Google

Zarabianie na blogach - jak zbudować pasywny dochód

Blog przeniesiony. Zajrzyj na nowy blog o zarabianiu na blogach. :)

Subskrybuj RSS tego bloga i czytaj artykuły gdy tylko się pojawią!



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą optymalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą optymalizacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 października 2007

Uwaga na reklamy CPM!

Dziś zablokowałem filtrem reklam konkurencyjnych reklamę, która osiągała astronomiczny, kilkudziesięcioprocentowy CTR. Ktoś mógłby powiedzieć, że strzelam sobie w stopę, ale ja to zrobiłem celowo i powtórzę w razie potrzeby!

Bo to nie CTR powinien być jak największy, tylko eCPM.

Zablokowałem bowiem reklamę CPM. To taka reklama, którą reklamodawca kieruje na poszczególne witryny. Płaci on nie za każde kliknięcie a za ilość wyświetleń. Więc mają na przykład 200 wyświetleń tej reklamy i powiedzmy 120 kliknięć, wcale nie zarobimy kokosów. Dostaniemy 2/10 stawki CPM, którą on ustawił. Na przykład 2/10 z 0,35$. Niedużo, prawda?

Rzuciłem okiem na wczorajsze statystyki jednego z moich blogów. Zobaczyłem, że jest na nim wyświetlana reklama skierowana na witrynę. Olbrzymi CTR, ale minimalny zarobek. Wszedłem więc na bloga, przyjrzałem się, która z reklam może być klikana najczęściej i zablokowałem ją filtrem reklam konkurencyjnych. :)

Jak sprawdzić, czy mamy takie reklamy? W edytorze zaawansowanych raportów zaznacz odpowiednie pola tak, jak na poniższym obrazku.



Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 12 października 2007

Pomoc w optymalizacji AdSense

Sporo osób prosi mnie o pomoc w optymalizacji ich reklam AdSense na blogach i zwykłych stronach internetowych. Nauczony, że zdrowi na umyśle unikają pracy, przedstawię tu swoją ofertę. Nie chce mi się potem tego wszystkiego wklejać w odpowiedziach na maile czy wiadomości na forum PiO.

Jeśli więc i Ty chcesz, aby pomóc Ci w optymalizacji reklam, przeczytaj poniższe warunki.

  1. Z każdej takiej optymalizacji chcę zrobić studium przypadku. W tym celu potrzebuję:
    • zrzut ekranu sytuacji na stronie przed optymalizacją (robię sam),
    • informacji o CTR strony (*),
    • zrzutu ekranu po optymalizacji (też robię sam),
    • informacji o CTR stron po optymalizacji.
  2. Oprócz tego oczekuję umieszczenia na jednej z Twoich stron (niekoniecznie musi być to strona, którą optymalizujemy) w stopce lub w menu odnośnika do jednej z moich stron. Dobierzemy je tematycznie. :)
  3. W razie potrzeby poproszę Cię o jeszcze inną małą przysługę, która nie będzie Cię nic kosztować.
(*) Google w regulaminie napisało, że nie wolno podawać innym takich wskaźników jak CTR czy eCPM. I choć one mnie będą interesować (czysta zawodowa ciekawość), nie musisz mi ich podawać. Bardziej zależy mi na tym, żeby dostać od Ciebie informację, o ile CTR się poprawił. Przykładowo, jeśli masz na początku CTR 0,2% a po mojej pomocy będziesz mieć 1%, to wzrośnie Ci on pięciokrotnie i tylko taka informacja jest mi potrzebna do studium przypadku.

To w kwestii optymalizacji CTR. Można też próbować poprawiać eCPM albo CPC, wtedy będziemy porównywać te parametry.

Jeśli więc jesteś zainteresowany, napisz do mnie maila (adres jest w menu).


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 28 września 2007

Krótkie czy pełne RSSy?

W dzisiejszym wpisie zastanowimy się, czy lepiej publikować pełne czy skrócone posty w kanale RSS. Gdy zaczynam pisać ten tekst, jest czwartek, 06.09.2007 i właśnie przed momentem zmieniłem ustawienia mojego bloga. Do tej pory wysyłałem w kanale RSS pełne wpisy. Teraz ustawiłem wysyłanie tylko początkowego fragmentu. Zobaczymy, jaki to będzie miało wpływ na ilość wizyt na blogu...

Na początek trochę teoretyzowania. Wpis opublikuję za kilka dni, gdy będę miał jakieś dane do porównania. Zatem na początek trochę teorii w sprawie: pełne vs skrócone.

Publikując pełne wpisy w RSSie ryzykujemy kopiowanie treści naszego bloga. Jeśli ich nie publikujemy w pełnej wersji a nawet nie publikujemy wcale, też ryzykujemy. W sieci jest sporo oprogramowania do ściągania treści z kanałów RSS i publikowania na ich podstawie wpisów na blogach. Pisał o tym między innymi Szymon na bogatypartner.pl w tekście o samotworzącym się zapleczu do pozycjonowania. Wtyczka do WordPressa czyta sobie kanały RSS i na ich podstawie tworzy wpisy na blogu. Jeśli powiadomienia RSS są pełne, wpisy na ich podstawie są wierną kopią naszych wpisów. Jeśli ten autoblog ma wyższe poważanie u Google niż nasz jakkolwiek to poważanie byłoby określane, mianem Page Ranku, czy jakiegokolwiek innego wskaźnika, którego nazwy nie jestem w stanie sobie przypomnieć, to wpisy u nas zostaną potraktowane jako duplicate content.

Poczytałem sobie artykuł na blogu o plagiatach opisujący zagadnienie krótkie vs pełne. Wad pełnych powiadomień przedstawiono kilka:

  • pełne wpisy RSS obciążają serwer (transfer) znacznie bardziej, niż wpisy krótkie -- to logiczne, w końcu sprawdzane są przez czytniki bardzo często, ale w przypadku darmowych serwisów blogowych jak choćby Blogger albo korzystania z FeedBurnera nie powinno nas to martwić;
  • zwiększają ryzyko kradzieży treści;
  • mogą zmniejszać liczbę wizyt i komentarzy na blogu.
Właśnie tego ostatniego zagadnienia najbardziej się obawiam. Dlatego celem testu zmieniłem zawartość kanałów, o czym wspomniałem na początku.

W kwestii mniejszej liczby odwiedzin sprawa wydaje się prosta. Publikuję pełne wpisy w RSSie, więc kto chce czytać mojego bloga, czyta go sobie w swoim czytniku. Skoro ma tam pełną wersję wpisu, z linkami, zdjęciami i wszystkim, co mu potrzebne, nie ma motywacji, by zajrzeć na mojego bloga. W końcu to wymaga czasu (trzeba otworzyć stronę w przeglądarce, musi się ona załadować, itd.). Wiadomo, internauci czasu nie mają.

