten sposób. Taki link wklejamy do pola z numerem 9.

Naraz można pingować 5 adresów. Jednocześnie adres URL wpisu musi różnić się od adresu strony głównej bloga.

I tyle. Baw się dobrze i grzecznie. ;)

Jeśli artykuł pomógł i Tobie, wykop go na wykopie. :D


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 11 września 2007

Nowy PP -- nie wiadomo jeszcze jaki...

W internecie sporo się ostatnio dzieje w kwestii programu partnerskiego Otwieramy. Nikt nie wie dokładnie co to, wiadomo tylko, że zainwestowano w to 1 mln PLN i że będzie można na tym zarobić gazyliony.

Ja podchodzę do projektu z umiarkowanym entuzjazmem...

Wszystko dlatego, że w pierwszej kolejności przeczytałem o tym na blogu Damiana Daszkiewicza. Później przeczytałem też o tym: tu, tu, tu, tu, tu i tu. Długa i imponująca lista, prawda. A ja jestem na samym końcu tej listy, bo publikuję jako ostatni. :] W każdym razie Damian najpierw skrytykował ten PP przez co nastawił mnie do tego projektu niespecjalnie pozytywnie. Później zobaczyłem tę masę wpisów na ten temat, co skłoniło mnie do ponownego zainteresowania tematem.

Z danych podanych przez Tomka Urbana (jeden z linków podanych wyżej prowadzi właśnie do jego bloga) i moich własnych przemyśleń wynika, że będzie to PP firmy NetPress, która zajmuje się sprzedażą e-czasopism. Póki co nie ogłaszają się z tym za bardzo (poza wpisem w regulaminie), widocznie zakładając, że tajemnica wokół całego przedsięwzięcia i hasła "kto pierwszy, ten zarobi najwięcej" zdobędą mnóstwo partnerów jeszcze przed startem programu...

Gdyby okazało się to prawdą, bez względu na wysokość prowizji możliwej do uzyskania (Tomek postraszył, że będą to jakieś śmieszne procenty od procentów (marży) od ceny) mógłbym go skutecznie wykorzystywać. Moje podejście do PP jest takie, że korzystam z PP dopasowanych tematycznie do moich tematycznych witryn. Jeśli przykładowo piszę artykuł o budowaniu domu (na moim blogu o budowie taniego domu) i korzystam w nim ze źródeł, warto podlinkować do tychże źródeł z partnerskim identyfikatorem. Jeśli korzystam z książek, naturalnie podlinkuję do księgarni. Jeśli z jakiegoś artykułu w czasopiśmie, można podlinkować do sklepu z czasopismami.

Jak napisałem, mam na temat tego projektu umiarkowany entuzjazm. Co będzie, to będzie. Jeżeli zależy Ci na tym, by zapisać się jak najszybciej a akurat masz ochotę zapisać się pode mną w strukturze partnerów, możesz skorzystać z tego linka... Oprogramowanie tego PP jest tak porażająco gówniane, że teraz każdy pozna mój specjalnie przygotowany adres na różne spamerskie maile, wykorzystywany przez system jako nieznikający identyfikator partnera...



Aktualizacja z dnia 12.09.2007
Dziś kilka informacji o tym, że w tym PP wprowadzono poprawki. Piszą o tym Damian, Marcin i Jakub. Zgadzam się z kolegami, faktycznie dobrze świadczy to o tym programie partnerskim. Lepiej by jednak świadczyło, gdyby tej bzdury z adresem mailowym jako identyfikatorem partnera nie było trzeba w ogóle poprawiać! Ja jeszcze "dzisiejszego" maila od Otwieramy.pl nie dostałem, więc się na temat jego treści nie będę wypowiadać, ale wygląda na to, że całość nie jest tak nowatorska, jak się właściciele chwalą.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 10 września 2007

Kolejność reklam AdSense

Położenie reklam AdSense na stronie znacznie wpływa na ich klikalność. Ale na zarobki wpływa nie tylko położenie na stronie (w stopce, lewym menu, w nagłówku, wewnątrz tekstu) ale również położenie w kodzie HTML strony!