Co do komentowania, sprawa wygląda podobnie. Skoro kanał RSS nie zachęca do odwiedzin, mało komu będzie się chciało skomentować tekst. Aby skomentować wpis przeczytany na czytniku, trzeba otworzyć przeglądarkę i odpowiedni adres. To zabiera czas. Więc czytelnik, jeśli nie uważa swojego komentarza za naprawdę ważny i warty poświęcenia kilku minut, odpuści sobie jego napisanie. Gdyby czytał wpis prosto na stronie, być może komentarz by napisał. Nie wiem czy takie zachowanie dotyczy wszystkich albo większości blogoczytelników, w każdym razie zauważyłem to u siebie samego...

Wspomniany artykuł na blogu proponuje wykorzystywanie skróconych RSSów, gdy na przykład:
  • artykuł zawiera informacje naprawdę wartościowe (napisane przez kogoś, kto wiele czasu i pieniędzy zainwestował w zdobycie wiedzy), bo takie wypowiedzi są najbardziej wartościowe z punktu widzenia potencjalnego złodzieja;
  • jeśli nie zezwalasz na kopiowanie treści bloga (możesz przecież udostępniać wszystkie wpisy na którejś z licencji Creative Commons);
  • treść Twojego bloga dotyczy tematyki lubianej przez spammerów (leki na literę V i inne powiększacze) nie piszę dokładnie o jakie słowa chodzi, bo przeczytałem ostatnio, że trzeba uważać o czym się pisze.
Okazuje się jednak, że kwestia wpływu długości powiadomienia RSS na ilość odwiedzin nie jest jednoznaczna. Do tych wniosków doszedłem podczas dalszej analizy tematu.

Trafiłem przykładowo na artykuł Why Full Text Feeds Actually Increase Page Views (...), czyli dlaczego pełne powiadomienia RSS jednak zwiększają ilość odwiedzin. Według autora artykułu udostępnianie pełnej treści notek w kanale RSS jest lepszym wyjściem. Zakłada on, że im więcej ludzi czyta pełne powiadomienia, tym więcej ludzi przekazuje odczytane w ten sposób treści w inny sposób (mailem, w czasie zwykłej rozmowy, itd.). Dlaczego? Bo czytając pełne powiadomienia łatwiej nam dotrzeć do treści posta. Z drugiej strony warto zauważyć dwa stwierdzenia wyrażone w artykule. Po pierwsze blog Techdirt ma model zarabiania niezależny od liczby wyświetleń strony czy reklam publikowanych na tych stronach. Po drugie, blog ten od zawsze publikuje tylko pełne posty w RSSie! Skoro publikuje tylko pełne i nigdy nie publikował skróconych, jak może się wypowiadać w takiej dyskusji?! To coś jakby właściciel malucha stwierdzał, że jest on najlepszy ze wszystkich samochodów, podczas gdy nigdy innym nie jeździł...

Szukam więc dalej...

Zmieniłem nieco hasło poszukiwania na Google i znalazłem: The latest Full vs Partial Feed Debate. Autor dzieli się następującymi spostrzeżeniami:
  • jeśli zarabiasz na blogu w sposób bezpośredni (reklamy), lepiej publikować powiadomienia skrócone, jeśli w sposób pośredni (np. budując nim swoją markę), lepiej pełne;
  • łatwiej jest czytać skrócone powiadomienia, gdy subskrybuje się wiele różnych blogów;
  • skrócone powiadomienia pomagają rozwiązać problem treści kopiowanej przez RSS bez zaznaczenia kto jest autorem czy skąd pochodzi treść.
Punkt widzenia kolejnego autora, jednego z pracowników serwisu FeedBurner: Rick's Ruminations: Full Feeds. Okazuje się, że nie ma różnicy w skuteczności zdobywania odwiedzin na blogu między pełnymi a skróconymi powiadomieniami. Jako że FeedBurner hostuje mnóstwo kanałów RSS, można oceniać tę wypowiedź jako wiarygodną.

15.09.2007

Od ponad tygodnia wysyłam tylko skrócone RSSy. Żadnych zmian nie zauważyłem. Z czasu subskrypcji serwisu czas na e-biznes nauczyłem się, że testy szeregowe nie są zbyt wiarygodne. Niestety, w tym przypadku nie mogę prowadzić testu równoległego. Nie mam jak wysyłać na zmianę dwa rodzaje RSSów i obserwować skuteczność tego działania. Poczekam jeszcze kilka dni i zobaczę, może coś się uda zauważyć?

16.09.2007

Wczoraj znalazłem dwa blogi podkradające mi wpisy. Ten i ten. Znacznie mi to ułatwi ewentualną decyzję. ;)

28.09.2007

Długo się już napatrzyłem na statystyki odwiedzalności mojego bloga w Google Analytics. Nic kompletnie się nie zmieniło po skróceniu RSSów. Skoro nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o ilość odwiedzin, a jest pod innymi względami lepiej, pozostawię to tak, jak jest teraz.


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 21 września 2007

Unikanie smart pricingu w AdSense

Kilka dni temu na forum.optymalizacja.com obiecałem napisanie artykułu tym, jak unikać smart pricingu. Hasło to jest głównym źródłem odwiedzin na tym blogu, zatem logiczne wydaje się dopisanie kolejnego artykułu na ten temat.

Poszukiwania zacząłem od źródła. Wysłałem długiego maila do polskojęzycznego supportu AdSense, nie dowiedziałem się niczego poza

W przypadku zmian dotyczących pricingu ciężko jest przewidzieć zmiany w dochodach. Podczas gdy jedni wydawcy odnotują drobne spadki dochodów w krótkim okresie inni z kolei odnotują wzrost. Zmiany pricingu w połączeniu z ulepszonym systemem kierowania reklam mają natomiast na celu zwiększenie dochodów wszystkich wydawców AdSense w długim okresie.
w drugim liście od Google,
głównym celem smart pricingu jest zapewnienie reklamodawcom maksymalnej satysfakcji oraz maksymalnej skuteczności ich reklam wyświetlanych na stronach zrzeszonych w programie AdSense. Z tego też względu smart pricing odnosi się do całego programu AdSense i nie może być rozpatrywany jako mechanizm, którego można uniknąć.
w trzecim oraz
W chwili obecnej nie możemy udzielić Państwu więcej informacji na temat pojęcia smart pricing.
w czwartym mailu od AdSense. Pierwszy i czwarty wyglądają na szablonowe odpowiedzi bota, dwa pozostałe na napisane przez kogoś, kto miał mało czasu i niedokładnie przeczytał mój list. ;)

Po otrzymaniu takich odpowiedzi napisałem to samo zapytanie do anglojęzycznego supportu. W oczekiwaniu na wyjaśnienia postanowiłem poszukać czegoś na własną rękę.

Nim napiszę co udało mi się dowiedzieć, krótkie przypomnienie na jakiej zasadzie działa smart pricing. Otóż jeśli reklamodawca w AdWords osiąga na danej reklamie klikanej w Twoim koncie AdSense kiepskie konwersje (np. mało zamówień), wtedy Twoje konto ma obniżane CPC przez smart pricing. Reklamodawcy monitorują konwersje przy użyciu specjalnego narzędzia w AdWords.

Smart pricing jest w zasadzie niezależny od osiąganego CTR! Jeśli masz kiepski CTR na swoich stronach, wcale nie musisz mieć włączonego smart pricingu. Smart pricing to sprawa konwersji po kliknięciu w reklamę. Ale jak się nad tym zastanowić, kiepski CTR może oznaczać kiepskie konwersje.

CTR zależy nie tylko od ułożenia reklam na stronie i ich dopasowania kolorystycznego To jest istotne, rzecz jasna, ale nie najważniejsze. Największy wpływ na CTR ma dopasowanie tematyczne. Przykładowo, jeśli prowadzisz stronę o nauce jazdy na nartach a reklamy masz o nauce jazdy samochodem, możesz spodziewać się niewielu kliknięć. W końcu skoro ludzie są u Ciebie na stronie, interesują ich narty a nie prawo jazdy. A skoro nie interesuje ich prawo jazdy, nawet po kliknięciu w reklamę niechętnie zrobią coś więcej. Na przykład niechętnie kupią kurs prawa jazdy. A przecież kupno kursu może być ustawione jako konwersja przez reklamodawcę!

Tyle generalnych przemyśleń. Teraz o wynikach poszukiwań.

Znalazłem na przykład listę reklamodawców, którzy zapewniają kiepskie konwersje. Pomysł jest taki, że należy odfiltrować reklamy miejsc, w których ciężko o konwersje. Logika nakazuje, by takie kiepskie reklamy nie były powodem smart pricingu. Wydaje mi się, że smart pricing jest włączany, gdy nasze konto ma znacznie gorszą konwersję dla danej reklamy niż średnia dla systemu AdSense. Jeśli jednak masz ochotę spróbować, listę tę znajdziesz tutaj.
Na tej samej stronie (to w zasadzie wątek na forum dyskusyjnym) znalazłem propozycję, by umieszczać na każdej podstronie naszych serwisów uczestniczących w AdSense trzy linki do: polityki prywatności, zasad korzystania z witryny i danych kontaktowych... Ciekawy pomysł, szkoda że mam za dużo stron by chciało mi się go przetestować...

Znalazłem też całkiem oczywisty pomysł. Aby ocenić, która ze stron ma kiepską konwersję, należy po kolei usuwać reklamy AdSense z naszych stron. Smart pricing jest rozliczany co tydzień, zatem trzeba odczekać kilka dni aby zobaczyć efekty. Może się więc okazać, że po miesiącu czy trzech będziemy dopiero wiedzieć, która z naszych witryn zarobiła nam na smart pricing.

Kilka dni później
Na list do anglojęzycznego supportu AdSense odpisał mi ten sam człowiek, bym zaglądał regularnie na blog Inside AdSense na którym będą się pojawiać informacje na temat unikania smart pricingu. Odpisał to po polsku. Miałem nadzieję, że list z racji języka, w którym był napisany, trafi do kogoś innego i otrzymam więcej informacji. Niestety tak się nie stało.

Pora więc kończyć na dziś ten artykuł o unikaniu smart pricingu, a koniec wymaga podsumowania.
  • Nim zaczniesz martwić się smart pricingiem, sprawdź, czy na Twoim koncie wyświetlane są reklamy skierowane na witrynę, rozliczane za wyświetlenia. Jeśli tak, to może być wyjaśnienie kiepskich zarobków przy jednocześnie bardzo dużej liczbie kliknięć.
  • Smart pricing obejmuje całe konto, włączany jest gdy jedna ze stron daje kiepską konwersję.
  • Kiepskie dopasowanie tematyczne reklam może prowadzić do kiepskich konwersji.
  • Smart pricing obliczany jest co tydzień.
  • Aby znaleźć stronę, która powoduje u Ciebie smart pricing, wyłączaj po kolei na swoich stronach AdSense i patrz, czy stawki CPC na pozostałych stronach w obrębie konta się zwiększają.
  • To może trwać bardzo długo, więc dlatego dogadaj się z jakimś znajomym wydawcą AdSense i przenoś po kolei swoje strony do niego. W momencie, w którym on zauważy pogorszenie stawek, będzie to oznaczać, że dana strona objęta jest smart pricingiem. Metoda lepsza niż powyższa, bo kilka stron może powodować włączenie tego mechanizmu dla jednego konta...
  • Prowadź wartościowy ruch do wartościowych stron. ;) To brzmi jak slogany Google'a, ale taka jest prawda. Ruch z mailingów GPTR jest bezwartościowy dla reklamodawcy AdWords, raczej dobrych konwersji nie osiągnie. Jednocześnie w kontekście smart pricingu lepiej jest emitować reklamy dopasowane do treści o niższym CPC niż reklamy na inny temat, lepiej płatne.
  • Dopasowuj reklamy do treści.


P.S. Jeśli znasz jakieś inne sposoby unikania smart pricingu, zachęcam do komentowania.
P.P.S. Nauczyłem się stosować znacznik <ABBR>, będę starał się wykorzystywać go do wyjaśniania skrótów używanych przeze mnie w artykułach...
P.P.P.S. Jeśli artykuł Ci się spodoba albo przyda, wykop go korzystając z linka pod treścią. :]

Dodane 22.09.
Znalazłem polskojęzyczny artykuł na temat smart pricingu. Teraz wiem już na pewno, że dostałem odpowiedź z szablonu. ;)


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 13 września 2007

Wysyłamy trackbacki w Bloggerze

Blogger/Blogspot sam z siebie nie potrafi wysyłać sygnałów trackback. Dziś nauczymy się to robić ręcznie.

Z początku kilka słów na temat tego czym są trackbacki. Otóż trackback to mechanizm pozwalający na śledzenie odniesień do naszej wypowiedzi na innych blogach. Załóżmy, że piszę jakąś ciekawą treść, którą ktoś komentuje na swoim blogu. Jego system blogowy wysyła do mojego sygnał trackback, dzięki czemu mój blog wie, że u niego jest komentarz do mojego posta. Nowoczesne silniki blogowe (takie jak na przykład WordPress) potrafią wyświetlać listę wpisów dotyczących naszego. Blogger/Blogspot tego nie potrafi. Blogger jest w tej kwestii w ogóle upośledzony. Nie potrafi odbierać ani wysyłać sygnałów trackback. Trzeba robić to ręcznie.

Po co w ogóle trackbacki? Z punktu widzenia autora wysyłającego trackback, jest to okazja do zdobycia linka na innym (być może znacznie częściej czytanym) blogu. Dlatego na Bloggerze nie warto rezygnować z tego narzędzia, choć nie jest wygodne w użyciu. O samym mechaniźmie możesz poczytać więcej na PolskimBloggerze. :)

Przedwczoraj pisałem o nowym PP, który pojawił się w internecie. W tekst wkleiłem linkitrackbacków (o tym czym są i jak je znaleźć za chwilę) do wielu blogów. Myślałem, że wystarczy kliknięcie gościa mojego bloga, by sygnał trackback został wysłany i bym doczekał się linka zwrotnego. Niestety...

Skorzystałem więc z serwisu HaloScan. Jedną z jego funkcji jest ręczne wysyłanie trackbacków. Skoro ma to być tutorial jak wysyłać trackbacki w Bloggerze, będzie to też tutorial, jak wysyłać trackbacki HaloScanem. :) Czyli: HaloScan trackback tutorial. ;)

W pierwszej kolejności trzeba się zarejestrować w serwisie, klikamy w link register for free.