Na początek kilka słów na temat mechanizmu dostosowywania reklam do treści strony. Jak zapewne wiesz, reklamy na Twojej stronie pochodzą z systemu AdWords. Reklamodawcy określają tam maksymalne stawki za jedno kliknięcie (CPC) a następnie reklamy konkurują między sobą o miejsca w jednostkach reklamowych. Jeśli masz jedną jednostkę z czterema miejscami na reklamy, wtedy wylądują tam cztery reklamy, które zarobią dla Ciebie najwięcej pieniędzy. Niekoniecznie oznacza to reklamy o najwyższym CPC, ale reklamy o najwyższym eCPM (efektywnym zarobku, jaki osiągniesz po 1 000 wyświetleń danej reklamy, jest to iloczyn zarobku za kliknięcie i CTR (ten ostatni pokazuje ile wyświetleń reklamy kończy się kliknięciem)). W teorii ma to na celu zwiększyć Twoje zarobki. W praktyce może być różnie. Nie wiem dokładnie, czy ten eCPM używany do "licytacji" między reklamami jest określany dla jednej Twojej strony, dla jednego Twojego konta czy dla całej sieci reklamowej AdSense. Od tego zależy, czy ta metoda wybierania reklam będzie najlepsza globalnie czy najlepsza dla każdego wydawcy AdSense z osobna.

Jeśli masz na swojej stronie więcej niż jedną jednostkę, system wybiera ileśtam najlepszych reklam. Odpowiednio do liczby miejsc. Ale najlepsze reklamy, tzn. te, które mają najlepsze zarobki, umieszcza w pierwszej jednostce reklamowej. A dla AdSense pierwsza jednostka to ta, która jest umieszczona najwcześniej w kodzie HTML strony.

Teraz wyobraź sobie sytuację, w której Twoja najlepsza jednostka reklamowa jest na przykład umieszczona na początku drugiego akapitu tekstu. Ma ona najlepszy CTR ze wszystkich, sprawdziłeś (sprawdziłaś) to za pomocą kanałów spersonalizowanych. Tymczasem jest to druga jednostka reklamowa, bo pierwsza jest w górnym menu. I teraz najlepsze reklamy lądują na górze a nie tam, gdzie ludzie klikają najczęściej.

Jak to zmienić? Jedyna znana mi metoda, to wykorzystanie do wyświetlania się reklam warstw >div<. Można za pomocą atrybutów tego znacznika określić dokładnie położenie otoczonego nim fragmentu. I tak należałoby robić. Po szczegóły odsyłam do kursu HTML, bo nie czuję się dostatecznie obeznany z tematem.


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 6 września 2007

Dlaczego Twój blog nie zarabia?

Dziś post-pytanie, z wielką prośbą o odpowiedzi. Dlaczego Twój blog nie zarabia?

Przyglądam się wynikom ankiety umieszczonej jakiś czas temu w bocznym pasku bloga. Wyniki wskazują, że 1/3 z czytelników ma już swojego bloga, który jeszcze nie zarabia dla nich pieniędzy. Rozumiem, że grupa ta szuka na moim blogu informacji, co zrobić, by zacząć zarabiać. I ja chętnie tych informacji dostarczę. :) Chciałbym jednak wiedzieć dokładniej, dlaczego Twój blog nie zarabia?

Mógłbym wrzucić tu kolejną ankietę, ale to się lepiej nadaje na pytanie otwarte. Zresztą nie wiedziałbym nawet jakie opcje odpowiedzi miałbym wpisać. Stąd prośba o odpowiedzi w komentarzach. Dlaczego Twój blog nie zarabia? Co Cię powstrzymuje przed zarabianiem? Nie wiesz jak umieścić reklamy kontekstowe? Nie wiesz który program partnerski wybrać? Odpowiedzi na te pytania pozwolą mi pisać ciekawsze artykuły. :)

Jeśli nie chcesz pisać otwarcie w komentarzu, po prawej stronie znajdziesz mój adres mailowy.

A może chcesz, abym Ci pomógł przekształcić blog w narzędzie do zarabiania pieniędzy i opisał go w studium przypadku?


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 4 września 2007

Dozwolone witryny w AdSense

Wygląda na to, że jedno z największych zagrożeń dla wydawców reklam AdSense zostało zlikwidowane! Mowa o złośliwym umieszczaniu kodu jednostki reklamowej na stronach niezgodnych z zasadami AdSense. Może to przecież zrobić każdy, kod AS jest w JavaScripcie. Od niedawna jest jednak możliwość obrony przed takim zagrożeniem.