Wpisujemy dane rejestracyjne:
1 - login,
2 - hasło i powtórka hasła,
3 - tytuł naszego bloga,
4 - adres bloga,
5 - adres mailowy.


Po wypełnieniu tego formularza od razu można się zalogować. W tym momencie jesteśmy już zarejestrowanymi użytkownikami serwisu.

Aby wysłać sygnał trackback, w pierwszej kolejności trzeba napisać post, do którego chcemy mieć linki. Czyli sygnały trackback do tego posta będę rozsyłać dopiero, gdy go napiszę i opublikuję. Dlaczego? Bo haloscan potrzebuje adresu posta, aby mógł ten adres umieścić w sygnale.

Po zalogowaniu klikamy w Manage Trackback a potem Send a Trackback Ping. Zobaczymy wtedy poniższy obraz i tam wpisujemy:
6 - adres (permalink) do opublikowanego posta,
7 - tytuł wpisu, najlepiej przekleić,
8 - skrót albo początek wpisu, też przekleić,
9 - adresy URL do pingowania, które wcześniej w tekście określiłem jako linki trackbacków.


Teraz kilka słów, skąd brać takie linki. Przykładowo, w tym wpisie podałem Ci odnośnik do artykułu Trackback czy ping. Gdy udasz się do tego artykułu, szukamy linku oznaczonego jako trackback albo ślad albo w inny podobny sposób. W tym przypadku jest on umieszczony po prawej stronie w menu. Jeśli się to nam nie uda, otwieramy źródło strony a następnie w źródle strony szukamy adresu URL zawierającego trackback albo oznaczonego w ten sposób. Taki link wklejamy do pola z numerem 9.

Naraz można pingować 5 adresów. Jednocześnie adres URL wpisu musi różnić się od adresu strony głównej bloga.

I tyle. Baw się dobrze i grzecznie. ;)

Jeśli artykuł pomógł i Tobie, wykop go na wykopie. :D


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 10 września 2007

Kolejność reklam AdSense

Położenie reklam AdSense na stronie znacznie wpływa na ich klikalność. Ale na zarobki wpływa nie tylko położenie na stronie (w stopce, lewym menu, w nagłówku, wewnątrz tekstu) ale również położenie w kodzie HTML strony!

Na początek kilka słów na temat mechanizmu dostosowywania reklam do treści strony. Jak zapewne wiesz, reklamy na Twojej stronie pochodzą z systemu AdWords. Reklamodawcy określają tam maksymalne stawki za jedno kliknięcie (CPC) a następnie reklamy konkurują między sobą o miejsca w jednostkach reklamowych. Jeśli masz jedną jednostkę z czterema miejscami na reklamy, wtedy wylądują tam cztery reklamy, które zarobią dla Ciebie najwięcej pieniędzy. Niekoniecznie oznacza to reklamy o najwyższym CPC, ale reklamy o najwyższym eCPM (efektywnym zarobku, jaki osiągniesz po 1 000 wyświetleń danej reklamy, jest to iloczyn zarobku za kliknięcie i CTR (ten ostatni pokazuje ile wyświetleń reklamy kończy się kliknięciem)). W teorii ma to na celu zwiększyć Twoje zarobki. W praktyce może być różnie. Nie wiem dokładnie, czy ten eCPM używany do "licytacji" między reklamami jest określany dla jednej Twojej strony, dla jednego Twojego konta czy dla całej sieci reklamowej AdSense. Od tego zależy, czy ta metoda wybierania reklam będzie najlepsza globalnie czy najlepsza dla każdego wydawcy AdSense z osobna.

Jeśli masz na swojej stronie więcej niż jedną jednostkę, system wybiera ileśtam najlepszych reklam. Odpowiednio do liczby miejsc. Ale najlepsze reklamy, tzn. te, które mają najlepsze zarobki, umieszcza w pierwszej jednostce reklamowej. A dla AdSense pierwsza jednostka to ta, która jest umieszczona najwcześniej w kodzie HTML strony.

Teraz wyobraź sobie sytuację, w której Twoja najlepsza jednostka reklamowa jest na przykład umieszczona na początku drugiego akapitu tekstu. Ma ona najlepszy CTR ze wszystkich, sprawdziłeś (sprawdziłaś) to za pomocą kanałów spersonalizowanych. Tymczasem jest to druga jednostka reklamowa, bo pierwsza jest w górnym menu. I teraz najlepsze reklamy lądują na górze a nie tam, gdzie ludzie klikają najczęściej.

Jak to zmienić? Jedyna znana mi metoda, to wykorzystanie do wyświetlania się reklam warstw >div<. Można za pomocą atrybutów tego znacznika określić dokładnie położenie otoczonego nim fragmentu. I tak należałoby robić. Po szczegóły odsyłam do kursu HTML, bo nie czuję się dostatecznie obeznany z tematem.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Złe przykłady (1)

Dziś inauguracyjny post zawierający złe przykłady blogów, których celem ma być zarabianie pieniędzy.

Mam nadzieję, że będzie to początek ciekawego cyklu, równowaga dla publikowanych już przeze mnie pozytywnych studiów przypadku. Studium na razie jest jedno, nie moja wina, pozostali jakoś nie kwapią się żeby podać mi dane do opisania ich stron na blogu. Jak mi się cierpliwość skończy to podam tu odnośniki do ich stron...

W pierwszym numerze dwa blogi.

Praca i zarabianie w domu - patronx.pl

Zaczęło się od blogu na blogspocie. Można jeszcze uznać, że taki blog ma sens. Niestety, nowe wpisy pokazywały się tam niewiele częściej niż raz w miesiącu.

Później blog został przeniesiony. Zmieniony został wystrój, częstotliwość wpisów się nie zmieniła. Za to kilka ostatnich wpisów już z daleka pachnie natarczywą reklamą.

Dlaczego w ostatnim poście pokazana jest taka brzydka lista kont bankowych? Dlaczego nie ma tam BZWBK, Kredyt Banku i wielu wielu innych banków? Dlaczego odnośniki mają w adresie fragment netwaluta.systempartnerski...? Czyżby była to tylko zwykła reklama?

Dlaczego w poprzednim poście autor zachwala konto w mBanku?

Czy potrzeba więcej "sygnałów", by włączył się odwiedzającemu syndrom “psa ogrodnika”?

Co tu jest źle?

  1. Posty publikowane są zbyt rzadko.
  2. Reklama jest zbyt nachalna.
  3. Za dużo odnośników do rejestracji w Adsense.
  4. Reklamy kontekstowe niespecjalnie dobrze dopasowane do wyglądu bloga.
  5. Adres ma niewiele wspólnego z treścią.
  6. Tytuł ma niewiele wspólnego z treścią, patrząc po kilku pierwszych postach. A na co innego ma patrzyć gość, który wchodzi na stronę główną? Zwłaszcza, gdy nowości publikowane są tak rzadko.
Zainwestuj w siebie! - e-blog-syzyff.blogspot.com

Zaczynało się rok temu, całkiem niewinnie. Ot, blog z odnośnikami do promowanych produktów. Jest jakaś autorska treść, reklam brak. Widać były to tylko początki. Później autorka bloga rozwinęła swoje skrzydła.