Wydawałoby się, że im więcej stron wyświetla nasze reklamy, tym lepiej. Pierwsza myśl rzeczywiście jest taka i taka być powinna. To całkiem naturalne. W końcu jednym ze sposobów na zwiększenie zarobków z reklam AdSense jest zwiększenie liczby wyświetleń. A więc i liczby kliknięć. Można to osiągnąć na przykład umieszczając jednostki reklamowe na kolejnych nowych witrynach.

Czemu więc mielibyśmy się przed tym bronić? Bo nie chcemy, by reklamy z naszego konta były umieszczone na stronach niezgodnych z zasadami programu AdSense. Na przykład na stronach z erotyką, zachęcających do nienawiści na tle rasowym albo zachęcających do klikania tekstem "kliknij w reklamy i pomóż nam opłacić serwer". Jeśli nasza jednostka znajdzie się na takim koncie, prędzej czy później możemy spodziewać się zawieszenia naszego konta. Choćby dlatego, że zawsze znajdzie się jakiś życzliwy, który doniesie Google'owi. I wcale nie uważam, by było to złe. Im mniej w AdSense stron niezgodnych z zasadami, tym większe nasze zarobki. Po pierwsze mniej stron = większe stawki CPC i CPM dla pozostałych. Po drugie, więcej reklamodawców w AdWords zdecyduje się na publikację reklam również w sieci AdSense. I tu z pomocą przychodzi nam nowość w AdSense.

Mowa o czymś, co nazywa się dozwolone witryny. Jest to mechanizm, który pozwala ograniczyć zliczanie kliknięć i wyświetleń tylko do podanych wprost witryn, domen, poddomen, katalogów, plików. Co do katalogów i plików mam wątpliwości, nie są one wymienione jako przykłady obok pola do wpisywania URLi.


Na czym to polega? Po prostu wpisujemy miejsca, w których nasze reklamy mogą się wyświetlać a dokładniej gdzie będą zliczane kliknięcia i wyświetlenia. Należy zakładać, że umieszczenie przez kogoś reklam na innych stronach niezgodnych z regulaminem nie spowoduje dla nas reperkusji. W końcu Google pisze w supporcie:

Udostępniliśmy funkcję Dozwolonych Witryn, bo dowiedzieliśmy się, że niektórzy wydawcy AdSense obawiają się nieuczciwych działań innych webmasterów, polegających na wykorzystaniu ich kodu jednostek reklamowych i umieszczeniu go na stronach niezgodnych z zasadami. Tłumaczenie moje, pewnie niespecjalnie precyzyjne.
Jest tylko jeden kłopot... Trzeba sobie przypomnieć, na jakich witrynach mamy reklamy AdSense. :D

Aktualizacja z dnia 10.09.2007
Aktualizacja zainspirowana komentarzem do oryginalnego posta. Otóż narzędzie takie jest, jeśli Twoje reklamy wyświetlają się na stronach innych niż podałeś, zobaczysz na swoim koncie AdSense (w instalatorze, tam gdzie ustawiasz listę witryn) taki komunikat:


W moim przypadku były to...moje strony i wyszukiwarki (Google i Yahoo).


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 31 sierpnia 2007

Zarabiamy na...linkach

Jednym ze sposobów na zarabianie na blogu czy innej stronie jest sprzedawanie linków. To coś jak reklamy kontekstowe, czy bannerowe, ale...sprzedajesz sam link. Link jest na dziś lepszym nośnikiem reklamowym niż migający banner czy wielkie okienko popup, bo te dwa ostatnie nośniki są przez internautów znienawidzone. Mają też inną zaletę: wspomagają strony w pozycjonowaniu.

Zarabiać na linkach można na kilka sposobów. Możesz sprzedawać linki na własną rękę. O ile jesteś wystarczająco znany i/lub masz wystarczająco ciekawe strony, będą się do Ciebie zgłaszać ludzie z prośbą o wymianę linków. To zupełnie naturalne. Możesz się linkami wymieniać, ale możesz też wtedy też zaoferować sprzedaż linka.

Są też systemy sprzedaży takich linków. Na przykład Text Link Ads, z którym do czynienia miałem tyle, że widziałem na jednym blogu banner reklamowy. Z tego powodu o nim nie napiszę. W każdym razie działa to w taki sposób, że TLA prowadzi katalog stron sprzedających linki i pośredniczy w handlu nimi pobierając 50% prowizję.

W polskim internecie udało mi się odnaleźć kilka takich katalogów. Na przykład linkshop.pl czy licytacjalinkow.pl. Sporo linków pozycjonujących sprzedaje się również na Allegro... W zachodnim internecie odnalazłem kilka narzędzi szacujących wartość linka. Przykładowo miesięczna emisja linka na tym blogu powinna być warta 6$.

Skupię się tu jednak na zupełnie innym systemie: LinkLift. Dlatego, że udało mi się na nim już zarobić pierwsze pieniądze. Po założeniu konta, dodajesz do systemu swojego bloga (witryny innego rodzaju też można, ale nie o tym przecież tu mowa), określasz położenie i ilość miejsc na linki, itd. Później administracja akceptuje (bądź nie) Twoją stronę i możesz już zarabiać. Gdy trafi się reklamodawca, który będzie chciał zapłacić za linka na Twojej stronie, dostaniesz 70% wartości linka netto.

System ma też program partnerski. Dostaniesz pieniądze, gdy ktoś zarejestruje się z Twojego polecenia i wyda na linki reklamowe 120 PLN albo gdy się zapisze jako linkobiorca i udostępni do serwisu swoją witrynę na minimum miesiąc. Z tego właśnie względu będzie mi niezmiernie miło, gdy zapiszesz się do systemu z mojego polecenia, jako że nic na tym nie stracisz. Ponieważ ja już swoje na linku zarobiłem a wypłatę dostanę gdy skończy się miesiąc jego emisji, ktoś na pewno dostanie za mnie wynagrodzenie.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że te wszystkie narzędzia służą do wymiany linków pozycjonujących. Tymczasem link na tematycznym blogu to nie tylko narzędzie do pozycjonowania ale przede wszystkim narzędzie marketingowe. I faktycznie, link pozycjonujący na tym blogu wiele wart nie będzie, mam Page Rank tylko 2 i nieco ponad 2 000 linków przychodzących wg Yahoo!. Dla pozycjonera nie ma żadnego znaczenia, że mam (dziś) 63 subskrybentów kanału RSS i nieco ponad 100 unikalnych wizyt dziennie. Ale dla jakiegoś potencjalnego reklamodawcy to już może mieć znaczenie. Tylko że on w poszukiwaniu takich odnośników odwoła się do serwisu, który pozwala blogerom zarabiać na pisaniu postów.

Dobry blog tematyczny, najlepiej opiniotwórczy (np. z recenzjami aparatów cyfrowych) może w ten sposób zarobić wiele pieniędzy, polecając na przykład jakiś konkretny sklep internetowy z artykułami foto. W takiej sytuacji raczej bym umieścił na stronie odnośnik do jakiegoś sklepu posiadającego program partnerski i ewentualnemu konkurentowi odmówił. ;) Ale jeśli nie ma sklepów z PP to trzeba sobie radzić inaczej.

Zanim przyjdzie Ci do głowy oferować sprzedaż linków, zdobądź pozycję w internecie. Bez tego wrzucenie hasła "umieść tu swój link za 30 PLN miesięcznie" na blogu, który składa się ledwie z kilku postów i nikt go nie czyta będzie wyglądało śmiesznie. Moim zdaniem ten sposób zarabiania nie nadaje się do zastosowania od razu po uruchomieniu bloga, bo właśnie śmiesznie to wygląda...

Google nie popiera sprzedaży linków pozycjonujących. Pisali o tym jakiś czas temu na którymś ze swoich blogów. Ciekawe dlaczego? ;) W każdym razie jeśli link ma służyć tylko do celów reklamowych, dodaj do niego atrybut rel=nofollow.

Tak czy siak na dzień dzisiejszy nie zamierzam tu nigdzie pisać, że na moim blogu można umieścić płatny link reklamowy. Dlaczego? Bo nie przypuszczam, by ktoś zainteresowany tym by się znalazł. A jeśli się znajdzie, to sam się ze mną skontaktuje korzystając z adresu mailowego podanego po prawej stronie. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 30 sierpnia 2007

Jak w 3 miesiące stworzyć bloga, który zarobi dla Ciebie na wakacje?

autorem artykułu jest Adrian Kołodziej

Myślisz, że to nie możliwe? Powiem Ci coś. W XXI wieku blogi są częściej odwiedzane niż niektóre serwisy. Mój blog zarobił w przeciągu trzech miesięcy więcej niż moja strona www czy kursy mailowe. Zaczynałem od zera tworzenie bloga. Nie miałem zaplecza do pozycjonowania i nie wykupiłem, żadnych ekstra reklam czy mailingów. Do założenia zyskownego bloga potrzebujesz zero złotych i zero groszy... Mój blog ma dziennie nawet ponad 150 odwiedzin i liczba rośnie z dnia na dzień. Mam stałych czytelników, którzy uwielbiają czytać co piszę. W google blog stoi na drugim miejscu na frazy "uwodzenie, blog". Stworzyłem swój niepowtarzalny system promocji bloga. Jeśli chcesz zobaczyć mój blog zapraszam na Uwodzenie Blog gdzie pomagam facetom z ich problemami.