Teraz to, co widać na tym blogu, woła o pomstę do nieba. W rozdzielczości 1280x800 i Firefoksie muszę przewijać stronę ponad 50 razy, aby obejrzeć całość. Im niżej, tym gorzej.

Blog składa się z obcej treści i reklam. Znalazłem:
  • listę kont bankowych do wyboru,
  • listę programów partnerskich do zapisania się,
  • odnośniki do książek Złotych Myśli i tych dostępnych w Liderii i Mentis.pl (w innych księgarniach być może też, nie chciało mi się sprawdzać),
  • reklamy szkoleń Piotra Majewskiego i innych,
  • reklamy AdSense,
  • reklamy AdBid.pl,
  • inne reklamy.
Tych reklam jest tak dużo, że normalnie aż się chce wymiotować. Na stronie jest 119 wewnętrznych i 581 zewnętrznych odnośników!!

Gdyby ktoś mnie zapytał, co trzeba zmienić, bez wahania odpowiedziałbym, że wszystko! Gdybym się dłużej zastanowił, powiedziałbym, że w przypadku każdego zarabiającego przedsięwzięcia potrzebna jest specjalizacja. Ten blog jest od wszystkiego. Promuje chyba wszystkie PP jakie można znaleźć w polskim (i nie tylko) internecie. I dlatego jest do niczego.

Co jest źle?
  1. Za dużo reklam.
  2. Za dużo odnośników do kliknięcia, ludzie się gubią.
  3. Za dużo reklam.
  4. Brak unikalnej, autorskiej treści.
  5. Za dużo reklam.
  6. Za długa pierwsza strona. Autorka widocznie myśli, że na pierwszej stronie powinno się pojawić wszystko, na czym można zarobić. To w sumie słuszne założenie. Jestem głęboko przekonany, że żaden gość nie kliknie w żaden wewnętrzny odnośnik. I dlatego jeśli czegoś nie ma na stronie głównej, na pewno nikt tego nie zobaczy.
  7. Za dużo reklam.
  8. Adres nie ma nic wspólnego z treścią.
  9. Za dużo reklam.
  10. Tytuł strony ma za mało wspólnego z zawartością. Zbyt szeroki wachlarz tematów na tak sformułowany tytuł.
  11. Za dużo reklam.
  12. Brzydkie teksty, rozjeżdżają się akapity, itd.
  13. I na zakończenie: za mało reklam. ;)
Odnośniki wrzuciłem z "ref=nofollow", nie mam ochoty przekazywać mojej Mocy Page Rank na tak bezwartościowe blogi...


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 22 sierpnia 2007

Blogger: AdSense pomiędzy postami

Dziś na blogu Inside AdSense pokazała się bardzo ciekawa informacja o nowej funkcji Bloggera.

Pisałem już jakiś czas temu, że Blogger umożliwia łatwe dodawanie reklam AdSense jako elementu bloga. Od teraz możliwe jest bardzo wygodne umieszczanie tych reklam... pomiędzy postami!

Do tej pory na moich blogach reklamy umieszczałem tylko na początku i gdzieś w bocznym menu. Coś w tym stylu, co było tu na blogu. Po prostu inaczej się tego zrobić nie dało.

Google podaje, że na blogu reklamy dobrze jest umieszczać pomiędzy postami. Dziś więc krótka instrukcja o tym, jak to zrobić. :)

Wchodzimy więc w edycję szablonu, klikając w zakładkę Szablon. Na schemacie naszego bloga odnajdujemy Posty w blogu i tam klikamy w prawym dolnym rogu odnośnik Edycja. W miejscu, które nam się pokaże zaznaczamy pole przy Show ads between posts. Tak, jak na poniższym obrazku.



Gdy już to mamy, możemy wybrać sobie dodatkowe parametry. Po pierwsze: co ile postów ma pokazywać się reklama. Dalej: jaki format ma mieć ta reklama (linki / boksy, jaki rozmiar), wybrać gotowy szablon kolorystyczny albo stworzyć własny, zobaczyć podgląd reklam i wprowadzić identyfikator wydawcy AdSense.

Warto pamiętać, że na stronie możesz mieć 3 jednostki linków i 3 boksy. Pamiętaj o tym, ustalając ile postów ma być wyświetlane na stronie głównej i co ile postów ma być reklama uwzględnij jednostki reklamowe w menu itd. :)

Niestety... Funkcja Bloggera dodająca reklamy AdSense nie pozwala na wprowadzenie ich do żadnego kanału spersonalizowanego. Zatem nie możemy się zorientować, która jednostka z tych pomiędzy postami zarabia najlepiej (pierwsza? a może ostatnia?). Dlatego trzeba dodać kanały spersonalizowane do pozostałych jednostek, przynajmniej w ten sposób będzie można się zorientować, ile kliknięć zanotowały jednostki między postami.


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 29 lipca 2007

Licznik subskrybentów RSS

Dziś opowiem o tym, jak zdobyć i założyć na bloga licznik subskrybentów RSS. Opowiem też, dlaczego warto to robić, czym jest konformizm informacyjny i co ma on wspólnego z tym licznikiem.

Być może zwróciłeś (zwróciłaś) uwagę, że jakiś czas temu umieściłem na blogu licznik subskrybentów RSS. Zrobiłem to między innymi dlatego, że ciekawiło mnie, ile osób regularnie czyta mojego bloga. Ale nie tylko.

Na początek mała zmiana tematu. Kilka słów na temat: czym jest konformizm informacyjny.

Otóż konformizm informacyjny to mechanizm ludzkich zachowań. W sytuacji, gdy człowiek ma za mało obiektywnych informacji na temat tego, co się dookoła dzieje, obserwuje innych ludzi. Na podstawie zachowania innych ocenia, jak sam powinien się zachować.

Po co o tym piszę? Wyobraź sobie sytuację, że na tego bloga wchodzi nowy czytelnik. Trafił tu z wyszukiwarki. Jak każdy dzisiejszy internauta, ma za mało czasu, więc mu się spieszy. Nie chce mu się czytać wszystkich artykułów. Na podstawie jednego, który przeczytał, nie jest w stanie określić, czy strona go zaciekawi. Czy warto tu wrócić. Czy autor tego bloga ma jakiekolwiek pojęcie o czym pisze.
W pewnym momencie wzrok tego gościa trafia na licznik subskrybentów. Widzi tam 35 czytelników. Myśli więc sobie, że blog musi być ciekawy, skoro aż tyle osób czyta powiadomienia RSS. Zapisuje się więc i on.

Podobny mechanizm działa w sklepach internetowych (towary wymienione na liście najczęściej kupowanych albo "inni klienci, którzy kupili ten aparat, zamówili również: kartę pamięci, futerał, akumulatorki, etc.") i na Allegro (liczba komentarzy sprzedającego, wklejona lista ofert w poprzedniej takiej aukcji) i na bazarach (im więcej ludzi stoi koło jakiegoś stoiska, tym ciekawszy musi być tam towar, prawda?).