Załóż bloga na bezpłatnym serwerze. Liczy się czas!
Jasne, że umiem zainstalować wordpressa na swoim serwerze, ale korzystając z bezpłatnego serwera mam łatwiej przy pozycjonowaniu. Skorzystałem z bloga "google" www.blogspot.com. Przy wybieraniu darmowego miejsca na blog zobacz czy ma funkcje dodawania i edycji kodu. Blogspot ma.

Interesująca i niszowa tematyka
Widzisz, w sieci jest już sporo dużo starszych blogów niż mój. Dlaczego właśnie mój się wybił? Stworzyłem coś unikalnego. Mój blog www.uwodziciel.blogspot.com jest jedynym blogiem w sieci, gdzie użytkownicy mogą dostawać bezpłatne porady. Wystarczy, że napiszą do mnie emaila a ja odpisuję im na blogu. U profesjonalnych trenerów sporo takie akcje kosztują. Po za tym staram się codziennie dodać interesujący artykuł, poradę czy recenzję. Zachowuję anonimowość czytelników.

E-społeczność
Musisz stworzyć e-społeczność. Pisz ciekawie i mądrze, szybko zyskasz czytelników i staniesz się autorytetem. Jeśli ja mówię, że ta książka jest dobra, to rzeczywiście tak jest. Nie okłamuj czytelników. Jeśli coś Ci nie pasuje w jakieś publikacji, to napisz o tym. Załóż Shoutboxa na blogu. Chwila roboty, a zawsze jakiś użytkownik napisze. Po drugie odpowiadaj na komentarze. Niech czytelnicy mają z tobą kontakt. Zostaw maila dla czytelników. Niech piszą do ciebie, zachęcaj ich do tego.

Darmowy Biuletyn
Zostaw możliwość zapisania się na darmowy biuletyn, czy powiadomienie o nowościach na blogu. Aby zachęcić czytelników do zapisania się dodaj jakiś ciekawy gratis. Sprawdź jak ja to rozwiązałem na blogu www.uwodziciel.blogspot.com.

Dodaj reklamy
Jeśli zapisałeś się do programu partnerskiego dodaj reklamy. Z boku strony/bloga. Reklamy przenigdy nie powinny być nachalne. Reklamując seksualny klucz wrzuciłem okładkę ebooka i opis "Z tego ebooka uczyłem się ja". To zachęca do kliknięcia i do kupienia pod warunkiem, że jesteś autorytetem i nie oszukujesz ludzi. Tak samo jak piszesz recenzję, przedstaw dobre i złe strony publikacji.

Miej swój styl pisania.
Według jednego czytelnika mam swój styl pisania: "masz na tyle 'swoją' wizję i styl pisania[....] fajnie łączysz ostre zwroty z łagodną tematyką i na odwrót, to przyciąga i jest dobre".

Pozycjonowanie
Google lubi blogi często aktualizowane, z dużą ilością artykułów i liczbą odwiedzin. Jeśli masz już bloga i kilka notek, reklamuj się na forach (za zgodą administratora), czy innych blogach. Ja napisałem kilka emaili do ludzi, którzy także mają blogi o podobnej tematyce. Żaden nie chciał się wymienić linkiem. Ich strata, google wyniosło mój blog ponad ich. Mogli na tym skorzystać. Jeśli będziesz miał czytelników pisz mądre artykuły i pozwalaj je przedrukować. Najlepiej dodaj ich do takich serwisów, które się tym zajmują. Podczas dyskusji na forum, czy innych blogach nie zapomnij zostawić adresu. Jeśli jesteś ekspertem w danej dziedzinie, bądź masz odpowiednie umiejętności czytelnicy sami będą ściągać i podawać twój adres innym. Im więcej czytelników tym więcej zarobisz.