Dokładnie ten mechanizm jest drugą ważną przyczyną, dla której umieściłem tu ten licznik. Mam nadzieję, że zainspiruje on nowych gości do subskrypcji kanału RSS mojego bloga. Mam też nadzieję, że przyznanie się do tego nie spowoduje odpływu czytelników. ;)

Teraz krótka instrukcja jak to zrobić. Krótka, bo jest to naprawdę bardzo proste.

1. Wchodzimy na stronę FeedBurner.com.
2. W dużym polu na samym środku strony wpisujemy adres kanału RSS bloga lub adres samego bloga (FeedBurner odwiedzi go i sam sprawdzi, czy jakiś kanał RSS jest dostępny, więc tę drugą opcję polecam mniej doświadczonym).
3. Wybieramy tytuł kanału i adres, pod którym będzie widoczny na stronie FeedBurnera. Klikamy "activate feed" i "next" na dwóch kolejnych ekranach. Być może po drodze jest możliwość włączenia jakichś dodatkowych opcji. Nie znam ich i z nich nie korzystam, miej to proszę na uwadze.
4. Wybieramy opcję integracji licznika z naszą platformą blogową (Blogger, WordPress) albo klikamy na "publicize" a następnie z menu po lewej stronie "Feed Count".
5. Wybieramy kolory licznika, naciskamy "activate" i kopiujemy otrzymany kod w odpowiednie miejsce na blogu.
6. Cieszymy się licznikiem. :]


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 16 lipca 2007

Dlaczego nie warto zachęcać do klikania?

Jeżeli masz za sobą lekturę reguł uczestnictwa w programie AdSense (a przecież masz, trzeba je przeczytać przy zakładaniu konta) wiesz już na pewno, że nie wolno zachęcać do klikania w reklamy kontekstowe. To oczywiście nie dotyczy polecania produktów, czyli reklam płatnych za podjęcie akcji a nie za kliknięcie. Tak czy siak, zachęcać nie wolno. Pisałem o tym między innymi w tekście “Czego nie wolno robić w AdSense”.

Ale jak się temu przyjrzeć bliżej, to się po prostu nie opłaca!

Dlaczego? Ano z powodu mechanizmu smart pricing.

Należy się spodziewać, że osoby zainteresowane reklamą w nią klikną. Jeśli zainteresuje ją to, co dalej znajdą na stronie, będą ją przeglądać, być może złożą zamówienie w sklepie, itd. Dzięki możliwości śledzenia konwersji w AdWords reklamodawca ma nad tym kontrolę.

Jeśli gość nie jest zaciekawiony reklamą, to w nią nie kliknie. Nie ma więc się co spodziewać, żeby dokonał jakiejkolwiek akcji pożądanej przez reklamodawcę. Jeśli takich kliknięć będzie wiele, konto AdSense z takimi kliknięciami ma szansę zostać potraktowane smart pricingiem. Nie wspominając już o możliwości zablokowania konta AdSense...

Warto więc myśleć nad zwiększeniem CTR na inne sposoby niż tylko zachęcanie do klikania... Tym bardziej, że zachęcanie do klikania szkodzi AdSense'owiczom jeszcze w jeden sposób: zniechęca firmy do reklamowania się w AdWords...


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 5 lipca 2007

Najłatwiejszy sposób na bloga po angielsku

Jakiś czas temu pisałem o tym, że warto próbować pisać bloga po angielsku. Temat uważałem za wyczerpany aż do wczoraj. Wczoraj trafiłem na blog jednego z czytelników tej strony, na którym przeczytałem artykuł “10 Reasons Why To Blog Only In Mighty English”. I zainspirowany jego lekturą założyłem kolejnego bloga. Po angielsku.

Zakładam, że ten blog nie będzie wymagać ode mnie wiele wysiłku. I dziś zamierzam napisać dlaczego. Czyli... jak bez wielkiego wysiłku założyć anglojęzycznego bloga.

Załóżmy optymistycznie, że już prowadzisz jakiegoś bloga. Na przykład bloga o swojej żaglówce. Piszesz tam o wycieczkach, naprawach, zakupach, i tak dalej. Co tydzień coś piszesz, poświęcasz godzinę by coś ciekawego znaleźć w internecie, albo opisujesz swoje wycieczki. Kadrujesz zdjęcia, umieszczasz je na swoim lub innym serwerze i tak dalej. To wszystko wymaga sporo pracy.

A gdyby tę pracę wykorzystać po raz drugi? Gdyby ten włożony raz wysiłek zarobił dla Ciebie pieniądze po raz drugi?

Załóż anglojęzycznego bloga o swojej żaglówce. Wklejaj tam tłumaczenia swoich wypowiedzi, które piszesz na polskiego bloga. Łatwiej jest przetłumaczyć gotowy tekst, niż pisać od razu po angielsku (przynajmniej mnie jest łatwiej). Mając obrobione obrazki i przygotowany tekst, pójdzie Ci to znacznie szybciej, niż pisanie czegoś od początku. Myślę, że przetłumaczenie tekstu zajmie Ci nie więcej niż połowę czasu na napisanie oryginalnego posta.

Ja wczoraj założyłem właśnie takiego bloga. Mam teraz sto postów do przetłumaczenia. :)


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 7 czerwca 2007

Nie ma Cię w Google, nie ma Cię... w ogóle.

Wiele mówi się, że strona, której nie ma w wyszukiwarce, nie istnieje dla gości. To jasne, bo w końcu jak mieliby na nią trafić.

Dziś jednak opowiem o tym, że jest to bardzo bolesna prawda. Bardziej prawdziwa, niż mogłoby się wydawać.

No dobra, załóżmy pesymistycznie, że nasza strona nie wyświetla się w wynikach wyszukiwania. Pech. Goście szukając przykładowo ogrzewania podłogowego na nią nie trafiają. Niedobrze. No ale jesteśmy prężnie działającą firmą, zależy nam na odwiedzinach naszego sklepu internetowego. Wykupujemy więc reklamę w gazecie albo wysyłamy mailing. Podajemy tam adres naszej strony internetowej. I co się okazuje?

Na naszą stronę trafia mniej ludzi, niż powinno. Dlaczego? Bo nie ma jej w Google.

Wysyłaliśmy jakiś czas temu w pracy korespondencję seryjną podając adres strony www do odwiedzenie. Potem odbieraliśmy telefony, że ludzie nie mogą jej otworzyć. Dlaczego? Okazywało się, że ci ludzie wpisywali adres tej strony do... wyszukiwarki Google zamiast do paska adresu przeglądarki! Google strony nie zaindeksowało, więc ludziom się pokazywało, że ... nie ma takiej strony w internecie. I potem dzwonili z pytaniami co jest grane. Trudno mi powiedzieć, ile takich osób było, myślę że ok. 1-3%.

Być może ten jeden procent to za mało, by się przejmować, ale tu wszystko zależy od grupy docelowej. Jeśli zamawiasz reklamę skierowaną do osób starszych, powiedzmy po 40-tce, licz się z tym, że część osób wpisze adres Twojej strony do tej czy innej wyszukiwarki. Po prostu. Widocznie tym osobom ktoś powiedział, że jeśli czegoś szukają w internecie, mają to wpisać w wyszukiwarkę.

Zawsze mnie zastanawiało, czemu ludzie na jedną z moich stron trafiają szukając w Google... adresu mojej strony właśnie. Teraz już wiem.


Przeczytaj resztę artykułu...

wtorek, 5 czerwca 2007

Nowości w AdSense, czerwiec 2007

Dziś kilka słów o nowościach w AdSense, o których przeczytałem niedawno.

Subskrypcja kanałów RSS jest bardzo przydatna w śledzeniu nowości. Mój blog też ma taką funkcję, linka do kanału RSS znajdziesz na górze strony. :]

Dziś będzie o jednostkach linków i reklamach na stronach dostępnych na hasło.

Zacznę od jednostek linków. Otóż Google oznajmiło dziś na blogu Inside AdSense, że wolno umieszczać na jednej stronie nawet 3 jednostki linków. To rzecz warta zauważenia, bo niekiedy łatwiej zmieścić wąski pasek z linkami niż najwęższy pasek z reklamami. Z tego względu wydawcy AdSense mogą lepiej wykorzystać miejsca, które do tej pory stały bezużyteczne.

Druga sprawa to reklamy na stronach dostępnych na hasło. Do tej pory Google na to nie pozwalało. Jak sądzę, wynikało to z kłopotów z dopasowaniem tematycznym reklam do treści widocznej dla zalogowanego internauty. Wydawać Ci się może, że złe dopasowanie tematyczne to problem tylko dla wydawcy AdSense. Ale przecież również reklamodawca w AdWords chce mieć u siebie w sklepie tylko naprawdę zainteresowanych gości. Czyli takich, którzy byli na stronie o pokrewnej tematyce. Im też zależy na dobrym dopasowaniu słów kluczowych reklamy do treści strony, na której się pojawia.

O tym przeczytałem na blogu JenSense.com. Przyznam uczciwie, że nie sprawdziłem, czy w ogóle jest taka funkcja. Gdy próbuję się zalogować w AdSense, wyświetla mi się komunikat o przerwie serwisowej.


Przeczytaj resztę artykułu...

środa, 30 maja 2007

Optymalizator witryny Google AdWords

Optymalizator witryny to narzędzie, które pozwala testować skuteczność ofert. Za jego pomocą sprawdzisz, która wersja nagłówka jest najlepsza, który obrazek najmocniej skłania do zakupu, i tak dalej. Możesz przetestować sto różnych kombinacji (10 obrazków, 5 nagłówków i dwa teksty reklamowe, razem daje to 100 kombinacji). I to wszystko za darmo.

Jedyne, czego potrzebujesz, to konto Google AdWords. Można je założyć za darmo, nawet nie trzeba z niego korzystać do wyświetlania reklam.

Uproszczoną instrukcję obsługi napisałem w artykule “Optymalizujemy ofertę promującą program partnerski”. Jeśli Ci ona nie wystarczy, skorzystaj z tej umieszczonej w artykule “Optymalizator witryny Google”.

Jeżeli na swoim blogu (stronie) intensywnie promujesz jakiś program partnerski, zapewne będziesz chciał (chciała) sprawdzić, czy możesz na nim zarabiać więcej. Właśnie temu służy optymalizator witryny.

Do dobrego przetestowania oferty potrzebna jest duża grupa osób odwiedzających stronę. Im mniejsza próbka gości, tym mniej wiarygodny wynik. Im mniej osób odwiedza codziennie serwis, tym dłużej będziesz czekać na wyniki.

Poniżej obrazek -- tak wygląda wynik działania optymalizatora. Widać skuteczność oferty wyjściowej i wszystkich pozostałych kombinacji. Widać najlepszą ofertę i widać o ile jest ona skuteczniejsza od domyślnej. Widać też, że łatwo można sobie zrobić krzywdę, zmieniając treść oferty bez przetestowania.



Myślę, że ta próba była przeprowadzona na zbyt małej grupie gości. Tak czy siak, jakieś wyniki mam.

Przy jakiejś innej okazji spróbuję wdrożyć optymalizatora na swoim bloggerowym blogu.


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 11 maja 2007

AdSense: przypadkowe kliknięcia, wyjaśnienia

Google na blogu Inside AdSense zaprezentowało dziś wpis A clarification on accidental clicks. Jest to nawiązanie do wpisu o unikaniu przypadkowych kliknięć o którym pisałem w zeszłym tygodniu.

Jak zwykle jest kilka ładnych obrazków, które podają różnicę między właściwym a niewłaściwym umieszczeniem reklam w pobliżu elementów służących do nawigacji po witrynie (menu).

Mam wrażenie, że właśnie przez takie niedociągnięcia część kont AdSense jest blokowana. I potem wydaje się ich właścicielom, że bezpodstawnie. Dlatego właśnie staram się pisać tu o wszystkim, co może (zdaniem Google) być przyczyną zamknięcia konta.


Przeczytaj resztę artykułu...

poniedziałek, 7 maja 2007

Studium przypadku (AS): migajek.com

Dziś pierwsze studium przypadku (case study) w historii tego bloga. Opowiem o tym jak pomogłem autorowi witryny Migajek Software podnieść CTR w programie AdSense. Mam nadzieję, że będzie to początek regularnego cyklu artykułów na moim blogu. Kolejne artykuły znajdziesz pod odpowiednią etykietą.

Jeśli chcesz, bym pomógł Tobie w optymalizacji reklam na Twoim blogu lub witrynie, wyślij do mnie maila na krzlis[a]gmail.com. Pomogę, jeśli będę potrafił.

Nim zacznę, wspomnę tylko, że Migajek Software stworzyło HateML -- bardzo fajny edytor HTML i PHP. Sam korzystam z niego do tworzenia moich nie-blogowych witryn. Polecam! :)

Na początek zrzut ekranu tego, co na stronie zobaczyłem, gdy ją odwiedziłem.



Widać tylko jedną jednostkę reklamową, 468x60, w domyślnych kolorach.

Zasugerowałem następujące zmiany:

  • zmiana koloru tytułu reklamy na czarny,
  • podkreślenie linków na stronie, by nie odróżniały się od reklam (dobrze to widać na zakładkach),
  • wytłuszczenie aktualnego działu, w którym znajduje się odwiedzający,
  • umieszczenie nad zakładkami jednostki linków, również w kolorze czarnym.
Po zaproponowanych przeze mnie zmianach strona wygląda tak:



Efekt? Dwukrotne zwiększenie CTR dla strony.


Przeczytaj resztę artykułu...

niedziela, 6 maja 2007

Reklamy AdSense i grafika - oficjalne stanowisko

Na oficjalnym blogu Google Polska pokazał się ostatnio wpis wyjaśniający zasady umieszczania reklam AdSense w pobliżu obrazków. Znajdziesz go na stronie
Reklamy i grafika – wyjaśnienie zasady regulaminu.

Jest to nic innego jak tłumaczenie tego, co pojawiło się na blogu Inside AdSense w grudniu jako Ad and image placement: a policy clarification. Tyle tylko, że na polskim blogu obrazki się nie pokazują...

Dlatego właśnie warto otworzyć oba te wpisy. :)


Przeczytaj resztę artykułu...

piątek, 4 maja 2007

Skąd brać dochodowe reklamy?