Mój blog zarobił ostatnio więcej niż moja strona o podstawach E-Biznesu czy kursy, które kiedyś promowałem. Dziennie aktualizowanie bloga zajmuje mi 15minut. Więc myślę, że raczej się opłaca. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o zarabianiu na blogach wpadnij na moją stronę www.podstawyebiznesu.pl .

--
E-Biznes od Podstaw, Zarabianie na Blogach i stronach www.





Kilka słów ode mnie. Ktoś mi tu kiedyś napisał w komentarzach, że powinienem ograniczyć przedrukowywanie artykułów. Myślę jednak, że taki artykuł pasuje tu idealnie i musi się tu znaleźć. Musicie mi zatem wybaczyć. :)

Zgadzam się z autorem, że gdy liczy się czas a stawiasz pierwszego bloga, warto założyć go na darmowym serwerze. Tak samo polecam Bloggera/Blogspot, bo jest wygodny, daje duże możliwości konfiguracji, przyjazne wyszukiwarkom linki, itd. Z drugiej strony gdybym miał zakładać blog przewidziany na dłużej i nastawiony na czerpanie z niego pełnych korzyści, założyłbym go na własnym serwerze. Przykładowo, własny serwer i własny WordPress daje możliwości na przykład umieszczania na nim systemów wymiany linków.

Co do tego, czy da się zarobić w kwartał kilkaset złotych na blogu? Myślę, że tak. Autor artykułu przyjął inny model zarabiania niż ja. Ja staram się tworzyć blogi i zarabiać przy pomocy Google AdSense. Adrian z kolei promuje wyłącznie książki Złotych Myśli. To logiczne, jest tam sporo publikacji o odpowiedniej tematyce. Zwłaszcza wspomniany “Seksualny klucz do kobiecych emocji”. Nie wiem jednak czemu promowana jest tam książka o C++ i Delphi a książki “Psychologia wywierania wpływu i psychomanipulacji” już nie ma??? Reklam AdSense o takiej tematyce pewnie nie jest za dużo... Rozumiem więc, że nie zostały one wykorzystane do zarabiania.

Tyle mojego komentarza. Zapraszam do dyskusji na temat artykułu.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Złe przykłady (1)

Dziś inauguracyjny post zawierający złe przykłady blogów, których celem ma być zarabianie pieniędzy.

Mam nadzieję, że będzie to początek ciekawego cyklu, równowaga dla publikowanych już przeze mnie pozytywnych studiów przypadku. Studium na razie jest jedno, nie moja wina, pozostali jakoś nie kwapią się żeby podać mi dane do opisania ich stron na blogu. Jak mi się cierpliwość skończy to podam tu odnośniki do ich stron...

W pierwszym numerze dwa blogi.

Praca i zarabianie w domu - patronx.pl

Zaczęło się od blogu na blogspocie. Można jeszcze uznać, że taki blog ma sens. Niestety, nowe wpisy pokazywały się tam niewiele częściej niż raz w miesiącu.

Później blog został przeniesiony. Zmieniony został wystrój, częstotliwość wpisów się nie zmieniła. Za to kilka ostatnich wpisów już z daleka pachnie natarczywą reklamą.

Dlaczego w ostatnim poście pokazana jest taka brzydka lista kont bankowych? Dlaczego nie ma tam BZWBK, Kredyt Banku i wielu wielu innych banków? Dlaczego odnośniki mają w adresie fragment netwaluta.systempartnerski...? Czyżby była to tylko zwykła reklama?

Dlaczego w poprzednim poście autor zachwala konto w mBanku?

Czy potrzeba więcej "sygnałów", by włączył się odwiedzającemu syndrom “psa ogrodnika”?

Co tu jest źle?

  1. Posty publikowane są zbyt rzadko.
  2. Reklama jest zbyt nachalna.
  3. Za dużo odnośników do rejestracji w Adsense.
  4. Reklamy kontekstowe niespecjalnie dobrze dopasowane do wyglądu bloga.
  5. Adres ma niewiele wspólnego z treścią.
  6. Tytuł ma niewiele wspólnego z treścią, patrząc po kilku pierwszych postach. A na co innego ma patrzyć gość, który wchodzi na stronę główną? Zwłaszcza, gdy nowości publikowane są tak rzadko.
Zainwestuj w siebie! - e-blog-syzyff.blogspot.com

Zaczynało się rok temu, całkiem niewinnie. Ot, blog z odnośnikami do promowanych produktów. Jest jakaś autorska treść, reklam brak. Widać były to tylko początki. Później autorka bloga rozwinęła swoje skrzydła.

Teraz to, co widać na tym blogu, woła o pomstę do nieba. W rozdzielczości 1280x800 i Firefoksie muszę przewijać stronę ponad 50 razy, aby obejrzeć całość. Im niżej, tym gorzej.

Blog składa się z obcej treści i reklam. Znalazłem:
  • listę kont bankowych do wyboru,
  • listę programów partnerskich do zapisania się,
  • odnośniki do książek Złotych Myśli i tych dostępnych w Liderii i Mentis.pl (w innych księgarniach być może też, nie chciało mi się sprawdzać),
  • reklamy szkoleń Piotra Majewskiego i innych,
  • reklamy AdSense,
  • reklamy AdBid.pl,
  • inne reklamy.
Tych reklam jest tak dużo, że normalnie aż się chce wymiotować. Na stronie jest 119 wewnętrznych i 581 zewnętrznych odnośników!!

Gdyby ktoś mnie zapytał, co trzeba zmienić, bez wahania odpowiedziałbym, że wszystko! Gdybym się dłużej zastanowił, powiedziałbym, że w przypadku każdego zarabiającego przedsięwzięcia potrzebna jest specjalizacja. Ten blog jest od wszystkiego. Promuje chyba wszystkie PP jakie można znaleźć w polskim (i nie tylko) internecie. I dlatego jest do niczego.

Co jest źle?
  1. Za dużo reklam.
  2. Za dużo odnośników do kliknięcia, ludzie się gubią.
  3. Za dużo reklam.
  4. Brak unikalnej, autorskiej treści.
  5. Za dużo reklam.
  6. Za długa pierwsza strona. Autorka widocznie myśli, że na pierwszej stronie powinno się pojawić wszystko, na czym można zarobić. To w sumie słuszne założenie. Jestem głęboko przekonany, że żaden gość nie kliknie w żaden wewnętrzny odnośnik. I dlatego jeśli czegoś nie ma na stronie głównej, na pewno nikt tego nie zobaczy.
  7. Za dużo reklam.
  8. Adres nie ma nic wspólnego z treścią.
  9. Za dużo reklam.
  10. Tytuł strony ma za mało wspólnego z zawartością. Zbyt szeroki wachlarz tematów na tak sformułowany tytuł.
  11. Za dużo reklam.
  12. Brzydkie teksty, rozjeżdżają się akapity, itd.
  13. I na zakończenie: za mało reklam. ;)
Odnośniki wrzuciłem z "ref=nofollow", nie mam ochoty przekazywać mojej Mocy Page Rank na tak bezwartościowe blogi...


Przeczytaj resztę artykułu...

Blogger: uploadowanie wideo

Pisałem dziś wpis na jednego z moich bloggerowych blogów. Zauważyłem nową ikonkę obok tej służącej do dodawania obrazków. Jak można się domyślić po tytule posta, służy ona do dodawania plików wideo.

Jak to działa? Po kliknięciu na ikonkę pojawia się okienko do wpisania nazwy pliku, zaakceptowania regulaminu i oczywiście wskazania pliku. Nie może on mieć więcej niż 100 MB. Po kliknięciu "dodaj" zaczyna się ładnie wgrywać, pokazując na dole pod polem do pisania tekstu postęp przy przekazywaniu pliku.

Co ciekawe, w trakcie wgrywania pliku można pisać tekst posta, co jest przydatne zwłaszcza na wolniejszych łączach.

Być może to wina łącza, z którego korzystam, ale nie zadziałało mi to za bardzo...


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 22 sierpnia 2007

Blogger: AdSense pomiędzy postami

Dziś na blogu Inside AdSense pokazała się bardzo ciekawa informacja o nowej funkcji Bloggera.

Pisałem już jakiś czas temu, że Blogger umożliwia łatwe dodawanie reklam AdSense jako elementu bloga. Od teraz możliwe jest bardzo wygodne umieszczanie tych reklam... pomiędzy postami!

Do tej pory na moich blogach reklamy umieszczałem tylko na początku i gdzieś w bocznym menu. Coś w tym stylu, co było tu na blogu. Po prostu inaczej się tego zrobić nie dało.

Google podaje, że na blogu reklamy dobrze jest umieszczać pomiędzy postami. Dziś więc krótka instrukcja o tym, jak to zrobić. :)

Wchodzimy więc w edycję szablonu, klikając w zakładkę Szablon. Na schemacie naszego bloga odnajdujemy Posty w blogu i tam klikamy w prawym dolnym rogu odnośnik Edycja. W miejscu, które nam się pokaże zaznaczamy pole przy Show ads between posts. Tak, jak na poniższym obrazku.