Jeżeli masz niskie stawki CPC (wynagrodzenie za kliknięcie) albo chcesz założyć bloga na jakiś temat, na którym można dużo zarobić na reklamach kontekstowych, dziś coś dla Ciebie. Dziś napiszę, jak można znaleźć wysoko płatne słowa kluczowe w systemie AdSense.

Listy takich słów można kupić za kupę kasy w Internecie, można je też pewnie znaleźć za darmo. Jedna taka lista jest w podręczniku zarabiania w AdSense. Dziś dowiesz się, jak własnoręcznie znaleźć dobre tematy do pisania.

Na początek zaznaczę, że nie warto pisać na temat, o którym nie masz pojęcia. Łatwiej będzie Ci znaleźć gości pisząc na temat, o którym dużo wiesz. Być może reklamy na ten temat będą gorzej płatne. Ale będziesz miał więcej lojalnych gości. Oni będą wracać na Twój blog (stronę), bo zapewnisz im ciekawą i unikalną treść.

A teraz do rzeczy. Będziesz potrzebować konta AdWords. Załóż je korzystając z linka po prawej stronie witryny. Jest to całkowicie darmowe i możesz z tego konta nigdy nie korzystać, jeśli nie będziesz mieć innej potrzeby.

Będąc już zalogowanym do AdWords, kliknij obok napisu utwórz nową kampanię na link kierowane na słowa kluczowe.
Na kolejnej stronie pozostaw wszystko bez zmian lub dopasuj do swojego bloga. W sekcji utwórz kampanię i grupę reklam wpisz cokolwiek. Kontynuuj na dole strony.
Na następnej stronie zostaw bez zmian, lub dopasuj do swojego bloga.
Na kolejnej stronie wpisz w pola cokolwiek, wyjąwszy pole wyświetlany url, tam musisz wpisać istniejącą stronę www. Dowolną...
Teraz najciekawsze -- wybieranie słów kluczowych. Właśnie tu odbywa się cała magia. :)

Najlepsze efekty uzyskuje się wpisując w to duże pole kilka różnych haseł i porównując stawki. Tym sposobem można znaleźć te hasła, które są najdroższe. Pomoże w tym wyszukiwarka. A więc w to małe pole wpisz propozycję hasła. Na przykład koty, jeśli tego dotyczy Twój blog (strona). Dodaj znalezione hasła do dużego pola i przejdź do kolejnej strony.

Teraz odszukaj łącze wyświetl narzędzie prognozy odwiedzin. Wpisz duże wartości CPC i budżet, np. 20 i 1 000 PLN. Kliknij pobierz szacunki. Zobaczysz tabelkę z tym, co nas najbardziej interesuje -- stawkami za kliknięcia.

Teraz słowo wyjaśnienia. Te stawki, które widzisz, nie są stawkami, które otrzymasz za reklamy w AdSense. To jedynie przybliżone stawki, które zapłaci reklamodawca w AdWords. Z pomocą tego narzędzia nie określisz dokładnie ile można zarobić na pojedynczym kliknięciu, ocenisz tylko, która tematyka jest bardziej dochodowa. Można jednak założyć, że stawki w AdSense będą proporcjonalne do tych, które znajdziesz tutaj.

Uważam, że tę metodę można stosować również dla innych systemów reklamy kontekstowej. Daje ona w przybliżeniu pojęcie, jakie tematy (hasła) są najwyżej licytowane przez reklamodawców.

Miłego poszukiwania haseł! :D

P.S. Gdy już znajdziesz lepsze hasła, poczytaj o tym, jak dopasować reklamy do treści strony i o section targetingu.


Przeczytaj resztę artykułu...

czwartek, 3 maja 2007

AdSense: unikać przypadkowych kliknięć

Dziś na oficjalnym blogu Inside AdSense pojawił się wpis Don't run the risk of click and miss. Rzuca on światło na niektóre metody zwiększające CTR -- klikalność w reklamę.

Generalnie treść posta sprowadza się do stwierdzenia: nie umieszczajcie reklam AdSense koło miejsc, w które użytkownicy normalnie klikają. Chodzi tu między innymi o umieszczanie reklam koło linków w menu, gierek we Flashu i tak dalej.

Z punktu widzenia nas, wydawców reklam AdSense, takie uściślenie polityki programowej nie jest na rękę. Nam zależy na tym, by możliwie dużo ludzi klikało w reklamy, no cóż, czasem kosztem reklamodawców.

Z punktu widzenia Google, sprawę łatwo zrozumieć. Dla nich przychody z umieszczania reklam w programie AdWords są jednak nieco ważniejsze niż duża sieć wydawców AdSense.

Ja już zmiany wprowadziłem, a Ty?


Przeczytaj resztę artykułu...

sobota, 21 kwietnia 2007

Recenzja: "Google AdSense", T. Topa


To druga książka o Google AdSense wydana przez Złote Myśli (o pierwszej napisanej przez Andrzeja Herzberga pisałem w lutym). Obie dotyczą tego samego -- systemu reklam kontekstowych Google AdSense.

Czy warto więc kupować drugą książkę na ten sam temat? Ja zaryzykowałem i kupiłem...

Przyznam, że książki się od siebie znacznie różnią. Można powiedzieć, że opisywana dziś publikacja kierowana jest do czytelników, którzy karierę w Google AdSense zaczynają lub wcale jej jeszcze nie zaczęli. Ponad połowę treści spisanej na 94 stronach stanowi przegląd funkcji AdSense (jednostki reklamowe, linki, skierowania, kanały, raporty, filtr reklam konkurencyjnych, itd.) i dlatego jest to dobra lektura dla osób, które nie zapoznały się jeszcze ze wszystkimi funkcjami programu.

Warto wspomnieć, że w książce pojawia się sporo ilustracji wziętych z życia (czyt. ze stron internetowych emitujących reklamy AdSense) i wypowiedzi z forów dyskusyjnych na ten temat. To istotna sprawa, bo daje szerszy pogląd na zagadnienie, nie ogranicza treści książki do wiedzy i doświadczeń autora.

Książka pokazuje metodę na śledzenie kliknięć w AdSense z pomocą Google Analytics i sporo ciekawych przykładów umieszczenia reklam. Oprócz tego znajdziesz w niej garść porad na temat optymalizacji dopasowania reklam do strony i odwrotnie.

Jedna istotna sprawa -- czytając książkę natrafiłem na dwie nieścisłości. Po pierwsze autor podaje w niej przykłady umieszczania reklam w pobliżu obrazków, na co Google ostatnio nie patrzy życzliwym okiem (napiszę o tym wkrótce). Po drugie zmieniła się nieco sytuacja dotycząca emitowania jednocześnie reklam Google i innych systemów reklamy kontekstowej, w stosunku do tego, co napisane jest w książce.

Książkę można kupić za cenę 23,70 PLN, więc znacznie taniej, niż książkę Andrzeja Herzberga. Na stronie ofertowej nie ma jeszcze opinii na jej temat, więc nie przytaczam ich tutaj.

Podsumowując, książkę warto kupić, jeśli dopiero zaczynasz pracę przy programie Google AdSense.


Przeczytaj resztę artykułu...