Gdy już to mamy, możemy wybrać sobie dodatkowe parametry. Po pierwsze: co ile postów ma pokazywać się reklama. Dalej: jaki format ma mieć ta reklama (linki / boksy, jaki rozmiar), wybrać gotowy szablon kolorystyczny albo stworzyć własny, zobaczyć podgląd reklam i wprowadzić identyfikator wydawcy AdSense.

Warto pamiętać, że na stronie możesz mieć 3 jednostki linków i 3 boksy. Pamiętaj o tym, ustalając ile postów ma być wyświetlane na stronie głównej i co ile postów ma być reklama uwzględnij jednostki reklamowe w menu itd. :)

Niestety... Funkcja Bloggera dodająca reklamy AdSense nie pozwala na wprowadzenie ich do żadnego kanału spersonalizowanego. Zatem nie możemy się zorientować, która jednostka z tych pomiędzy postami zarabia najlepiej (pierwsza? a może ostatnia?). Dlatego trzeba dodać kanały spersonalizowane do pozostałych jednostek, przynajmniej w ten sposób będzie można się zorientować, ile kliknięć zanotowały jednostki między postami.


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 21 sierpnia 2007

Google Sitemaps i Blogger

Pisałem kiedyś (bardzo dawno temu!) o czymś, co nazywa się "narzędzia dla webmasterów". Jest to zestaw usług dla webmasterów, oferowany przez Google. Ma pomagać webmasterom w promowaniu serwisów w wyszukiwarce i wyszukiwarce w promowaniu serwisów. :)

W indeksowaniu serwisów przez wyszukiwarki pomagają zwłaszcza tzw. sitemaps. Jest to nic innego jak specjalnie spreparowana mapa witryny. Przygotowana dla robota indeksującego Google. Dzięki niej będzie mógł on odwiedzić każdą podstronę serwisu. Dowie się też o nich wcześniej, bo wkrótce po uaktualnieniu sitemapy. Jak więc wykorzystać to narzędzie korzystając z Bloggera?

W podlinkowanym na początku poście pisałem o tym, jak skorzystać z narzędzi dla webmasterów. Nie będę się więc powtarzać. Dziś tylko napiszę, jak wykonać sitemapę dla Bloggera.

Z Bloggerem jest taki kłopot, że (domyślnie) nie można dodawać na serwer z blogiem żadnych plików. Ani skryptów. Więc nie ma jak przygotować ręcznie pliku z mapą. Nie ma też jak dodać jakiegoś skryptu, który tę sitemapę przygotuje. Pozostaje nam jedynie skorzystać z czegoś, co już jest gotowe.

Szukałem długo, w końcu znalazłem. Jako sitemapę można wykorzystać... kanał RSS naszego bloga. Raczej nie spełnia on formalnych wymagań sitemapy. Posiada jednak odnośniki do nowych postów na blogu. Spełnia więc funkcję, o jaką nam chodzi: informuje Google o nowych wpisach na blogu. :) Tu sprawdza się jedno z praw Murphy'ego: jeśli coś jest głupie i działa, nie jest głupie.

Instalujemy więc sitemapę w narzędziach dla webmaterów. Na zakładce Mapy witryn klikamy na dodaj mapę witryny i następnie wybieramy typ: dodaj mapę ogólnej witryny internetowej. W pole, które się pokaże, wpisujemy adres naszego kanału RSS.

W Bloggerze kanały RSS są dwa: atom.xml i rss.xml. Ten pierwszy jest "reklamowany" przez domyślny szablon bloga (link do niego jest na dole). Skorzystałem więc z niego.

Później, przeniosłem kanał RSS na feedburnera. Wywołanie adresu /atom.xml kierowało więc na zewnętrzną stronę. I spowodowało błąd sitemapy. Bo kanał zawiera linki kierujące pod adresy na serwerze feedburner. Zamieniłem więc adres sitemapy na /rss.xml i wszystko zaczęło pięknie działać. :)

Podsumowując, wpisz jako adres witryny plik /rss.xml, nawet jeśli nie masz licznika subskrybentów RSS. Może kiedyś w przyszłości go założysz, wtedy się sitemapa rozsypie...


Przeczytaj resztę artykułu...